Reklama Praca

Remus, Skra Ormuzdowa i kaszubskie baśnie. Wyjątkowy wieczór w Kartuzach

Muzeum Kaszubskie w Kartuzach zaprosiło na niezwykłe wydarzenie pt. „Szlakiem Skry Ormuzdowej. 150-lecie urodzin Aleksandra Majkowskiego”. Spotkanie poświęcone twórczości najwybitniejszego kaszubskiego pisarza połączyło literaturę, muzykę i teatr, przybliżając uczestnikom zarówno epopeję „Żëcé i przigòdë Remùsa”, jak i mniej znane baśnie publikowane przez autora na łamach czasopisma „Gryf” w latach 1908–1912.

Aleksander Majkowski – ojciec literatury kaszubskiej

Aleksander Majkowski urodził się dokładnie 17 lipca 1876 roku, więc niedługo przypadać będzie 150. rocznica jego urodzin. Życiorys miał imponujący, ale warto przypomnieć w jak wielu zawodach pracował i ilu przedsięwzięć się imał.

Był pisarzem, poetą, dziennikarzem, doktorem medycyny i lekarzem, działaczem społecznym. Założył Towarzystwo Młodokaszubów, które w czasach zaborów tworzyło teksty w języku kaszubskim. Przewodził wielu organizacjom i stowarzyszeniom.

Nazywany jest ojcem literatury kaszubskiej za wielkie dzieło, które napisał - „Żëcé i przigòdë Remùsa” (Życie i przygody Remusa), ale nie tylko. Dużą część jego twórczości stanowiły bajki publikowane w czasopiśmie „Gryf” w latach 1908-1912.

Kaszubskie baśnie z „Gryfa” ożyły w Kartuzach

O tym jak piękne były to bajki, bardziej baśnie, można było się przekonać 2 czerwca w Muzeum Kaszubskim w Kartuzach. Elżbieta i Groszek Stanilewicz z grupy Łowcy Słów, wprowadziły zebranych w świat czarów, magii z morałem i przesłaniem historycznym. 

Na niecodziennym instrumencie - lirze korbowej czy też portatywie, akompaniowała wspaniała Jadwiga Możdżer. Jak objaśniła, nazwa instrumentu wzięła się od słowa portare, czyli nieść, bo przed laty były one noszone w procesjach. 

Skąd wzięła się Iskra Ormuzdowa, czyli Skra Ormuzdowa?

Pomijając, że obecnie wręczana jest na Kaszubach prestiżowa nagroda o tej nazwie, to jednak mało kto wie, co tak naprawdę oznacza. Panie z Łowców Słów wyjaśniły to w bardzo przystępny sposób - za pomocą baśni, śpiewu i rzadko spotykanych instrumentów perkusyjnych, które podnosiły nastrój chwili, bądź odwrotnie, wprowadzały klimat nostalgii i magii.

Ormuzd był uznawany za irańskiego boga światła. Iskry ormuzdowe są tymi iskrami, które lecą w głąb ciemności i budzą ją do życia.

- Znajdziesz mnie tam, gdzie iskry ormuzdowe, znajdziesz mnie tam, gdzie płonie mój żar, gdzie Kaszub duch podnosi wielko trumny, gdzie wieczny żar, odnajdziesz mnie tam… - śpiewała Jadwiga Możdżer wydobywając z portatywu niezwykłe, liryczne nuty.

ZOBACZ TEŻ: Znamy laureatów nagrody Skry Ormuzdowe 2025 i Stypendium im. Izabelli Trojanowskiej 2026

W historiozoficznym znaczeniu, jakie wprowadził Majkowski, iskrą Ormuzda jest obdarzona postać-duch, która nie pozwala Kaszubom na upadek ducha i bierność, inspirując do ratowania dawnych obyczajów, tradycji przodków i godności i dumy etnicznej.

W wizji Majkowskiego przez całe wieki istnienia żywiołu kaszubskiego na Wielkim Pomorzu (od Rostocku do Gdańska) pojawiają się co pewien czas ludzie obdarzeni mocą Ormuzda, choć ich istnienie jest stale zagrożone ze strony Arymana-Czernika-Smętka.

Skrę Ormuzdową rozpoznają w epopei „Życie i przygody Remusa” niektórzy z bohaterów, a sam Remus podczas swojego życia i przygód odkrywa wreszcie wielkie znaczenie i wartość rodzimej kaszubskości.

Znana z azjatyckiego mitu walka Ormuzda-światła i Arymana-ciemności zostaje w powieści Majkowskiego osadzona na górze Rowokół i dotyczy aktualnego na przełomie XIX-XX wieku procesu kulturowego zaniku Kaszubów-Słowińców na Pomorzu, zaś w szerszej perspektywie - dramatu wytracania się kaszubskości ulegającej germanizacji. 

