Bałtycki dorsz nadal jest zagrożony
Zakaz połowu dorszy obowiązuje od 2019. To właśnie wtedy pierwszy raz unijni urzędnicy uznali, że ta ryba jest w Bałtyku przełowiona i aby nie doszło do całkowitego wyginięcia gatunku, należy wprowadzić zakaz połowu. Mimo, że od tamtej decyzji minęło już ponad sześć lat, to dorsz nadal jest zagrożony. Obecnie rybacy mogą rocznie na Bałtyku odłowić jedynie 300 kg tej ryby (limit na jednostkę) i to jako przyłów w czasie połowu innej ryby. Takie same ograniczenia mają obowiązywać w 2027 roku.
- Ponieważ stado dorsza nadal jest w złym stanie, limit przyłowów należy dostosować na podstawie liczby przyłowów zgłoszonych przez każde państwo członkowskie w 2025 roku Pomimo środków podjętych od 2019 roku, kiedy to naukowcy po raz pierwszy ostrzegli o złym stanie dorsza, sytuacja nie uległa poprawie - czytamy w oficjalnym komunikacie Komisji Europejskiej.
Lepiej ze szprotem i śledziem, ale nie wszędzie
Poprawie jednak uległa sytuacja ze szprotem. Jeszcze kilka lat temu ten gatunek również był zagrożony. Teraz jednak sytuacja polepszyła się na tyle, że Komisja Europejska proponuje zwiększenie limitu na przyszły rok aż 44 procent. Dodatkowo pojawiła się propozycja zniesienie zakazu połowu tej ryby w trakcie jej tarła. Co ciekawe Międzynarodowa Rada Badań Morza (ICES) zakłada, że w przyszłości populacja tej ryby będzie nadal rosła. Dlatego propozycje zwiększenia limitów są tak wysokie.
W 2027 rybacy będą mogli odławiać również więcej śledzia. Chodzi jednak jedynie o populację tej ryby na Bałtyku Centralnym. Tutaj limit połowowy ma być zwiększony aż o 49 procent. Natomiast na Bałtyku Zachodnim śledź nadal ma problemy z odbudową i tutaj możliwe jest zmniejszenie limitów aż o 45 procent.
- Aby kontynuować trajektorię odbudowy, komisja proponuje ostrożne podejście i ustalenie limitów na poziomie, który utrzymuje wskaźnik śmiertelności połowowej na stałym poziomie - czytamy w komunikacie Komisji Europejskiej. - Ponadto komisja opowiada się za utrzymaniem trzymiesięcznego zamknięcia tarlisk na płytkich wodach przybrzeżnych.
Co ciekawe w swojej opinii Komisja Europejska nie uwzględniła połowów łososia. Co roku jest problem z określeniem limitów połowowych tej ryby. Ostatecznie limity są rok do roku mniejsze. Możliwe, że decyzja w sprawie przyszłorocznych limitów tej ryby zapadnie w październiku.
Rybacy mają wątpliwości
Rybacy z którymi rozmawiamy nie ukrywają, że zwiększone limity połowowe na śledzia i szprota wpłyną pozytywnie na ekonomię. Problemem jest jednak nadal połów dorszy, który jest skrajnie ograniczany. To przez lata była najważniejsza ryba, poławiana przez bałtyckich rybaków.
- Generalnie nie wiemy, na jakiej postawie naukowcy twierdzą, że dorsz się nie odradza - mówi Marcin Jodko, prezes Krajowej Izby Producentów Ryb w Ustce i armator kutra rybackiego. - Wiemy, że są prowadzone badania, ale bardzo sporadyczne. A jednocześnie docierają do nas informacje, że tej ryby w morzu jest więcej.
Ostateczna decyzja w sprawie przyszłorocznych limitów połowowych na Bałtyku zapadnie na posiedzeniu Rady Europy zaplanowanym pod koniec października.



Napisz komentarz
Komentarze