5 dni walki z żywiołem. Bilans strat w Chlewnicy
Słupscy strażacy w czwartek, 20 sierpnia tuż po godz. 10 zakończyli pięciodniową akcję gaśniczą na terenie zakładu zagospodarowania odpadów w Chlewnicy. Zastępy opuściły teren firmy po sprawdzeniu, czy nie występują już zagrożenia.
Jak ustaliło Radio Gdańsk, straty sięgają około 40 mln zł. Kapitan Piotr Basarab z Komendy Miejskiej PSP w Słupsku poinformował, że ogień zniszczył cztery hale wraz z maszynami sortującymi.
– Spłonęło co najmniej pięć tysięcy metrów kwadratowych hal i obiektów produkcyjno-magazynowych znajdujących się na terenie zakładu, w tym jeden budynek biurowy. Spłonęły również znaczna część kwatery składowej, hałdy odpadów o powierzchni ponad hektara w zewnętrznej części zakładu – wyjaśniał rozgłośni kapitan Piotr Basarab.
Drony i termowizja na pogorzelisku
Przed sporządzeniem protokołu przekazania terenu właścicielom, strażacy wykorzystali drony wyposażone w kamery termowizyjne. Dopiero po sprawdzeniu terenu pod kątem ewentualnych zagrożeń na miejsce wjechały specjalistyczne pojazdy. Rozpoczęto uprzątanie pogorzeliska i przygotowania do odbudowy zakładu.
Zgnieciona bateria w prasie możliwą przyczyną wybuchu
Jedną z rozważanych przyczyn pożaru jest bateria akumulatorowa, która mogła zostać wrzucona do odpadów. Według ustaleń reportera Radia Gdańsk, po trafieniu do sortowni miała ona zostać zgnieciona przez prasę, a następnie wybuchnąć i doprowadzić do pojawienia się ognia.
Co dalej z pracownikami? Plan odbudowy i ratowania 100 etatów
– Jestem przerażony skalą zniszczeń. Spłonęło 90 procent firmy, którą wspólnie z dyrekcją budowaliśmy od ponad 20 lat. Teraz musimy walczyć o to, by jak najszybciej przywrócić działanie zakładu, bo jeśli się nie uda, to wszyscy stracimy źródło utrzymania – mówił Radiu Gdańsk pracownik zakładu w Chlewnicy.
Kompostownia odpadów BIO szansą na przetrwanie
Firma zatrudnia ponad 100 osób. Jedną z najważniejszych kwestii jest teraz jak najszybsze uruchomienie tej części zakładu, która przetrwała pożar.
Chodzi przede wszystkim o kompostownię, która umożliwia przetwarzanie odpadów BIO. Jej ponowne uruchomienie może być kluczowe dla utrzymania działalności firmy i miejsc pracy.
– Wydaje nam się, że ta część zakładu, która ocalała, pozwoli nam w jakimś trybie awaryjnym funkcjonować, ale bez wsparcia i wyrozumiałości organów administracji państwowej, nie będzie to możliwe. Obiecałem dziś wszystkim pracownikom, którzy są przerażeni, że nikt pracy nie straci, ale będzie to wymagało od wszystkich wielkiego wysiłku – powiedział Mirosław Myszk, prezes firmy ELWOZ-ECO.



Napisz komentarz
Komentarze