Reklama
ReklamaActiva - Kamienice Pruszczańskie

Chojniczanka Chojnice odpadła z STS Pucharu Polski po karnych. Zawisza wykonywał je pewniej

Koniec marzeń Chojniczanki Chojnice o wyjeździe na Stadion Narodowy i grze w finale STS Pucharu Polski. Drugoligowiec z Pomorza przegrał ćwierćfinał z Zawiszą Bydgoszcz po dramatycznej serii rzutów karnych.
drużyna Chojniczanka Chojnice
Wyjściowy skład Chojniczanki na mecz z Zawiszą Bydgoszcz

Autor: MKS Chojniczanka

12 tysięcy kibiców na meczu Chojniczanki z Zawiszą w Bydgoszczy

12 tysięcy kibiców przyszło w środę, 4 marca na mecz ćwierćfinału STS Pucharu Polski, w którym występujący na co dzień w III lidze bydgoski Zawisza podejmował drugoligową Chojniczankę Chojnice. Dla Chojniczanki, jedynego już reprezentanta Pomorza na tym etapie rozgrywek STS Pucharu Polski, było to czwarte podejście o awans do półfinału tych rozgrywek. W  poprzednich latach drużyna z Chojnic odpadała w ćwierćfinałach po meczach z Legią Warszawa, Górnikiem Zabrze i Cracovią Kraków. Rywal z Bydgoszczy, grający na co dzień w III lidze, wydawał się więc najlepszą z możliwych opcji, by historyczny awans w końcu uzyskać. 

Jednak i boisko (mecz odbywał się w Bydgoszczy) i historia (Chojniczanka nie wygrała z Zawiszą żadnego z 18 dotychczasowych spotkań) przemawiały na korzyść bydgoszczan. Jednak jak wiadomo, rozgrywki Pucharu Polski, zwłaszcza gdy nie ma rewanżów, toczą się swoimi prawami...

Pierwsza połowa pod dyktando Zawiszy

Gospodarze nie przestraszyli się ani rangi tego meczu, ani rywala grającego o ligę wyżej od nich i od samego początku dyktowali swoje warunki na boisku - dłużej utrzymywali się przy piłce i z każdą kolejną minutą kreowali groźniejsze sytuacje. Przewaga Zawiszy została udokumentowana w 31. min. Po pressingu i odzyskaniu piłki na połowie Chojniczanki akcję skutecznie zamknął strzałem z bliskiej odległości Filip Kozłowski. Chojniczanka nawet po stracie gola nie była w stanie zagrozić miejscowym i skonstruować groźnej sytuacji, bo niebiesko-czarni grali dalej swoje i dążyli do podwyższenia rezultatu. Na szczęście dla Chojniczanki ta sztuka im się nie udała.

Remis 1:1

Początek drugiej połowy przypominał pierwsze 45 minut. Przerwa nie podziałała mobilizująco na zespół Marka Brzozowskiego, bo to gospodarze nadal przeważali. Obraz gry uległ zmianie dopiero od ok. 60 minuty. Najpierw trener Chojniczanki dokonał jednorazowo aż trzech zmian, a chwilę później Valerijs Sabala zdobył bramkę wyrównującą. Od tego momentu żółto-biało-czerwoni dostali wiatru w plecy i - ku zadowoleniu dopingującej ich na stadionie licznej grupy kibiców z Chojnic (oraz zgód z Gdańska i Słupska) - odważniej zaczęli szukać zwycięskiego gola. Jednak mimo optycznej przewagi i większego ligowego doświadczenia goście nie zdołali drugi raz znaleźć drogi do bramki gospodarzy. W samej końcówce Zawiszę jeszcze postraszył Damiana Primela, ale ostatecznie mecz zakończył się remisem 1:1.

Dogrywka i rzuty karne dla Zawiszy

W dogrywce obie jedenastki szukały gola dającego przepustkę do półfinału. Najbliżej sukcesu był Maciej Kona. Były zawodnik Chojniczanki grający teraz w niebiesko-czarnych strojach trafił jednak w poprzeczkę. Natomiast Chojniczanka trafiła w słupek, ale sędziowie odgwizdali spalonego. Piłkę meczową miał w doliczonym czasie gry Zawisza, ale po rozpaczliwym strzale piłka przeleciała nad poprzeczką. 

O awansie do półfinału STS Pucharu Polski decydowały więc rzuty karne. Chojniczanka miała za sobą już jedną taką serię. W poprzedniej rundzie po karnych wyeliminowali Koronę Kielce. Tym razem jednak o przegranej Chojniczanki zadecydowało jedno pudło Jakuba Żywickiego. Gospodarze wykorzystali wszystkie pięć prób i to oni po meczu cieszyli się z awansu do półfinału.


 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama