Reklama

Dlaczego rośnie przemoc rówieśnicza w szkołach? Psychiatra: to wina dorosłych

- Na izbę przyjęć szpitala psychiatrycznego opiekunowie przywożą dzieci, którym nagle wprowadzono kontrolę rodzicielską, ograniczając dostęp do smartfona czy komputera. Rodzice liczą, że dziecko dostanie tabletkę na dobre zachowanie. Czegoś takiego nie ma – mówi dr Izabela Łucka, konsultant wojewódzki w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży
Dlaczego rośnie przemoc rówieśnicza w szkołach? Psychiatra: to wina dorosłych

Autor: Canva | zdjęcie ilustracyjne

Ostatnie badania wskazują na dramatyczny wzrost przypadków przemocy rówieśniczej w porównaniu z danymi sprzed kilkunastu lat. Co się stało przez ten czas?

Wpłynęło na to wiele czynników. Po pierwsze - brutalizacja w przestrzeni publicznej. Proszę popatrzeć na zachowania tych, którzy są tak zwaną elitą naszego narodu. Począwszy od polityków, skończywszy na celebrytach. Pada dużo słów przemocowych, dotyczących koloru skóry, wyznania, narodowości i seksualności. Praktycznie każda sfera życia została zbrutalizowana. Kiedy już wydaje się, że niewiele może nas zaszokować w przestrzeni publicznej, kolejna granica zostaje przekroczona.

Uważa pani, że dzieci tym nasiąkają. Jak jednak zrozumieć zabójstwo 11-letniej Danusi przez o rok starszą koleżanką, 12-latka straszącego nożem koleżanki w Limanowej, 15-latkę z Rumi, która poraniła kolegę?

To skutek zacierania się granic między tym co wypada, a co nie wypada, co jest dopuszczalne, a co jest niedopuszczalne. Zaczęło się od dorosłych i nic dziwnego, że w ten sposób modeluje się też dzieci. Kiedyś niedopuszczalne były słowa wulgarne w przestrzeni publicznej, w wygłaszane jakimkolwiek medium, prawda? Teraz jest to na porządku dziennym. Warto też zauważyć, co działo się ze szkołą w ciągu ostatnich 20 lat. Ile tych reform było? Trzy, cztery? Nie ma nic stałego - norm dotyczących nauki, zachowań, obyczajów. Wszystko jest tak zmienne, a to rodzi frustrację. Nie ma także uważności na relacje i zarządzanie emocjami. Kiedyś nie wypadało w ten czy inny sposób zachowywać się wobec dorosłego oraz dziecka. Obecnie nie ma żadnych hamulców.

Brakuje nam autorytetów?

Właściwie każdy autorytet został w ostatnich kilkunastu latach zanegowany. Począwszy od ogromnego autorytetu religijnego, który miał Kościół, kiedy byliśmy pod wpływem sowieckim. Potem go zmarnowano, korzystając z przywilejów, które dawała władza i nie przestrzegając Dekalogu. Obecnie nie ma w Polsce osoby, łącznie z naszym polskim papieżem, która byłaby przez wszystkich jednoznacznie kojarzona z autorytetem. Każda opcja polityczna ma swój autorytet. Wspólny autorytet mogłyby zastąpić wspólne dla wszystkich wartości, na przykład szacunek do człowieka, do jego pracy - na przykładzie pracy nauczyciela. Jeśli nauczyciel mówi, że trzeba kupić dziecku książkę na początek roku szkolnego, bo będzie mu się z tego łatwiej uczyło, należy ją kupić najpóźniej we wrześniu.

A jest inaczej?

Co, jeśli powiem pani, że wielu uczniów w marcu i w kwietniu nie ma podręczników? Tak wygląda szkolna rzeczywistość. Mówiąc dalej o wartościach - nawet patriotyzm już nie jest wartością wspólną, bo każdy go rozumie inaczej.

Zachowujące się agresywnie dzieci czerpią wzorce w swoich domach?

Należy zadać sobie pytanie - czy rodzice są świadomi, jak ważną rolę odgrywają w życiu tej nowo narodzonej istoty i jak powinni być za nią odpowiedzialni? Ich zachowanie w stosunku do siebie nawzajem i do dziecka stanowi późniejszy wzorzec, z którym dziecko wchodzi w drugie podstawowe środowisko, czyli w system edukacyjno-rówieśniczy. Teoretycznie braki można by było nadrobić w szkole, ale proces socjalizacji tu też jest poważnie zaburzony. Proszę zwrócić uwagę, jak rodzice się zachowują w stosunku do nauczycieli. Dominują postawy roszczeniowe, agresywne, negujące autorytet nauczyciela, który rozpaczliwie się broni, by móc wykonywać jakkolwiek swoją pracę. Nauczyciel wymagający odrobienia pracy domowej, odpowiedniego zachowania czy ubioru, spotyka się z atakiem ze strony rodziców. W efekcie dziecku nie stawia się granic, zarówno w domu, jak i w szkole.

Czym Polska różni się od pozostałych 35 badanych przez WHO krajów, gdzie poziom agresji rówieśniczej jest niższy?

Każdy z tych krajów jest różny, ma inną historię, inne uwarunkowania, klimat. A także inne podejście do dzieci. także do tego, czy dziecko jest wartością samą w sobie, w którą warto inwestować. Nasze dzieci na pewno „wygrywają" w nieumiejętności zarządzania emocjami. Jako dorośli nie potrafimy ich nauczyć, jak inaczej niż agresywnie radzić sobie z frustracją, jak funkcjonalnie korzystać z energii, którą jest złość. Takie dzieci tworzą grupę, która jest sfrustrowana, agresywna i nienauczona komunikować się funkcjonalnie, działająca w sposób prosty, czyli na rozładowujących napięcie emocjonalne impulsach agresywnych. Kiedy pojawia się przeciążenie, to szuka się kogoś, w kogo może uderzyć, by pozbyć się tych nienawistnych impulsów, czyli przysłowiowego kozła ofiarnego. Jest to podstawowy sposób ewakuacji niechcianych złych emocji. Jeżeli grupa nie ma sensownego przewodnika, który rozumie co się dzieje i ma przestrzeń emocjonalną, umysłową do tego, by zarządzić tym w sposób odpowiedni, będzie się to toczyć od impulsu do impulsu, od rozładowania do rozładowania. I znowu wracamy do nas, dorosłych. Jeśli rodzice dzieci też kierują się impulsami, źle kontrolują swoje emocje, w ten sam sposób modelują swoje potomstwo. Dzieci te następnie trafiają do szkół-molochów, gdzie odnajdują się w grupach, których siłą jest anonimowość. Wydaje im się, że słuszność grupy jest nadrzędna, gdyż widzą szykany, jakich doświadcza kolega, koleżanka, którzy są „obcy", myślący czy zachowujący się inaczej niż większość.

Małe szkoły mogą być lekarstwem na przemoc?

Warto wracać do koncepcji szkół mniejszych, nakierowanych na relacyjność, uważność. Tam młody człowiek zamiast być jednym z 300 czy 500 anonimowych uczniów, będzie znany z imienia i nazwiska, z sytuacji domowej. Niestety, dziś wiele mniejszych, wiejskich i miejskich szkół jest likwidowanych. Decydenci mówią, że są one nieefektywne. Co to znaczy nieefektywne? Przecież szkoła to nie fabryka. Należy wykorzystać niż demograficzny i cieszyć się, że są nauczyciele, którzy mogą pracować na pełen etat, zamiast biegać od jednej do drugiej, trzeciej szkoły. Nauczyciele zatrudniani "na godziny" nie stworzą grona pedagogicznego, które jest zaciekawione uczniami.

Czy zakaz używania od 1 września smartfonów w szkołach ograniczy skalę cyberprzemocy?

To dobry pomysł. Internet daje jeszcze większą anonimowość, niż bycie członkiem realnej grupy. Umysł dziecka jest niedojrzały,zwłaszcza do 12 roku życia a ciągłe scrollowanie smartfonów, gdzie wszystko dzieje się szybko, gwałtownie, powoduje jego ciągłe pobudzenie i przeciążenie. Dziecko nie ma czasu na refleksję, jest w nieustannym pędzie i głodzie nowych informacji. Zabranie telefonu, który stał się kolejną używką, powoduje złość. U dziecka występuje atak agresji. Zdarza się, że na na izbę przyjęć szpitala psychiatrycznego opiekunowie przywożą dzieci, którym nagle wprowadzono kontrolę rodzicielską, ograniczając dostęp do smartfona czy komputera. Rodzice liczą, że dziecko dostanie tabletkę na dobre zachowanie. Czegoś takiego nie ma. Lekiem na dobre zachowanie jest odpowiednio wychowanie.

Kiedy zaczynamy wychowywać dziecko?

Wychowanie powinno się zacząć od momentu, kiedy decydujemy, że chcemy być rodzicami. Jeżeli nie jesteśmy świadomi obowiązku, który na siebie przyjmujemy, stając się matką i ojcem, z oczekiwaniem, z miłością do dziecka, będzie ono dla nas nie wartością, tylko przeszkodą. Proszę zaobserwować, jak wygląda dziś wyjście z dziećmi na plac zabaw czy do restauracji. Ilu rodziców objaśnia dzieciom świat, odpowiada na pytania, zamiast siedzieć w telefonach i słuchawkach? Ilu dzieli się w restauracji posiłkiem z dzieckiem, pokazuje smaki, dyskutuje, omawia jakieś sprawy? Dziecko ma się samo bawić, więc się samo bawi i się samo wychowuje, a potem się samo tak nie inaczej zachowuje.

Od czego należy rozpocząć walkę ze szkolną agresją?

Od poważnej rozmowy ludzi dorosłych o zasadach, granicach i szacunku, prowadzonej z uważnością, przy wysłuchaniu wszystkich stron. Jeśli nie będziemy umieli jej przeprowadzić bez powodowania kolejnego konfliktu, nie dziwmy się, że dzieci zrobią tak samo. W sytuacji, gdy ktoś będzie miał inne zdanie, spotka się z krzykiem, pobiciem, odrzuceniem, wyszydzeniem.

Dzieci są naszym lustrzanym odbiciem?

One się modelują, patrząc na zachowanie dorosłych. Modelowanie jest podstawowym sposobem uczenia się, dziecko odzwierciedla dawany przez nas wzór. Dziecko, przynajmniej do momentu kiedy nie zacznie myśleć krytycznie samodzielnie, nie ma narzędzi, by zachowywać się inaczej niż obserwowane przez niego ważne, najbliższe osoby. To one wyznaczają dostępne dla niego normy zachowania, komunikowania i życia.

 

Raport o dzieciach, który powinien przerazić dorosłych

Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę przeprowadziła badania prawie 142 tys. uczniów i uczennic z niespełna 4 tysięcy szkół. Wyniki raportu wstrząsające. Przemocy ze strony rówieśników doświadczyło 87 proc. dzieci.

Dokładniejsza analiza wykazuje, że 75 proc. dzieci i młodzieży padło ofiarą jednej z form cyberprzemocy, zaś 63 proc. przemocy fizycznej. Dla porównania – w 2013 r. przypadki przemocy psychicznej zgłaszało 28 proc. uczniów, a przemocy fizycznej 41 proc. dzieci.

Przemoc psychiczna i emocjonalna obejmuje głównie: wyśmiewanie i krytykowanie wyglądu (58 proc.), otrzymywanie nieprzyjemnych wiadomości w internecie (56 proc.) wykluczenie z grupy lub aktywności online (53 proc.)

Ponad połowa dzieci została celowo uderzona przez innych uczniów, zaś co trzeci uczeń doświadczył tzw. bullyingu, czyli powtarzających się aktów agresji i zastraszania w szkole.

Badania na temat skali przemocy rówieśniczej przeprowadzono łącznie w 44 krajach. Niestety, polska młodzież znajduje się w czołówce najbardziej opresyjnych środowisk uczniowskich.

W klasycznym nękaniu, czyli bullyingu zajmujemy szóste miejsce pod względem częstotliwości doświadczania przemocy. Ponadto w każdej grupie wiekowej znaleźliśmy się w pierwszej piątce krajów i regionów o najwyższym odsetku osób doświadczających cyberbullyingu. Autorzy badań podkreślają przy tym, że z roku na rok odsetek zgłaszających przypadki cyberprzemocy rośnie.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama