Kim byli Leon Mroczkiewicz i Tadeusz Perkitny?
Leon Mroczkiewicz i Tadeusz Perkitny, świeżo upieczeni absolwenci Wydziału Rolniczo-Leśnego Uniwersytetu Poznańskiego postanowili zrobić coś, co z dzisiejszej perspektywy wciąż wydaje się niemal niewiarygodne. Zamiast rozpocząć spokojne, zawodowe życie, ruszyli w świat.
Mieli niewiele pieniędzy, podstawowy ekwipunek, ale ogromną ciekawość świata. Ich wyprawa miała być nie tylko przygodą, ale także swoistą kontynuacją studiów. Chcieli na własne oczy zobaczyć lasy różnych stref klimatycznych i skonfrontować wiedzę zdobytą na uniwersytecie z rzeczywistością odległych kontynentów.
Ostatecznie przemierzyli 36 krajów na pięciu kontynentach, pokonując około 88 tysięcy kilometrów.
Sto lat później w Nowym Porcie w Gdańsku. W tym miejscu zaczęła się ta niezwykła historia
Dokładnie w setną rocznicę rozpoczęcia wyprawy, w piątek, 11 września 2026 roku, prawie 40-osobowa grupa młodzieży z Koła Turystycznego imienia Leona Mroczkiewicza i Tadeusza Perkitnego z IX Liceum Ogólnokształcącego w Poznaniu również wyruszyła z poznańskiego dworca kolejowego. Tym razem celem nie była jednak podróż dookoła świata, lecz symboliczne przejście fragmentem szlaku ich patronów. Poznańscy uczniowie przyjechali do Gdańska.
Nie zwiedzali jednak Długiego Targu, ulicy Mariackiej czy Europejskiego Centrum Solidarności. Ich celem był Nowy Port. To właśnie tam, sto lat temu, Leon Mroczkiewicz i Tadeusz Perkitny dotarli po rozpoczęciu swojej wyprawy. Z Gdańska ruszyli statkiem w kierunku Kopenhagi, a następnie Malmö, rozpoczynając właściwą, wieloletnią włóczęgę po świecie.
– To zapewne dość nieoczywisty wybór – przyznał przed wyjazdem Piotr Ciesielski, nauczyciel geografii i opiekun koła turystycznego. – Ale zależy nam na tym, żeby symbolicznie stanąć w tym miejscu, z którego Leon i Tadeusz popłynęli do Kopenhagi i potem dalej do Malmö. Niestety, szkolne obowiązki nie pozwolą nam na przemierzenie całej trasy w ślad za naszymi patronami, ale tę wyjątkową rocznicę chcemy uczcić, docierając do Nowego Portu. Liczymy, że nasz zaprzyjaźniony trójmiejski przewodnik odsłoni przed nami tajemnice i ciekawe historie tej części Gdańska.
Dla uczestników wyprawy było to więc coś więcej niż zwykła wycieczka. Chodziło o odnalezienie konkretnego miejsca na mapie i wyobrażenie sobie, że dokładnie stąd przed stu laty dwóch młodych Poznaniaków rozpoczęło jedną z najbardziej niezwykłych polskich podróży międzywojennego dwudziestolecia.

Podróż przez kontynenty. Od Europy po Amerykę Południową
Początek wyprawy nie zapowiadał jeszcze skali przedsięwzięcia. Z Gdańska podróżnicy popłynęli do Skandynawii. Odwiedzili Danię, Szwecję i Norwegię, a następnie ruszyli przez Francję w kierunku Ameryki Południowej. Nie podróżowali jednak jak dzisiejsi turyści. Na dalsze etapy wyprawy musieli zarabiać. Podejmowali się praktycznie każdej pracy, która pozwalała zdobyć środki na kolejne bilety i dalszą wędrówkę.
W Szwecji pracowali między innymi w przemyśle drzewnym. We Francji byli drwalami i robotnikami, ale podejmowali także zupełnie inne zajęcia. Na Lazurowym Wybrzeżu, na przykład, opiekowali się dziećmi, podlewali palmy, nosili walizki i czyścili buty hotelowym gościom. W Brazylii zaś naprawiali tory kolejki leśnej, a korzystając z przywiezionego sprzętu fotograficznego, otworzyli atelier fotograficzne w środku lasów równikowych.
W Argentynie pracowali przy pomiarach związanych z wytyczaniem nowej linii kolejowej Pie de Palo-Mendoza. Następnie przez Stany Zjednoczone, Hawaje i Japonię dotarli do Azji. W październiku 1928 roku osiągnęli Sajgon, a dalsza droga prowadziła przez Indochiny, Półwysep Malajski i Cejlon.
W Indochinach w samym środku tropikalnej dżungli pracowali jako geodeci i mierniczy, zajmując się między innymi wydzielaniem terenów lasu dziewiczego pod plantacje.
W Casablance kupili samochód Ford, którym przez Maroko, Hiszpanię, Francję, Austrię i Czechosłowację wrócili do Poznania. Ich wielka włóczęga trwała niemal cztery lata.
„Byleby naprzód, przed siebie z uśmiechem”. Inspiracja dla kolejnych pokoleń
W całej tej historii szczególnie uderza nie tylko skala podróży, lecz także sposób, w jaki Leon Mroczkiewicz i Tadeusz Perkitny radzili sobie z kolejnymi problemami
Zachwyciły nas niebywała pogoda ducha, zaradność i kreatywność Leona i Tadeusza. Właśnie dlatego zdecydowaliśmy w 2020 roku, że Mroczkiewicz i Perkitny zostaną patronami naszego koła. My w naszych podróżach również staramy się kierować mottem patronów, które brzmiało: „Byleby naprzód, przed siebie z uśmiechem na twarzy”.
Piotr Ciesielski / nauczyciel geografii i opiekun koła turystycznego
To motto dobrze oddaje charakter ich wyprawy. Kiedy jedna droga się kończyła, szukali następnej. Kiedy brakowało pieniędzy, szukali pracy. Kiedy pojawiały się problemy, próbowali znaleźć rozwiązanie. I właśnie ten aspekt historii dwóch podróżników jest szczególnie bliski młodzieży z poznańskiego koła turystycznego.
Losy po powrocie: naukowcy, autorzy i patroni
Leon Mroczkiewicz został wybitnym specjalistą w dziedzinie hodowli lasu. W 1961 roku otrzymał tytuł doktora honoris causa Uniwersytetu Technicznego w Dreźnie, a w 1967 roku został członkiem korespondentem Polskiej Akademii Nauk. Przez pewien czas pracował także w Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Gdańsku. Zmarł 7 września 1971 roku w Poznaniu.
Tadeusz Perkitny zapisał się natomiast w historii polskiej nauki przede wszystkim jako wybitny specjalista w dziedzinie technologii drewna, dydaktyk i autor publikacji naukowych. Był również doktorem honoris causa poznańskiej Akademii Rolniczej. Zmarł 7 sierpnia 1986 roku w Poznaniu.
Wyprawę Leona Mroczkiewicza i Tadeusza Perkitnego można dziś odtworzyć dzięki książkom. Pierwszą relację – „Z setką złotych dookoła świata” – Tadeusz Perkitny napisał na podstawie własnych dzienników i korespondencji publikowanej podczas wyprawy w „Kurierze Poznańskim”.
Pełniejszym zapisem podróży jest dwutomowe „Okrążmy świat raz jeszcze”, wydane po raz pierwszy w 1979 roku.
Młodsi czytelnicy mogą sięgnąć po „Wokół świata na wariata” Łukasza Wierzbickiego, autora „Afryki Kazika”. To barwnie ilustrowana opowieść oparta na prawdziwej historii dwóch podróżników.



Napisz komentarz
Komentarze