Młodzi czują się oszukani przez polityków. Paweł Mrozek: Czas na rozliczenie władzy

Od różnych ludzi w sztabach Rafała Trzaskowskiego i Karola Nawrockiego słyszeliśmy, że oni żałowali tego, iż do młodych nie próbowali dotrzeć bardziej. Bo młodzi mogli przesunąć szalę zwycięstwa. A potem o nas zapomnieli – mówi maturzysta Paweł Mrozek, założyciel Akcji Uczniowskiej.
briefing, Akcja Uczniowska, Gdańsk 2026
Młodzi czują się oszukani przez polityków. Paweł Mrozek (na zdjęciu przy mikrofonie): Czas na rozliczenie władzy

Autor: Karol Makurat | Zawsze Pomorze

Tym razem to młodzi stanęli pod historyczną Bramą nr 2 Stoczni Gdańskiej 15 kwietnia – uczniowie i aktywiści młodzieżowi. Też tam byłeś. Dlaczego?

Po pierwsze – miejsce wybraliśmy świadomie. To tam zaczęła się walka o godność i podmiotowość obywateli. To przestrzeń, która pamięta głosy tych, których próbowano uciszyć, a którzy mieli odwagę się sprzeciwić. Dziś wracamy tam jako młode pokolenie, by powiedzieć: niezależnie od tego, kto sprawuje władzę, państwo wciąż nie uznaje nas za priorytet.

15 kwietnia też nie był przypadkowym terminem?

Dokładnie rok temu zainaugurowaliśmy największą w Polsce kampanię profrekwencyjną „Młodzi, GłosujMY”. Przemierzyliśmy cały kraj – od najmniejszych miejscowości po największe miasta. Spotkaliśmy tysiące uczniów i studentów, organizując dziesiątki debat oraz lekcji demokracji. Efekt? Rekordowa frekwencja młodych w wyborach prezydenckich.

Teraz nadszedł moment rozliczenia polityków. Mijają niemal rok prezydentury Karola Nawrockiego oraz ponad dwa lata rządów Donalda Tuska. I czas na podsumowanie tego, co usłyszeliśmy od młodych ludzi. Wtedy, przed rokiem, zorganizowaliśmy im przestrzeń do debaty, do wypowiedzenia się przed politykami w najważniejszych dla nich sprawach. To była dla nas wszystkich lekcja demokracji, lekcja której nie ma w polskiej szkole.

Bod Bramą nr 2 Stoczni Gdańskiej, w imieniu młodego pokolenia, zadaliśmy pytania, których nie da się dłużej odkładać: co realnie zmieniło się w sprawach dzieci i młodzieży? Czy dialog z młodymi istnieje po zakończeniu kampanii?

Istnieje?

Niestety, nie. 

Nadal jesteśmy traktowania przez polityków przedmiotowo. To niebezpieczny paradoks, polegający na tym, że jak jest kampania wyborcza, to politycy otaczają się młodymi ludźmi i chętnie się z nimi fotografują. A kiedy już obejmą władzę, czy to prezydent Karol Nawrocki czy premier Donald Tusk, a także poprzedni rządzący z Prawa i Sprawiedliwości, to o młodych ludziach zapominają. 

Nie nam oceniać, np. zmiany w sądownictwie czy te dotyczące bezpieczeństwa państwa. My patrzymy na kluczowe dla nas kwestie, takie jak: edukacja, zdrowie psychiczne czy kryzys klimatyczny. Pokazujemy, że mimo naszych apeli, nadal niewiele się w tych obszarach dzieje.

Co chcecie, żeby prezydent i premier usłyszeli? Za co chcecie ich rozliczyć?

Za edukację chociażby. To jeden z najważniejszych tematów młodego pokolenia. Bo taka jest przyszłość kraju, jaka jest jego edukacja. I każdy polityk oraz nauczyciel powinni to rozumieć. Zwracamy uwagę na to, że podstawy programowe są przeciążone, przestarzałe, a prawa uczniowskie w polskich szkołach nadal są nagminnie łamane. Szkoła w dalszym ciągu jest chora na ocenozę, czyli skupia się na ocenach, zamiast na tym, jak nas uczyć żyć. Uczyć tego, co możemy wykorzystać w przyszłości.

Edukacja zdrowia psychicznego też w szkole kuleje.

Działam od czterech lat i w tym czasie słyszałem z ust polityków wiele zapowiedzi, że będzie lepiej.

A jest gorzej... 

Kryzys zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży pogłębia się, nawarstwia. I nie można za wszystko obwiniać polityków. Ale już zapobieganie temu problemowi leży w ich gestii. Podam prosty przykład. W Polsce w ponad 200 gminach nie ma ani jednego psychologa szkolnego. To ogromna luka. Młodzi ludzie nie mają się do kogo zwrócić z problemem. Nie znajdują wsparcia.

Te różne zagrożenia wobec młodych widać także w mediach społecznościowych, gdzie panuje wolna amerykanka. 40-latek może się podszywać pod 10-latka, i nikt tego nie zweryfikuje. Państwo nie chroni najmłodszych. I to jest największy problem.

Oczywiście, edukacja i klimat to są dla nas sprawy niezwykle ważne. Ale zdrowie psychiczne jest najważniejsze. To priorytet, bo problem z tym zdrowiem dotyka nas na co dzień, chociażby statystykami związanymi z samobójstwami młodych ludzi. Każdy z nas, młodych, ma w swoim środowisku osobę, która albo zmagała się z kryzysem, albo próbowała popełnić samobójstwo, lub już jej nie ma z nami. To przerażające.

Ty o coś walczysz, ale słychać, że tak naprawdę młode pokolenie przeżywa marazm. Młodzi spięli się co prawda, w 2023 roku idąc masowo do urn wyborczych, ale teraz ich entuzjazm do polityki osłabł. To dlatego, że ich głos nie jest słyszany?

Tego zrywu w 2023 roku nigdy nie zapomnę. Chociaż ja jeszcze wtedy nie mogłem głosować. Ale słyszałem wówczas od młodych głosy: Musimy jednak się wypowiedzieć, zaprotestować, mimo że na co dzień nie śledzimy polityki. A teraz ich polityka denerwuje, kiedy widzą, jak w porannym programie przy kawie panowie w garniturach kłócą się i obrażają nawzajem....

A potem zgodnie idą do wspólnej kasy...

Tak. Ale to zjawisko z 2023 roku jest ciekawe dla socjologów. Młodzi ludzie wtedy Koalicji 15 października i premierowi Donaldowi Tuskowi zaufali. A teraz coraz częściej podczas spotkań, które jako Akcja Uczniowska organizujemy, słyszymy: Czujemy się oszukani. Namawialiście nas do głosowania w 2023 roku. Ale to na nic. Bo, niezależnie od tego, że odsunęliśmy PiS od władzy, to i tak jesteśmy w dalszym ciągu przez władzę rozgrywani. 

Oni wskazują w głównej mierze Ministerstwo Edukacji Narodowej, które powinno działać na rzecz dzieci oraz młodzieży, a jednak mija się z tym powołaniem. Bo w szkole mamy ciągle zastój, a jeżeli jest jakiś ruch, to w postaci konfliktów.

W ubiegłym roku podczas kampanii prezydenckiej zabolało nas to, że politycy wiedzieli, iż młodzi pójdą zagłosować, mimo to, nie kierowali do nas żadnych propozycji. Zapomnieli o nas.

To sygnał dla polityków, że z młodymi ludźmi trzeba się jednak liczyć.

Wśród młodych ludzi ta polaryzacja jest też tak widoczna, jak w społeczeństwie dojrzałym?

Często te poglądy polityczne „dziedziczymy” po rodzicach. Ale jest pewna nadzieja, bo coraz więcej widzę młodych, którzy odcinają się od poglądów starszego pokolenia i starszych polityków. Chcą tworzyć nową definicję polityki, z działaniem nie na rzecz swojej partii, tylko drugiego człowieka.

15 kwietnia zainaugurowaliście kolejną kampanię profrekwencyjną, tym razem przed wyborami 2027 roku. Nie zrażacie się.

Nie zrażamy, mimo nie najlepszych opinii o politykach i polityce. Ale widzimy w tym pewną siłę oraz obywatelski obowiązek. Zresztą, od różnych ludzi w sztabach Rafała Trzaskowskiego i Karola Nawrockiego słyszeliśmy, że oni żałowali tego, iż do młodych nie próbowali dotrzeć bardziej. Bo młodzi mogli przesunąć szalę zwycięstwa.

Ta kampania frekwencyjna 2027 – znowu będziemy chcieli objechać cały kraj i dotrzeć przede wszystkich do tych miejscowości, w których jeszcze nie byliśmy w poprzedniej kampanii. Chcemy wytłumaczyć młodym osobom, że mają prawo zagłosować, na kogo chcą, przedstawiając jednak rzetelne informacje na temat obietnic konkretnych partii czy polityków.

Ale też chcemy edukować, iż populizm, który rośnie w naszym kraju w siłę, jest bardzo niebezpieczny. Chcemy mówić o tym, jak nie dać mu się uwieść. Chcielibyśmy również rozmawiać z partiami, żeby jak najwięcej młodych było na listach wyborczych. Aby ta sztafeta pokoleniowa się dokonywała. Bo starsze pokolenie się w polityce okopało, jak np. ministra edukacji Barbara Nowacka, która jeszcze dwa lata temu otaczała się młodymi i ich słuchała, a teraz od 9 miesięcy nie znajduje czasu, żeby się spotkać z nami.

Jesteś niezwykle ciekawym młodym człowiekiem. Odszedłeś w liceum ze szkoły, bo bałeś się, że cię zniszczy. Wybrałeś edukację domową. I od paru lat walczysz o prawa ucznia.

Szkoła szkole nierówna. Ale w moim przypadku nie okazano żadnego zainteresowania tym, że chcę coś zrobić więcej, ponad to, co jest w programie. Zamiast tego, wyzywano mnie od lewaków, od „aktywiszczów”. Spotkało mnie dużo nieprzyjemności. I to nie od rówieśników, bo ta przemoc rówieśnicza występuje często w polskich szkołach. Ale u mnie przemoc psychiczna pojawiła się ze strony nauczycieli, wychowawcy, dyrektora szkoły, którzy powinni mnie wspierać. Tymczasem mnie systematycznie niszczono, i to przez ponad dwa lata. 

W pewnym momencie stwierdziłem, że czas zadbać o siebie i swój dobrostan psychiczny. Pojawiły się opcje zmiany szkoły albo edukacji domowej. Co prawda, edukacji domowej nie wspieram, widząc w niej też minusy, ale zdecydowałem się na dalszą naukę w domu.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama