Czy odebrany podczas interwencji w gm. Pruszcz Gd. Orion powinien wrócić do właścicieli?

Sprawa Oriona, psa odebranego przez społecznych inspektorów kilka miesięcy na terenie jednej z firm w gminie Pruszcz Gd., nadal budzi spore kontrowersje. Czy wyleczony pies zgodnie z decyzją urzędników i na życzenie jego właścicieli powinien zostać teraz zwrócony? Urzędnicy z Pruszcza Gd. chcieli tego, powołując się na dokumenty i przepisy. Jest nadzieja, że po fali hejtu, przez którą konieczne było zablokowanie komentarzy w mediach społecznościowych urzędu i wójt, spór przyjmie jednak merytoryczną dyskusję.
pies
Tak wyglądał pies Orion podczas interwencji DIOZ

Autor: Facebook DIOZ

Pies Orion odebrany interwencyjnie w gm. Pruszcz Gdański

W październiku 2025 roku przedstawiciele Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt interwencyjnie odebrali z terenu jednej z firm znajdującej się w niewielkiej miejscowości w gminie Pruszcz Gdański dwa psy - Oriona i Viki. Pierwszy z czworonogów był w bardzo ciężkim stanie - był zaropiały, wychudzony, a w wielu miejscach nie miał nawet sierści. Przedstawiciele DIOZ nie mieli i nie mają do dziś wątpliwości, że pies w budzie konał, wręcz żywcem gnił, a buda była miejscem kaźni. Przez kilka kolejnych miesięcy Oriona więc karmili i leczyli i w tym czasie pies doszedł do siebie (podwoił swoją masę ciała). W marcu tego roku w urzędzie w Pruszczu Gdańskim - na bazie dokumentów - podjęto jednak decyzję, by psa oddać właścicielom. 

pies Orion z Pruszcza Gd., DIOZ,
Pies Orion po kilku miesiącach od odebrania właścicielom (Fot. Facebook DIOZ)

Dlaczego gmina chciała oddać Oriona właścicielom?

- W przypadku czasowego odebrania zwierzęcia gmina ma obowiązek przeprowadzić postępowanie administracyjne i wydać decyzję w oparciu o zgromadzony materiał dowodowy - podkreślają urzędnicy w gm. Pruszcz Gdański. - W tej sprawie materiał dowodowy był obszerny i pochodził zarówno od organizacji DIOZ, jak i od właściciela zwierząt. 

Urzędnicy zapewniają też, że właściciel przedstawił im dokumentację potwierdzającą 21 wizyt weterynaryjnych odbytych w ciągu ostatnich dwóch lat oraz faktury za leczenie na łączną kwotę około 8,5 tys. zł. Przedstawiono również informacje od lekarza weterynarii dotyczące leczenia psa. Z dokumentacji wynikało, że pies był pod opieką dwóch gabinetów weterynaryjnych. 

Analizując dokumenty, a w szczególności dokumentację leczenia weterynaryjnego, na bazie przygotowanych informacji przez swoich urzędników wójt Weronika Chmielowiec wydała decyzję o odmowie czasowego odebrania psa. 

DIOZ zaskarżył decyzję w sprawie Oriona

Na internetowych forach posypały się na wójt gromy. „Ale wredną macie tą wójt, sadystka i podły człowiek dla której życie psa nie jest nic warte. Wstyd”, „Na czole jej powinni wytatuować oprawca i w tej śmierdzącej budzie zamknąć”, „Jak można mieć taką gębę uśmiechniętą gdy pies konał udręczony do granic możliwości za przyzwoleniem Pani wójt”, „Aż strach że takie pato odpady chodzą po tej ziemi . Wstyd I hańba, te zakazane mordy powinny wisieć w całej Polsce na plakatach.... Dzięki wam za walkę o Orionka i inne anielskie stworzenia” – to tylko kilka wpisów, które można znaleźć pod różnymi wiadomościami w tej sprawie m.in. na FB DIOZ. 

Ostrych słów nie unikał w tej sprawie też Konrad Kuźmiński, założyciel i prezes Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt, który bez zawahania mówił o wójt „patowójcica”. I uważa, że to najdelikatniejsze sformułowanie w tej sytuacji. Jego DIOZ zaskarżył decyzję wójt o oddaniu psa właścicielom. 

Sprawą zajęło się Samorządowe Kolegium Odwoławcze, które uchyliło decyzję gminy i przekazało sprawę do ponownego rozpatrzenia. SKO wskazało m.in. na uchybienia w postępowaniu oraz zakwestionowało sposób zastosowania przepisów dotyczących czasowego odebrania zwierzęcia.

- Kolejny raz wygrały fakty, a nie układy. Samorządowe Kolegium Odwoławcze w całości uchyliło decyzję patoWójcicy Gminy Pruszcz Gdański, która chciała odesłać Oriona z powrotem do miejsca, gdzie gnił żywcem. SKO nie pozostawiło na tej decyzji suchej nitki. Wprost wskazało, że Orion był psem bardzo chorym, wycieńczonym i wychudzonym, a organ I instancji naruszył podstawowe zasady postępowania administracyjnego, pomijając kluczowe dowody – czytamy na Facebooku DIOZ.

SKO nie zdecydowało, kto ma sprawować opiekę nad psem

Jako że decyzja wójt Weroniki Chmielowiec została uchylona przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze (SKO zakwestionowało powołanie się przez gminę Pruszcz Gdański na obowiązek poinformowania gminy o odebraniu psa i wskazało na uchybienia w postępowaniu), sprawa została przekazana do ponownego rozpatrzenia przez wójt. Samo SKO nie rozstrzygnęło jednak czy pies powinien pozostać pod opieką organizacji, czy powinien zostać zwrócony właścicielom (oni sami oficjalnie wystąpili z postępowaniem cywilnym o oddanie im psa). 

- Sprawa będzie ponownie analizowana, z uwzględnieniem nowych dokumentów, które pojawiły się po wydaniu w marcu tego roku poprzedniej decyzji. DIOZ przedstawił nam wniosek dotyczący dalszego procedowania sprawy oraz przekazał dodatkową dokumentację i pochylimy się nad tym bardzo szczegółowo i merytorycznie. Osobiście deklaruję też gotowość do wizyty w siedzibie organizacji, gdzie przebywa pies, wspólnie z biegłym lub specjalistą z zakresu weterynarii, który weźmie udział w oględzinach Oriona, gdyż sama nie jest lekarzem weterynarii ani specjalistą w zakresie leczenia zwierząt.
wójt Weronika Chmielowiec

Wójt widzi potrzebę zmiany przepisów dotyczących tego rodzaju postępowań w których wymagana jest np. specjalistyczna wiedza weterynaryjna i że decyzja powinna w większym zakresie zależeć od instytucji posiadających odpowiednie kompetencje fachowe, np. powiatowego lekarza weterynarii.

ZOBACZ TEŻ: Upały to śmiertelna pułapka dla zwierząt. Jak pomóc im przetrwać?

- Ważnym tłem tej sprawy jest, aby zawalczyć o zmianę przepisów prawa, które dadzą innym organom te uprawnienia, które dziś mają samorządy najniższe, czyli gminy. Wójt gminy musi zapoznawać się z bardzo skomplikowaną i specjalistyczną dokumentacją i zajmować się kwestią zwierząt w sposób bardzo specjalistyczny. Przepisy powinny zostać zmienione, by inne instytucje mogły rozpatrywać takie sprawy w oparciu o swoją specjalistyczną wiedzą, której brakuje w gminach. My opieramy się głównie na dokumentach - tłumaczy Weronika Chmielowiec.

Gmina i DIOZ wspólnie o dalszym postępowaniu

Ale oprócz tematu również sam język dyskusji jest ważny i nie można zejść do poziomu rynsztoka, dlatego warto podkreślić, że w tym tygodniu obie strony „sporu” - gmina i DIOZ usiadły razem do stołu i wydały wspólne oświadczenie.

- Rozmowa z zespołem gminy przebiegła w spokojnej atmosferze, pełnej merytorycznych głosów na temat kierunków postępowania w sprawie odbioru Oriona i Viki, które ponownie będzie w rękach pani wójt. Nie narzucaliśmy swojego zapatrywania na sprawę, ale poprosiliśmy o przeprowadzenie szczegółowego postępowania dowodowego, obejmującego przesłuchanie świadków i osobistą wizytę urzędników i pani wójt u Orionka – czytamy w oświadczeniu Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt. 

DIOZ przyznaje, że po spotkaniu z wójt Weroniką Chmielowiec i jej zespołem pojawił się jeden wspólny wniosek. 

- Obecna ustawa o ochronie zwierząt, nakładająca na gminy obowiązek decydowania o losie odbieranych w krytycznym stanie zwierząt, powinna zostać zmieniona. Pracownicy tych urzędów nie są wyspecjalizowani w obszarach związanych ze zdrowiem zwierząt, ich dobrostanem i prawną ochroną. Mówimy o tym od lat i może to Orion sprawi, że coś się w tej kwestii ruszy! Mamy ogromną nadzieję, że z podobnymi wnioskami gmina Pruszcz Gdański wystąpi do Prezesa Rady Ministrów i Marszałka Sejmu, w celu rozpoczęcia prac nad zmianami prawa w tym zakresie – podkreślają w DIOZ.

W Urzędzie Gminy Pruszcz Gdański przygotowana zostanie zanonimizowana dokumentacja, na której oparto poprzednią decyzję. Będzie ona obejmowała m.in. dokumentację dotyczącą leczenia, faktury, informacje przekazane przez lekarzy weterynarii oraz dokumentację fotograficzną. 

Osoby zainteresowane zapoznaniem się z dokumentacją będą mogły obejrzeć ją po wcześniejszym umówieniu się z Referatem Gospodarki Komunalnej, w obecności pracownika. Będzie również możliwość zadawania pytań i rozmowy na temat zgromadzonego materiału.

Gmina apeluje o zaprzestanie gróźb i przemocy

Wójt gminy Pruszcz Gdański apeluje też do wszystkich zainteresowanych tą sprawą o powściągnięcie emocji i zaprzestanie kierowania gróźb oraz nawoływania do przemocy. Z tego właśnie powodu czasowo wyłączone zostały komentarze pod postami na stronie gminy oraz w mediach społecznościowych wójta. Pojawiały się bowiem komentarze zawierające groźby kierowane zarówno wobec wójt, jej rodziny, jak i pracowników Urzędu Gminy.

Obecnie sprawa Oriona jest ponownie rozpatrywana przez gminę. Ostateczna decyzja dotycząca dalszego losu psa nie została jeszcze podjęta.

Więcej o autorze / autorach:
tekst alternatywny
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama Ziaja kuracja peptdowa
Reklama Ziaja kuracja peptdowa