Zanim spytam o głowy na fasadach, charakterystyczny element architektury gdańskich kamienic, chcę zwrócić uwagę na postać… bez głowy na ścianie gdańskiej Katowni.
To postać tzw. klucznika bez głowy. W tym miejscu rzeźba ta pokazywała surowy wymiar prawa w Gdańsku. Od wieków rzeźby umieszczone na budynkach mówiły o ich przeznaczeniu. Na Wielkiej Zbrojowni mamy figury strażników, na Ratuszu Starego Miasta – alegorię Sprawiedliwości.
Ile tych głów zdobi fasady gdańskich kamienic, wiadomo?
Nikt tego nie liczył, ale możemy chyba mówić o setkach.

Czyje to twarze?
Już od średniowiecza twórcy kościołów, katedr rzeźbili głowy, główki jako znaczący element detalu architektonicznego. Ulice Głównego Miasta w Gdańsku to dzieło powojennych budowniczych, młodych ludzi, którzy działali tu na równi z murarzami. Każda kamienica wymagała odnowienia detalu, odkucia.
Artyści, od wieków, chętnie odwoływali się do antyku. Neptun z naszej słynnej fontanny ustawionej na początku XVII wieku na Długim Targu ma, na przykład, twarz cesarza Marka Aureliusza. W Gdańsku tych kamiennych głów, twarzy na polichromiach jest naprawdę sporo, tak na fasadach, jak i wewnątrz kamienic. Bywa, że ze ścian gdańskich domów patrzą na nas konkretni ludzie, których jednak imiona nie zawsze są nam znane.
Które da się zidentyfikować?
Na Długim Targu jest ich najwięcej, choćby twarze pisarzy, artystów: Bramantego, Rafaela, Donatella, Dantego, Kochanowskiego i Szekspira. Oblicza dawnych, wybitnych aktorów na ulicy Długiej 72, gdzie po wojnie funkcjonował Dom Aktora, to wizerunki Heleny Modrzejewskiej czy Wojciecha Bogusławskiego. Na ulicy Św. Ducha jest kamienica z 1901 roku, zdobią ją twarze mistrzów malarstwa: Dürera, Rafaela, Rubensa czy Rembrandta.
Są i uwiecznione na ścianach kamienic głowy samych twórców odbudowy. Na Długim Targu 25 znajdziemy wizerunki tych znamienitych artystów, choćby malarzy, profesorów Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Gdańsku: Jacka Żuławskiego i Józefy Wnukowej, czy wybitnego rzeźbiarza, pedagoga Stanisława Horno-Popławskiego, z góry spogląda na nas i główny architekt odbudowy – Lech Kadłubowski, który zatwierdzał wszystkie projekty rzeźbiarskie, czy ówczesny konserwator wojewódzki Bronisław Mieszkowski.
Oblicza twórców odbudowujących miasto znajdziemy i na Chlebnickiej. Patrzy na miasto m.in., zmarła niedawno, konserwator zabytków z lat 60. Barbara Roll. Są i znamienity rzeźbiarz Adam Smolana czy konserwator zabytków, historyk Ryszard Massalski, ówczesny wykładowca Politechniki Gdańskiej. Swoją twarz pozostawił, i to w trzech miejscach, autor projektu odbudowy blisko stu gdańskich kamienic Stanisław Michel.
Twórcy ci to był zespół znakomitych fachowców, wybitnych artystów, na dobrą sprawę, wizerunki wszystkich mogłyby tu zaistnieć. Przyjechali do Gdańska z: różnych ośrodków II Rzeczypospolitej, Krakowa, Lwowa, Warszawy, Wilna. Zostawili tu swoje ślady, niektórzy – twarze.
Wiele z tych twarzy, głów, nawet jeśli przedstawiają konkretne osoby, pozostaje anonimowa.
Trudno stwierdzić dziś, do kogo należą, bo nie zostało to udokumentowane. Nie wszyscy też zostawili wspomnienia, z których moglibyśmy się czegoś dowiedzieć. A pracujący przy odbudowie miasta nie podpisywali wizerunków, nie było takiego zwyczaju, to wizerunek był swoistą sygnaturą.

Gdzie tych głów, twarzy jest w Gdańsku najwięcej?
To wspomniany Długi Targ, Długa, Chlebnicka, ale i Piwna. Warto przyjrzeć się budynkowi Banku Narodowego czy gmachowi Politechniki Gdańskiej, gdzie mamy popiersia jeszcze z początku XX wieku. Na fasadzie banku są to zasłużeni Gdańszczanie: Jan Heweliusz, Daniel Gralath, Jakob Kabrun, Daniel Chodowiecki i Leopold Winter, a na fasadzie politechniki – wybitni przedstawiciele niemieckiej myśli technicznej: Schinkel (architektura), Hagen (porty), Borsig (kolej) i Schichau (stocznie), umieszczono tam też alegorie nauk technicznych.
Wiele małych i dużych głów zdobi wejścia do kamienic, okna, gzymsy na ul. Wajdeloty we Wrzeszczu czy w starej Oliwie.
Przed wojną w tańszym budownictwie mieszkalnym, jak na przykład na Wajdeloty właśnie, dekoracje architektoniczne tworzone były z szablonu, na indywidualne zamówienie. To głównie maszkarony. Motyw wykorzystywany od średniowiecza. Ludzka czy zwierzęca głowa miała odstraszać złe moce. Dla dobra domu.
Podczas odbudowy gdański detal architektoniczny tworzono też, wzorując się, na przykład, na dawnych medalionach nawiązujących do włoskich dzieł renesansowych. Dekoracja kamienicy przy ul. Długiej 4 nawiązuje do historii tego domu, czyli miejsca zakwaterowania dworu królewskiego podczas jego pobytu w Gdańsku. Na ceramicznych medalionach – postaci dwórek i dworzan oraz samej królowej.
Szczególnie ciekawy jest piec w Dworze Artusa. Mamy tu nagromadzenie niewielkich rozmiarów głów postaci historycznych, królów i władców, protestanckich i katolickich.
Sylwetki królewskie są i na wieży ratuszowej. To Zygmunt August, który panował w czasie, gdy figura ta powstawała. Po wojnie, na kamienicy obok, nie wiem, czy to był celowy zabieg, artyści wykonali sgraffito postaci wzorowanej na portrecie Barbary Radziwiłłówny, żony Zygmunta Augusta.

Zachwycają postaci – bohaterowie teatralnej sceny dworskiej na Długim Targu 35.
To dzieło umiejscowione we fryzie nad oknami. Scena przedstawia ucztę, przy stole bawi się kilka osób, służba donosi półmiski z jadłem, przygrywają muzycy. W lewej części kompozycji jedna z dam trzyma w rękach kartę, na której widać imię – Teresa, i datę powstania dzieła: 1955. To imię autorki dekoracji Teresy Pągowskiej.
Zdobienia powojennego Gdańska to głównie wyobraźnia artystów?
Wzorowali się na klasycznym wnętrzu miejskim. Wszak, w złożeniu, Długi Targ i Długa to miał być salon gdański. Twórcy, w znacznej mierze, sami proponowali autorskie, dekoracyjne polichromie. Architekci nie do końca byli zadowoleni. Wielu z nich uważało, że to psuje projekt i samą architekturę. Były na ten temat zażarte dyskusje. Dlatego też tylko Droga Królewska jest tak bogata w zdobienia. Na fasadach domów innych ulic dominują rzeźby.
Oczywiście, są i kamienice, jak Dom Ferberów czy Dom Uphagena, które były odtwarzane zgodnie z historyczną dokumentacją. Inne były jedynie przebudowywane lub stawiane od podstaw. Architekt otrzymał zadanie, by zaprojektować kamienicę w stylu barokowym, i taka powstawała. Przykładem stylowej, bardzo udanej dekoracji autorstwa Hanny Żuławskiej jest rokokowa kamienica na Długiej 68, zdobnictwo nawiązuje do dawnej ornamentyki.
Tę architekturę zaistniałą w latach 50. dziś już także – jak dawne zabytki – powinno się chronić, otoczyć opieką.
Warto przyjrzeć się dokładniej fasadom. To przebogaty zbiór ikonograficzny.
Wszystkie razem to zachwycające dzieło architektury, dzieło, które jednak tworzą poszczególne elementy. Wystrój malarski kamienicy na Długiej 54 nawiązywał do funkcji, jaką otrzymało przyziemie, w którym ulokowano aptekę. W arkadach pokazano postacie medyków i aptekarzy w renesansowych szatach. Dla artystów zdobiących dom przy Długiej 77 inspiracją mogły być tzw. głowy wawelskie z Sali Poselskiej.
Szczególnej uwagi godna jest kamienica na Lektykarskiej. Mamy tu: sceny nawiązujące do dawnych tradycji handlowych i morskich Gdańska, postaci flisaków, stare żaglowce, potwory morskie, ryby. Jest tu też inskrypcja, fragment poematu marynistycznego Marcina Borzymowskiego, poety epoki baroku, który w 1658 roku odbył podróż morską z Gdańska do Lubeki. Swoje jedyne dzieło zadedykował Gryzeldzie z Zamojskich Wiśniowieckiej, matce przyszłego króla Polski, zostało ono ponownie wydane w Gdańsku w 1951 roku. Artysta wykorzystał fragment, zdobiąc kamienicę.
Każda gdańska fasada to osobna historia, tak dzieła, jak i artysty.
Jakieś gdańskie głowy ocalały w ruinach po wojnie?
Konserwator dzieł sztuki, historyk Maciej Kilarski w ruinach na Chlebnickiej znalazł trzy odłamki gotyckiej płyty przedprożowej. Na jednym z nich – wyżłobiona twarz Matki Boskiej. Z kolegą, na motocyklu zawiózł znalezisko na politechnikę, tu – z czasem – na podstawie innych dzieł średniowieczno-gotyckich, polskich, włoskich i niemieckich, odtworzył scenę Zwiastowania, gdzie postać Madonny i Archanioła Gabriela jest artystyczną kreacją samego Kilarskiego i jego żony Ewy Totwen. Płyty ustawiono na Mariackiej 1. Wielu turystów myśli, że to jeszcze przedwojenny obiekt, tymczasem przed wojną stała tu jedynie zgrzebna przybudówka.
Te wszystkie przykłady pokazują, że odbudowywanie to nie jest tylko odwzorowywanie, a kreacja ludzi wykształconych, uzdolnionych, wrażliwych.
Ma pan swoje ulubione gdańskie głowy?
Z dzieciństwa pamiętam wędrówki z babcią na Halę Targową. Zafascynowany przyglądałem się wspomnianej scenie dworskiej Teresy Pągowskiej. Kamienicę obok zdobi rzeźba kobieca w pozie Venus Pudica, czyli Wenus Wstydliwej, autorstwa Aliny Szapocznikow. Sama ją modelowała i sama odkuła. Ta wybitna potem artystka przyjechała do Gdańska, będąc jeszcze młodą dziewczyną. Była bardzo zadowolona ze swojej rzeźby, ale w Gdańsku jej się nie podobało. Do męża pisała:
„Rysiu, jak przyjedziesz, to przywieź, proszę, aparat, żeby mi sfotografować tę rzeźbę. Jest ona tak smutna i pełna melancholii, jak ja”.
Ze starszych dekoracji lubię medalion z cesarzową Wiktorią, bardzo ciekawą postacią, pierworodną słynnej brytyjskiej królowej Wiktorii. Vicky, jak była nazywana, wyszła za mąż za przyszłego cesarza Niemiec, Fryderyka III, syna Wilhelma I i ojca Wilhelma II. Fryderyk i jego brytyjska małżonka byli liberalnymi i nowoczesnymi osobami, w przeciwieństwie do konserwatywnego ojca. Niestety, Fryderyk rządził tylko trzy miesiące, po jego przedwczesnej śmierci tron objął jego syn, który podzielał poglądy dziadka. Jak wiemy, panowanie Wilhelma II skończyło się I wojną światową i obaleniem cesarza. Wilhelm II był skonfliktowany, przez swoje konserwatywne i agresywne poglądy, z matką.
Co ciekawe, w Gdańsku, z wiadomych przyczyn, po 1945 roku usunięto wizerunki obu Wilhelmów, tymczasem, może przez przypadek, zapomnienie, przetrwał medalion przedstawiający brytyjską księżniczkę. Wizerunek znajdziemy na budynku szkolnym przy ulicy Kładki (obecnie to obiekt UG).
Może na koniec wspomnijmy o pięknej rudowłosej na fasadzie kamienicy na Długim Targu 47?
To prawdopodobnie nawiązanie do postaci literackiej – Panienki z okienka. Dekoracje wykonała wspomniana profesor Józefa Wnukowa, która – w ornamencie na fasadzie –przemyciła… swój portret z profilu.
Sprawdź, czyja to głowa? Zabawa dla odkrywców!
Na profilu „Zawsze Pomorze” na Facebooku od wtorku, 15 września prezentować będziemy fotografie wyrzeźbionych głów oraz twarzy z polichromii uwiecznionych na fasadach gdańskich kamienic. Zapraszamy do odkrywania detalu architektonicznego Gdańska. Na pełen piękna i tajemnic zagadkowy historyczny spacer!



Napisz komentarz
Komentarze