Remus przeplatany z baśniami, muzyką i śpiewem

Co istotne, w przekazie pań z Łowców Słów było mnóstwo dobrego aktorstwa, emocji, ale też prostego przekazu, który umożliwiał poznanie tego skomplikowanego dość Remusa z powieści Majkowskiego. Poznanie i co najważniejsze, zrozumienie.

W Muzeum Kaszubskim zebrani w większości po raz pierwszy mogli usłyszeć, a na pewno zrozumieć morał płynący z bajki o księciu Sarko, który tak opłakiwał śmierć żony, że postanowił opuścić Kaszuby, nie zważając na protesty jedynej córki Wdzydzany, zwanej Wdzydzanką. 

Dziewczyna przy pomocy czarów starej zielarki zamieniła się w nimfę wodną, byle nie opuszczać jedynego środowiska, które było jej znane. Po jakimś czasie przybył w te strony z północy młody Stolem.

Upodobał sobie to jezioro i upodobał sobie Ostrów, czyli wyspę na tym jeziorze, gdzie wybudował swoją wielką siedzibę. Gdy pałac był gotowy, na brzegu jeziora zauważył przecudną dziewczynę rozczesującą włosy. Ich spojrzenia się spotkały. Wiedział, że to miłość, ale dziewczyna mu nie ufała, więc… ciemniał i ciemniał. Trzeba było 100 lat, by mógł ją do siebie przekonać, by mogli założyć rodzinę, by ich potomkowie jedno po drugim mogli tworzyć kolejne pokolenia Kaszubów.

Trzy zjawy w powieści Majkowskiego

Pierwsza była groźna i nazywała się Trud. Jej zadaniem było ściągnąć Remusa na ziemię i wmówić, że wszystko za co się zabierze jest zbyt trudne, za wielkie dla niego. Że porywa się z motyką na słońce. Druga była jeszcze gorsza. Nazywała się Strach. Jej zadaniem było stać się cieniem Remusa, bez ani jednego wypowiedzianego słowa, rozrastać się w jego głowie i sercu.

Trzecia była najgorsza. Nazywała się Niewarto.

- Ona wyśmieje wszystko, w co wierzysz. Każde twoje marzenie ściągnie w dół, wszystko, na co liczysz. Wszystkie twoje cele wydadzą ci się głupie, niewartościowe. Nie słuchaj jej, Remusie, naprawdę warto marzyć - przekonywała Królewionka.

Niestety, Remus ujrzał swoje odbicie biedaka w tafli wody i stchórzył.

ZOBACZ TAKŻE: Język kaszubski pod ostrzałem. Kaszubi bronią swojej tożsamości i domagają się przeprosin

„Życie i przygody Remusa” - to powieść dla tych, co rozumieją…

Choć podczas tego niezwykłego spotkania z Łowcami Słów, niektórym udało się zrozumieć postać Remusa o wiele lepiej, niż wcześniej, to jednak kaszubska epopeja nie należy do łatwych w odbiorze.

Za dużo tu metafor, porównań, nawiązań do różnych wątków historycznych, żeby łatwo zrozumieć, o co tak naprawdę chodzi. Dziś już wiadomo, że Królewianka w powieści symbolizuje uśpioną duszę i walkę o wolność Kaszub i Kaszubów, a Remus wędruje przez całą powieść, by ją odczarować i uwolnić.

To było wyjątkowe spotkanie, które pozostawi po sobie wiele pytań, ale też wreszcie odpowiedzi

- Bardzo dziękuję za to, że przyjęły panie zaproszenie do Kartuz – powiedziała na zakończenie Barbara Kąkol, dyrektor Muzeum Kaszubskiego w Kartuzach. – Jestem pod ogromnym wrażeniem dorobku pań. Wszystkie jesteście wszechstronnie utalentowane i to jest niezwykłe. Dziś widoczna była cała paleta aktorskich i muzycznych talentów, ale też wiem, że piszą panie scenariusze, książki i zajmują się choreografią sceniczną. To był zaszczyt spotkać się z paniami. Dziękujemy za przybliżenie i pomoc w zrozumieniu niektórych dzieł kaszubskiego wieszcza, w tym tego najważniejszego.

Panie z grupy Łowcy Słów – Elżbieta i Groszek Stanilewicz, to matka z córką. Akompaniowała im Jadwiga Możdżer, siostra słynnego Leszka Możdżera. Jeśli dodać, że na widowni mamę oklaskiwała nastoletnia córka, nic dodać nic ująć, było to rodzinne spotkanie z kartuską publicznością, podsumowujące w pigułce przeogromny dorobek literacki Aleksandra Majkowskiego

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama