Reklama

81 lat spoczywał na dnie Zatoki Gdańskiej. Nurek odnalazł Iła-2. „Samolot jest w świetnym stanie”

Kolejna podmorska sensacja – Jacek Dzienisiuk, nurek, pilot i odkrywca m.in. fragmentów legendarnego wodnosamolotu Lublin R-13 odnalazł w wodach Zatoki Gdańskiej świetnie zachowany radziecki samolot IŁ-2. Szturmowa maszyna została strącona 31 marca 1945 r. podczas ataku na niemiecki krążownik Prinz Eugen. Dzięki Stowarzyszeniu Żołnierzy i Sympatyków „Niebieskich Beretów” udało się zdobyć pełną informację o samolocie i losach załogi.
Kliknij aby odtworzyć
Drogi użytkowniku! Wykryliśmy, że korzystasz z programu blokującego reklamy w przeglądarce (AdBlock lub inny). Dzięki reklamom oglądasz nasz serwis za darmo. Prosimy, wyłącz ten program i odśwież stronę.

Miał być średniowieczny wrak, był samolot Ił-2

Jacek Dzienisiuk to postać nietuzinkowa. Wnuk Jerzego Dzienisiuka, obrońcy Helu w 1939 r., nurek, kapitan samolotów PLL LOT, pasjonat-odkrywca, który oprócz wodnosamolotu Lublin R-13, odkrył m.in. spoczywające na dnie Morza Bałtyckiego trzy samoloty Lublin R-8, stacjonujące przed wojną w Helu. 

Na IŁ-a 2 natknął się przypadkiem. 

– Niedaleko spoczywa średniowieczny wrak, który chciałem sfotografować – opowiada Jacek Dzienisiuk. – Miałem dziwne przeczucie, że powinienem odpłynąć jeszcze kawałek. Na końcu rezerwy powietrza pomyślałem: ach, jeszcze skręcimy w prawo. Coś mnie tam ciągnie… Po dwóch minutach wjechałem na sam dziób, śmigło, na leżący samolot. Patrząc na silnik, zauważyłem, że to jest IŁ-2, słynny „szturmowik”.

Jako pierwszy rzucił mu się w oczy karabin maszynowy tylnego strzelca.

– To był wspaniały widok – wspomina Jacek Dzienisiuk. – Najczęściej te jednostki są rozkradzione, sztorm czy natura też robią swoje. Dlatego to było tak unikatowe.

Karabin uratowano, ale celownik z Iła-2 zniknął

Znalezisko zgłosił do urzędu morskiego. Szczęśliwie, o odnalezieniu wraku dowiedział się Zbigniew Okuniewski, szef działu historyczno-dokumentalnego Stowarzyszenia Byłych Żołnierzy „Niebieskich Beretów”. Dzięki jego ekipie udało się nie tylko poznać historię samolotu, ale także wydobyć i zakonserwować karabin maszynowy. 

Było to konieczne – podczas pierwszego nurkowania Jacek Dzienisiuk zachwycił się mosiężnym celownikiem karabinu. Potem nad miejscem znalezienia wraku zaczęła kręcić się niewielka jednostka, a celownik… zniknął. Pojawiły się obawy przed rozszabrowaniem samolotu.

Udało się zidentyfikować wrak samolotu z Zatoki Gdańskiej

– Dzięki uprzejmości kolegów, którzy zajmują się wrakami, dostaliśmy namiar na mieszkającego w Finlandii Michaiła Iwanowa, specjalizującego się w historii i lokalizacji wraków z okresu II wojny światowej na Bałtyku – mówi Zbigniew Okuniewski. – Opisaliśmy mu mniej więcej historię i miejsce znalezienia wraku. Na podstawie raportów strat lotnictwa rosyjskiego, uszczegółowiliśmy, o który z samolotów chodzi. Były tylko dwa lądowania samolotów IŁ-2 na strefie Zatoki Gdańskiej.

W tym przypadku zachował się raport z akcji ze stratą samolotu z opisem ataku na konwój złożony z kilku niszczycieli oraz krążownika Prinz Eugen.

Atak Iłów-2 na krążownik Prinz Eugen 31 marca 1945 r.

W archiwach zachowała się także dokumentacja z numerami samolotu i silnika, a także datą produkcji. Udało się również pozyskać pełne teczki osobowe pilota i tylnego strzelca oraz wszelką dokumentację, która była przekazywana drogą przez Finlandię. W tym nawet zdjęcia załogi, także wykonane tuż przed lotem!

pilot i tylny strzelec samolotu Ił-2, prawdopodobnie przed feralnym lotem (Fliegerhorst Elbing)
Zdjęcie pilota i tylnego strzelca samolotu Ił-2 zrobione prawdopodobnie przed feralnym lotem, Fliegerhorst Elbing (źródło: Stowarzyszenie Żołnierzy i Sympatyków „Niebieskich Beretów”)

Piloci stacjonowali na lotnisku cesarskim w Elblągu. Załogę zbudowanego w 1944 r. samolotu stanowili: 

  • pilot st. leut. Aleksander Ignatjewicz Piliasow,
  • tylny strzelec sierż. Gieorgij Iłitc Zwieriew.

Dziewięć samolotów Ił-2 ruszyło do ataku

Z dokumentacji zebranej przez członków stowarzyszenia wiadomo, że 31 marca 1945 r. o godzinie 18.20 (czasu wschodnioeuropejskiego) dziewięć samolotów Ił-2 zaatakowało krążownik Prinz Eugen i trzy niszczyciele w odległości 7 km na północny wschód od Gdańska. Według raportów załóg lotniczych, trafiono trzy razy bombami w niszczyciel, który podczas cofania zanurzył się rufą. Niszczyciel Z-43 nie został uszkodzony, ale krążownik Prinz Eugen trafiono dwiema bombami. Eksplozje i odłamki uszkodziły kwatery, następnie wybuchł pożar, który załoga ugasiła. Uszkodzony został również system zasilania w wodę prawej kotłowni nr 2. Straty osobowe wyniosły 6 zabitych i 16 rannych.

Niemcy zestrzelili Iła-2. Co stało się z jego załogą?

Niemcom udało się zestrzelić jeden samolot IŁ-2, który następnie osiadł na wodzie około pół kilometra od brzegu. Załogę uratowali żołnierze Armii Czerwonej, którzy ewakuowali lotników łodzią wiosłową.

Znane są dalsze losy Aleksandra Piliasowa. Jego akta znajdują się w archiwum „Pamięć Narodu” i są dostępne publicznie. Kapitan przeżył wojnę, służył w armii radzieckiej do 1960 roku, a walczył od 1943 roku. Został odznaczony 4. Orderem Czerwonego Sztandaru.

Wrak Iła-2 zachował się w około 70 procentach

– Samolot jest w świetnym stanie, warty podniesienia i zachowania go w formie takiej, jaka jest – podkreśla Zbigniew Okuniewski. – Obecnie w Polsce posiadamy tylko jeden egzemplarz IŁ-a 2, który służył w Wojsku Polskim w 1945 r. i znajduje się teraz w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie.

Warto zaznaczyć, że odnaleziony w wodach Zatoki Gdańskiej IŁ-2 to najlepiej udokumentowany wrak samolotu w Polsce. Ocenia się, że jest zachowany w 70 procentach.

Czy Ił-2 zostanie wydobyty z Zatoki Gdańskiej?

W sprawie IŁ-a przeprowadzono już rozmowy z Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie, które było zainteresowane przejęciem obiektu po wstępnej renowacji i zabezpieczeniu go polimerami.

– Pozostaje kwestia zdobycia partnera strategicznego, który by pomógł wydobyć samolot – słyszę od przedstawiciela Stowarzyszeniu Żołnierzy i Sympatyków „Niebieskich Beretów”.

W zależności od sposobu wydobycia wraku, koszt takiej akcji wyniesie od 50 tys. do 110 tys. zł. Największy wydatek to wynajęcie statku. Za to nie trzeba będzie płacić nurkom – do akcji zgłosili się nurkowie-wolontariusze z dużym doświadczeniem.

Jak można wydobyć wrak Iła-2?

– Samolot nie jest ciężki, mógłby to zrobić, np., należący do Instytutu Morskiego statek badawczy r/v IMOR, który ma rampę – mówi Zbigniew Okuniewski. – Eksperci, wolontariusze z Muzeum Wojska Polskiego określili, że są dwa możliwe sposoby wydobycia, w tym za pomocą oryginalnych zaczepów, które znajdują się w skrzydle.

Zbigniew Okuniewski zaznacza, ze wiele muzeów Unii Europejskiej pokazuje wraki w formie takiej, w jakiej zostały znalezione, tylko po konserwacji wstępnej, żeby dalsza korozja nie następowała. To bardzo atrakcyjny dla zwiedzających sposób prezentowania takich obiektów.

Ił-2 z Zatoki Gdańskiej jako świadek historii

Czy warto wyciągać z morza rosyjski wrak sprzed 81 lat, by zachować go dla potomnych?

– Zachowujemy także rosyjskie czołgi – słyszę od szefa działu historyczno-dokumentalnego Stowarzyszenia. – Robi to każde muzeum na świecie. Na przykład Amerykanie eksponują wraki japońskie, pokazując strony konfliktu. Tu nie chodzi o politykę, ale o zabytki techniki. Jest to po prostu zabytek. Świadek historii.

Więcej o autorze / autorach:
tekst alternatywny
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama