Reklama Sopot Jazz Festival Scena Molo

Trasa tramwajowa GPW w Gdańsku: „efekt tamy”, utajnione opinie i polisa droższa o 60 proc.

Mieszkańcy Gdańska i Stowarzyszenie Dolina Królewska alarmują, że jeden z elementów tramwajowej trasy GPW przez ul. Bohaterów Getta Warszawskiego może zadziałać jak „tama” dla wód gruntowych i zagrozić zabytkowym kamienicom. Spór zaostrza utajniona dokumentacja, droższa o 60 proc. polisa oraz trudny dialog z prezydentką Aleksandrą Dulkiewicz.
Trasa tramwajowa GPW w Gdańsku: „efekt tamy”, utajnione opinie i polisa droższa o 60 proc.
Aktywiści Stowarzyszenia Dolina Królewska: Anna Tracz, Michał Błaut, Jakub Marchwicki

Autor: Dariusz Szreter | Zawsze Pomorze

Tramwaj Gdańsk Południe - Wrzeszcz. Nowe dokumenty i informacje 

Projektowany przebieg trasy tramwajowej Gdańsk Południe - Wrzeszcz (GPW) przez ul. Bohaterów Getta Warszawskiego od lat budzi sprzeciw mieszkańców i członków Stowarzyszenia Dolina Królewska, którzy wskazują na zagrożenie, jakim może ona być dla zabytkowych kamienic. 

W kwietniu pisaliśmy o kontrowersjach wokół przetargu na ubezpieczenie inwestycji.

Na piątkowej (7 sierpnia)  konferencji prasowej aktywiści przedstawili kolejne ustalenia: treść dotąd utajnionych opinii Rady Naukowej projektu, przebieg pierwszego od siedmiu lat spotkania z prezydentką Aleksandrą Dulkiewicz oraz szczegóły już podpisanej umowy ubezpieczeniowej.

Wątpliwości co do wód gruntowych

Rada Naukowa projektu trasy tramwajowej Gdańsk Południe – Wrzeszcz według zapowiedzi wiceprezydenta Piotra Grzelaka miała ruszyć już w październiku 2024 r. Stowarzyszenie Dolina Królewska potwierdziło jej faktyczne istnienie dopiero w kwietniu 2026 r., po złożeniu wniosku o informację publiczną. 

Wtedy też okazało się, że trzej eksperci z Politechniki Gdańskiej, choć opłacani z publicznych pieniędzy, mają zakaz publicznych wypowiedzi - mogą dzielić się swoimi ustaleniami wyłącznie z Dyrekcją Rozbudowy Miasta Gdańska. 

Aktywiści SDK ostatecznie dotarli do ich opinii dopiero podczas osobistego spotkania z prezydentką Aleksandrą Dulkiewicz - pierwszego od siedmiu lat. To właśnie na tym czerwcowym spotkaniu DRMG przekazała stowarzyszeniu obszerniejszą teczkę: nie tylko same raporty, ale też notatkę ze spotkania urzędników DRMG i projektantów z autorem jednej z uwag, dr. Witoldem Strepiejkowicz-Wersockim. Wynika z niej, że ekspert zakwestionował założenie, że budowa nie wpłynie na poziom wód gruntowych, i mimo tego założenia zalecił jego monitorowanie.

Inny ekspert, prof. Adam Karasiński, napisał o budowie torowiska i kanału potokowego wzdłuż ul. Bohaterów Getta Warszawskiego, że „będzie niewątpliwie największym, najbardziej odpowiedzialnym zadaniem inżynierskim w całej projektowanej inwestycji (...) można je powierzyć jedynie bardzo doświadczonemu wykonawcy”. Tu warto przypomnieć, że miasto uznało wariant z poprowadzeniem torów przez ul. BGW za optymalny.

Czy nastąpi „efekt tamy” i czym może to grozić?

Sama trasa wymaga budowy kanału potokowego wzdłuż ul. Bohaterów Getta Warszawskiego. Poza tym kanałem ma powstać dodatkowo szczelna podziemna palisada głęboka na 12 m i długa na ok. 200 m - od al. Grunwaldzkiej do ul. Fiszera, a nawet nieco dalej, która zdaniem aktywistów może zablokować poprzeczne przepływy wód gruntowych spływających m.in. od strony ul. Do Studzienki. 

Na czerwcowym spotkaniu z Aleksandrą Dulkiewicz projektant miał zapewnić uczestników, że ze względu na równoległe ułożenie palisady względem kierunku spływu wód przesłona nie zmieni ich przepływu. Co innego wynika jednak z notatki ze spotkania projektantów z ekspertem, która mówi o konieczności zbadania zmiany poziomu zwierciadła wód gruntowych i ewentualnego zawodnienia przestrzeni wokół kanału

To właśnie ta sytuacja - palisada mogąca zablokować poprzeczny spływ wód gruntowych - skłoniła aktywistów do ukucia własnego określenia „efekt tamy” i postawienia Radzie Naukowej pytania, czy dokumentacja w ogóle zawiera modelowanie hydrologiczne takiego scenariusza.

CZYTAJ TEŻ: Gdańsk: budowa Nowej Politechnicznej opóźniona przez odwołania po przetargu

Aktywiści twierdzą, że mimo szczegółowej analizy całej dostępnej dokumentacji projektu wykonawczego i technicznego takiej analizy nigdzie nie znaleźli - i pytają, czy w ogóle powstała, a jeśli tak, dlaczego nie trafiła do dokumentacji projektowej. 

Tym bardziej niepokoi ich fakt, że miasto zgodziło się uzupełnić część uwag dopiero na etapie projektu technologicznego, przygotowywanego już nie przez projektanta podlegającego miastu, lecz przez samego wykonawcę - co w praktyce może oznaczać, że dokument ten zostanie uznany za wewnętrzny i nigdy nie zostanie upubliczniony.

Kogo ochroni ta polisa?

Aktywiści poinformowali, że na początku lipca miasto podpisało umowę na ubezpieczenie inwestycji z konsorcjum Warty i Hestii – jedynym oferentem w ogłoszonym w lutym przetargu. Choć oferta była o 60 proc. wyższa od wstępnych założeń (ok. 11,5 mln zł wobec zakładanych 7 mln zł), miasto na nią przystało.

Co interesujące: podpisania umowy nikt nie ogłosił publicznie - ani mieszkańcy, ani media nie dostali o tym informacji. SDK dowiedziało się o nim z rejestru na stronie przetargowej. Jeszcze przed podpisaniem umowy SDK i mieszkańcy składali petycje do DRMG w sprawie zakresu ubezpieczenia. DRMG pozostawiła petycję bez rozpatrzenia, co SDK zgłosiło do Rady Miasta jako organu nadzorczego, oceniając działanie DRMG jako bezprawne (petycja jako środek prawny jest trudna do zaskarżenia, stąd ograniczona skuteczność tego kroku).

Zdaniem przedstawicieli Stowarzyszenia Doliny Królewskiej, zakres ochrony polisy priorytetowo chroni miasto (koszty prawne urzędników przy ewentualnych pozwach), natomiast ochrona mieszkańców obwarowana jest „kruczkami” i w praktyce uzyskanie ewentualnych odszkodowań może być utrudnione, a ich wysokość zbyt niska do zrekompensowania faktycznych szkód.

„Silni wobec słabych, słabi wobec silnych”

Czerwcowe spotkanie Aleksandry Dulkiewicz z zarządem SDK było pierwszym od siedmiu lat. Aktywiści zabiegali o nie od dawna, jednak - jak twierdzą - nie przyniosło ono satysfakcjonującego rezultatu. Po pierwsze, miało charakter zamknięty, tylko dla władz stowarzyszenia (nie dla mieszkańców) - na wyraźną prośbę gabinetu prezydentki. SDK twierdzi też, że zostało wprowadzone w błąd co do listy uczestników. Zapewniano, że nie będzie projektanta - tymczasem byli obecni projektant oraz prawnik DRMG.

– Pani prezydent zapewniała nas, że jest pełna dobrej woli i chce nam pomóc, ale dokumenty otrzymamy dopiero, gdy zapadnie prawomocny wyrok sądu – relacjonował Michał Błaut z SDK. – W praktyce oznacza to, że władze miasta są gotowe na dialog tylko wtedy, gdy zostaną do tego zmuszone sądownie. W innym wypadku to fikcja i czysto retoryczna figura – dodał, porównując taki sposób prowadzenia dialogu do metod stosowanych przez Alaksandra Łukaszenkę, tyle że „w warunkach unijnych”.

Oceniając działania miasta, Anna Tracz z SDK scharakteryzowała jego strategię jako czteroetapową: po pierwsze ukrywanie i zaprzeczanie zagrożeniom przy uzyskiwaniu decyzji środowiskowej, po drugie realizację przez specustawę drogową, ograniczającą udział mieszkańców, po trzecie powołanie Rady Naukowej „izolowanej” od mieszkańców i rozmywającej odpowiedzialność, po czwarte przerzucenie odpowiedzialności za zabezpieczenie zabudowy na wykonawcę i ubezpieczyciela.

– To miasto jest silne wobec słabych, czyli nas, mieszkańców, a słabe wobec silnych, na przykład ubezpieczycieli, którzy dyktują wyższe stawki – mówił prezes SDK Jakub Marchwicki.

DRMG: najpierw umowa z wykonawcą, potem monitoring wód

Zapytaliśmy Dyrekcję Rozbudowy Miasta Gdańska o zarzuty aktywistów. Oto odpowiedzi, jakie otrzymaliśmy.

Na pytanie o analizę wpływu palisady na przepływ wód gruntowych DRMG odpowiedziała, że dokumentację projektową opracował zespół z doświadczeniem w realizacji inwestycji w trudnych warunkach gruntowo-wodnych, a „na etapie opracowania dokumentacji analizowano przyjęte rozwiązania projektowe, w tym rozwiązanie dotyczące palisady, co zostało potwierdzone przez projektantów”. 

Dyrekcja nie odniosła się jednak wprost do pytania, dlaczego sama analiza nie znalazła się w udostępnionej SDK dokumentacji – ani do tego, czy uwzględniała ona scenariusz „efektu tamy”. Doprecyzowała za to, że projekt technologiczny to „standardowe opracowanie przygotowywane przez wykonawcę robót po podpisaniu umowy”, które „stanowi uszczegółowienie dokumentacji projektowej”.

Odpowiedź na pytanie o umowę z wykonawcą potwierdza wersję SDK: kontrakt na budowę trasy GPW nadal nie został podpisany. „Obecnie przygotowujemy się do podpisania umowy na realizację inwestycji. Oczekujemy jeszcze na zakończenie obligatoryjnej kontroli prowadzonej przez Urząd Zamówień Publicznych” – poinformowała DRMG. 

Dyrekcja zapewniła też, że nadzór naukowy „nie wskazał konieczności wprowadzenia zmian do projektu budowlanego”, a kwestie monitoringu wód gruntowych w trakcie realizacji inwestycji zostaną doprecyzowane właśnie na etapie projektu technologicznego – czyli tak, jak obawiało się SDK, po podpisaniu umowy i już bez udziału projektanta podlegającego miastu.

Do zarzutu o zakazie publicznych wypowiedzi ekspertów Rady Naukowej DRMG odniosła się krótko: „Nie jest prawdą, że mieszkańcy nie mogą otrzymywać informacji od ekspertów. Nadzór Naukowy przygotował już raporty, które zostały przekazane mieszkańcom. W przypadku dodatkowych pytań mogą one zostać przekazane ekspertom za pośrednictwem DRMG”. Korzystanie z wiedzy eksperckiej Dyrekcja określiła jako „element odpowiedzialnego zarządzania procesem inwestycyjnym”, służący „weryfikacji oraz potwierdzeniu zasadności przyjętych rozwiązań projektowych”.

Więcej o autorze / autorach:
tekst alternatywny
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama Sopot Jazz Festival Scena Molo
Reklama Sopot Jazz Festival Scena Molo