Reklama

Paradoksy na rynku wtórnym. Mieszkania sprzedają się dłużej i... drożej

Kolejne obniżki stóp procentowych i lepsza dostępność kredytów spowodowały ożywienie na rynku wtórnym mieszkań. Liczba ofert w większości miast spada, w Gdańsku rośnie
Paradoksy na rynku wtórnym. Mieszkania sprzedają się dłużej i... drożej
W Gdańsku liczba ofert wzrosła o 3 proc., a w Gdyni o 4 proc. względem pierwszego kwartału 2025 r., choć jednocześnie w Gdyni coraz wyraźniej zaznacza się tendencja do przyszłego ograniczania podaży

Autor: Karol Makurat | Zawsze Pomorze

W I kwartale tego roku wzrósł popyt, a liczba ofert w większości dużych miast wyraźnie się zmniejszyła. Rynek zareagował zgodnie ze swoją naturą: ceny mieszkań zaczęły regionalnie rosnąć - komentują analitycy SonarHome.pl. - Największą dynamikę odnotowaliśmy w Gdańsku, gdzie ceny wzrosły o 3,8 proc. kwartał do kwartału, a także w Poznaniu (3 proc.). W pozostałych miastach zmiany mieściły się w przedziale 1,6-2,3 proc., co sugeruje raczej stopniowe odbicie niż silny trend wzrostowy.

- Interpretując te dane, warto zachować ostrożność – ostrzega Anton Bubiel, ekspert rynku mieszkaniowego. - W takich miastach jak Łódź, Wrocław czy Warszawa ceny pozostają na poziomach zbliżonych do ubiegłorocznych. Oznacza to, że kwartalne wzrosty mogą mieć charakter przejściowy i niekoniecznie zapowiadają trwałą zmianę trendu. W analizowanym okresie widoczne jest lekkie odbicie cen od początku roku, jednak - aby uznać je za stabilny kierunek rynku - potrzebne są co najmniej dwa kolejne kwartały potwierdzające tę tendencję.

CZYTAJ TEŻ: Chaos wokół najmu krótkoterminowego. UE wprowadza przepisy, Polska nie gotowa

Liczba ofert w większości miast spada, w Gdańsku rośnie

Wracając do rynkowych prawideł: wzrostowi popytu towarzyszy wyraźny spadek podaży mieszkań, który w pierwszym kwartale 2026 r. objął większość największych rynków. Zmniejszająca się liczba aktywnych ogłoszeń stworzyła korzystniejsze warunki dla sprzedających, którzy jeszcze niedawno musieli funkcjonować w bardziej konkurencyjnym otoczeniu i przykładać większą wagę do precyzyjnej wyceny ofert. Inaczej mówiąc: to zwrot w kierunku rynku sprzedającego.

Największe kwartalne spadki liczby ofert odnotowano w Łodzi oraz Warszawie (ok. 8 proc.), a także we Wrocławiu (7 proc.). W Poznaniu i Krakowie redukcja była nieco mniejsza, ale nadal istotna, sięgająca 5 proc. Na tym tle Gdynia wyróżnia się relatywnie niewielkim spadkiem na poziomie 3 proc. W ujęciu całościowym można mówić o szerokim i w dużej mierze jednolitym spadku podaży w największych miastach, ale…

Gdański rynek, jak to często się dzieje, idzie pod prąd tym trendom: liczba ofert wzrosła, choć tylko symbolicznie - o 1 proc. proc. kwartał do kwartału. To potwierdzenie opinii, że to rynek nie trzymający się reguł.

Jeszcze wyraźniej trend ten widoczny jest w danych rocznych. Po raz pierwszy od wielu kwartałów liczba ogłoszeń spadła rok do roku, co stanowi istotną zmianę w strukturze rynku. Najsilniej zjawisko to wystąpiło we Wrocławiu, gdzie odnotowano spadek o 13 proc., a tendencja ta utrzymuje się konsekwentnie od połowy 2025 r. W Warszawie liczba ofert zmniejszyła się o 12 proc., a w Krakowie o 11 proc., co potwierdza skalę ograniczenia podaży w największych ośrodkach. W Poznaniu i Łodzi spadki wyniosły po około 5 proc. rok do roku.

