Nowe oblicze Ralpha Kaminskiego. Bez cekinów i choreografii
Wypełniony po brzegi gdański Stary Maneż w czwartek, 26 lutego był świadkiem kolejnego wcielenia Ralpha Kaminskiego. Wokalista tym razem odstawił w kąt cekiny i dopracowaną choreografię. Sięgnął po intymność, którą rzadko dziś się spotyka u mainstreamowych twórców.

Samotność, strata i potrzeba czułości
W pierwszej części koncertu dominowały tematy samotności, straty i potrzeby czułości. Stonowana, spokojna odsłona Kaminskiego była sporym zaskoczeniem dla publiczności, jednak dość szybko przyzwyczaiła się ona do nowych kompozycji. Można było wręcz poczuć skupienie na tekstach nowych piosenek.
Ralph Kaminski to gaduła. Lubi pozaczepiać publiczność. Nie inaczej było w Gdańsku, gdzie opowiadał o swoich trójmiejskich wspomnieniach i dystansie do siebie. Takie rzeczy zawsze dobrze burzą mur pomiędzy widownią a sceną.
Największe przeboje na koniec koncertu
Jednak żeby nie zostawić fanów wyłącznie z zadumą nad nową płytą, Kaminski sięgnął również po uwielbiane przez słuchaczy utwory: „Bal u Rafała” czy „Kosmiczne energie”.

























Napisz komentarz
Komentarze