Reklama

Krajobraz po spadku. Kadrowe trzęsienie ziemi w Lechii Gdańsk i wyścig z czasem

Ostatnie tygodnie przy ulicy Pokoleń Lechii Gdańsk przypominają sportowy dreszczowiec, w którym na ten moment brakuje widoków na happy end. Spadek z PKO BP Ekstraklasy okazał się zaledwie wierzchołkiem góry lodowej, pociągając za sobą prawdziwą lawinę w strukturach klubu. Po pożegnaniu ze sztabem szkoleniowym Johna Carvera, z szatni biało-zielonych ruszył masowy przesiew piłkarzy. Obecna sytuacja kadrowa to nie tylko wyzwanie, to stan alarmowy, który wymaga natychmiastowej reakcji.
Krajobraz po spadku. Kadrowe trzęsienie ziemi w Lechii Gdańsk i wyścig z czasem

Autor: Karol Makurat | Zawsze Pomorze

Drużyna po kawałku się rozpada

Wystarczy rzucić okiem na formację defensywną, by zrozumieć skalę destrukcji drużyny. Zespół opuszczają liderzy, którzy do niedawna stanowili siłę bloku obronnego. W środę kontrakt z klubem rozwiązał Matus Vojtko. Słowacki boczny obrońca spędził nad polskim morzem 12 miesięcy, rozgrywając w tym czasie 32 spotkania, w których zanotował jedno trafienie i trzy asysty. Utrata tak mobilnego gracza tworzy potężną wyrwę na lewej flance, tym bardziej że z klubem pożegnał się również jego naturalny zmiennik, wychowanek Lechii, Miłosz Kałahur. Te dwa odejścia zawodników, powodują ogromną lukę w defensywie Lechistów. Jest to kolejny cios w stronę klubu.

Rozkład defensywy postępuje jednak również w samym centrum. Gdańsk opuszczają także podstawowi stoperzy: Maksym Diaczuk oraz Matej Rodin. Jakby tego było mało, absolutnymi pustkami świeci bardzo ważna pozycja bramkarza. Między słupkami pierwszoligowca z pewnością nie zobaczymy już Bohdana Sarnavskyiego oraz nowozelandczyka Alexa Paulsena, który na koniec miesiąca wróci do Premier League, kończąc wypożyczenie w polskim klubie. Taka sytuacja zmusza zarząd do całkowitej przebudowy najważniejszej linii na boisku, fundamentu, bez którego nie będzie mowy o walce o powrót do elity.

Krew z organizmu Lechii uchodzi także w formacjach ofensywnych

O ogromnej stracie czysto piłkarskiej, świadczą odejścia graczy z przodu. Przyszłości z Gdańską drużyną nie wiążą już Anton Tsarenko, Aleksandar Cirković, którzy także zakańczają swoje roczne wypożyczenie, powracając do rodzimych klubów. Podobna sytuacja dotyczy środkowego napastnika, Dawida Kurminowskiego. 27-latek z pierwszym dniem lipca, stanie się wolnym zawodnikiem. Aktualny brak ofensywy, brutalnie obniża siłę rażenia zespołu. Rozmiar kadrowego dramatu obnażył pierwszy trening przed nową kampanią. 

Nad gdańskim klubem zbierają się czarne chmury, a na murawie zabrakło następcy trenera Carvera. Awaryjnie stery objął dyrektor techniczny Kevin Blackwell, wcielając się w rolę tymczasowego szkoleniowca. Co gorsza, głośne spekulacje medialne sugerują, że i jego przyszłość w Lechii stoi pod ogromnym znakiem zapytania. Na pierwszej jednostce treningowej Blackwell miał do dyspozycji zaledwie 16 zawodników, wliczając w to dwóch bramkarzy. To kadra, która z trudem wystarczyłaby na rozegranie wewnętrznej gierki, a co dopiero na udźwignięcie trudów całego sezonu w 1 lidze. 

Co dalej z Lechią Gdańsk?

Jedynym drobnym światełkiem w tym ciemnym tunelu są powroty zawodników z wypożyczeń. W Gdańsku ponownie zameldowali się Kacper Gutowski, Bartosz Szczepankiewicz oraz Elias Olsson. Powrót szwedzkiego defensora to szczególnie  pozytywna wiadomość, Olsson doskonale zna specyfikę i siłowy charakter pierwszoligowych boisk z historycznej kampanii zwieńczonej awansem Lechii.

Pytanie „co dalej?” rozbrzmiewa dziś na gdańskich trybunach wyjątkowo głośno. Sytuacja przypomina układanie puzzli, z których ktoś zabrał połowę elementów. Czas ucieka nieubłaganie, a pierwszoligowi rywale zamykają swoje okienka transferowe. Lechia wciąż pozostaje bez pierwszego trenera i bez szczegółowo zarysowanego, transparentnego planu letnich przygotowań.

Próżno szukać bogatego harmonogramu sparingów. Pierwszym i jak na razie jedynym pewnym testem ma być spotkanie z rumuńskim zespołem Petrolul Ploesti. Mecz zaplanowano na 27 czerwca na historycznym obiekcie przy ulicy Traugutta, jednak klub zdecydował o zamknięciu trybun dla publiczności. Decyzja ta tylko potęguje tajemniczość i niepokoju wokół tego, jak w rzeczywistości wygląda dziś forma i organizacja zespołu, przed którym stoi tytaniczne zadanie odbudowy z gruzów.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama