Występ był częścią trasy celebrującej 25-lecie albumu „The Magnificent Tree”, jednej z najważniejszych płyt w dorobku zespołu. Nic więc dziwnego, że setlista została zdominowana przez utwory z tego właśnie krążka. Z chyba najbardziej znaną kompozycją na czele, czyli „Mad About You”.

Jednak tak bogata dyskografia, jaką dysponują Belgowie oczywiście powoduje, że nie zabrakło także kompozycji z innych etapów kariery formacji. Dwugodzinny koncert stał się tym samym przekrojową podróżą przez niemal trzy dekady twórczości Hooverphonic.
Subtelne aranżacje, charakterystyczne trip-hopowe tempo i przestrzenne brzmienie instrumentów dobrze odnalazło się w przestrzeni PFB. Hooverphonic lubi bawić się w nieco filmowe aranżacje, a to w połączeniu z dobrym nagłośnieniem i akustyką sali, dało naprawdę przyjemny efekt.
Aczkolwiek nie jestem fanem szeroko pojętych komercyjnych koncertów w tym miejscu. Może sam fakt, że to filharmonia - sala wciąż kojarząca się kulturą wyższą. Jednak jej plusem jest na pewno bliskość pomiędzy widownią, a wykonawcą, co w tym konkretnym przypadku wyszło wyłącznie na dobre.
Bo i lepiej dzięki temu wypadały opowieści Alexa Colliera, a i publiczność czuła, że może jest zdecydowanie bliżej zespołu. Dzięki temu każdy chłonął ten koncert tak, jak chciał. Widownia była emocjonalnie podzielona podobnie jak muzyka Hooverphonic - jedni słuchali w skupieni, drudzy dawali się porwać przebojowym momentom.
Czy trip-hop pasuje do filhramonii? Ten w wersji Hooverphonic jak najbardziej. Dużo w ich muzyce jest bowiem elegancji charakterystycznej dla tej przestrzeni. Belgowie zawsze odnajdywali się w takich salach. W Gdańsku pokazali, że wciąż potrafią czarować.























Napisz komentarz
Komentarze