Inaczej wygląda sytuacja w Trójmieście. W Gdańsku liczba ofert wzrosła o 3 proc., a w Gdyni o 4 proc. względem pierwszego kwartału 2025 r., choć jednocześnie w Gdyni coraz wyraźniej zaznacza się tendencja do przyszłego ograniczania podaży. W Gdańsku natomiast od początku roku obserwowany jest stopniowy, systematyczny wzrost liczby dostępnych mieszkań.'

Gdynia i Gdańsk na czele rankingu wzrostów cen

Wracając do statystyk cenowych: na tle innych rynków regionalnych wyraźniej wyróżniają się dane z Trójmiasta. Gdynia osiągnęła wzrost na poziomie 7,2 proc., a Gdańsk 6,4 proc., co czyni je liderami pod względem dynamiki zmian cen. Dla porównania Poznań, który uplasował się na kolejnym miejscu, zaliczył podwyżkę o 4 proc., natomiast Kraków odnotował umiarkowaną zmianę rzędu 1,8 proc. 

- Pozostałe rynki pozostają względnie stabilne, co potwierdza brak jednolitego trendu wzrostowego w skali całego kraju – komentuje ekspert.

Różnice w dynamice znajdują odzwierciedlenie w poziomach cen. Na koniec pierwszego kwartału 2026 r. mediana cen w Gdyni wynosiła 11,3 tys. zł/m. kw., w Poznaniu 10,5 tys. zł/m. kw., natomiast w Gdańsku osiągnęła poziom 13,3 tys. zł/m. kw. w marcu 2026.

- Warto zauważyć, że w przypadku Gdańska wzrosty są obserwowane nieprzerwanie od połowy 2025 r., co wskazuje na bardziej ugruntowany trend niż w innych miastach - dodaje Anton Bubiel. - Obecna sytuacja nie pozwala jeszcze jednoznacznie stwierdzić, czy obserwowane odbicie przekształci się w trwały trend wzrostowy. Dane sugerują raczej proces dochodzenia rynku do nowej równowagi, gdy kluczowe znaczenie będą miały kolejne kwartały. To one pokażą, czy wzrost cen okaże się jedynie krótkoterminową reakcją na zmianę warunków kredytowych, czy początkiem bardziej trwałego cyklu wzrostowego.

ZOBACZ TEŻ: Nowa inwestycja mieszkaniowa na terenach dawnej Stoczni Gdańskiej

Kupujący przestali się spieszyć

Z kolei dane płynące z najnowszego raportu firm Metrohouse i Credipass nie pozostawiają złudzeń: mimo takich tendencji kupujący nie mają zamiaru się spieszyć. Czas potrzebny na znalezienie nabywcy i sfinalizowanie transakcji uległ wyraźnemu wydłużeniu. Era sprzedaży mieszkań „od ręki”, znana z czasów Bezpiecznego Kredytu 2%, bezpowrotnie minęła.

Jednym z czynników, wpływających na wydłużenie czasu sprzedaży, jest nadal silna konkurencja i zmiana profilu nabywcy. Na rynku pozostali głównie „klienci docelowi”, kupujący mieszkania dla siebie, dla których taki wybór jest decyzją życiową. Są bardziej wymagający. Sprzedający, którzy nie dostosowali swoich oczekiwań do nowej rzeczywistości, w której to kupujący dyktuje warunki, muszą liczyć się z tym, że ich nieruchomość zasili statystyki rekordowo długich czasów ekspozycji.

- Dzisiejsza sprzedaż nieruchomości to proces, który wymaga od właściciela nie tylko elastyczności cenowej, ale przede wszystkim cierpliwości. Bez względu na to, czy sprzedajemy lokal w Warszawie, czy w mniejszym mieście, musimy zarezerwować w swoim kalendarzu minimum 4 miesiące na znalezienie nabywcy. W obecnych warunkach rynkowych, spadające stopy procentowe są jedynie wsparciem dla finansów kupującego, a nie gwarantem szybkiej sprzedaży dla właściciela – mówi Marcin Jańczuk z Metrohouse.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama1,5% podatku Fundacja Uśmiech dziecka ze Szkalanej
Reklama
Reklama
Reklama