Ten post wywołał ogromne poruszenie
- Drodzy Mieszkańcy, rozpoczynamy zbiórkę na utrzymanie grobu śp. ks. Piepiórki. To wyraz naszej pamięci i wdzięczności wobec kapłana, który zapisał się w historii naszej parafii i miejscowości. Każdy, nawet najmniejszy gest wsparcia, pomoże w zachowaniu należytego wyglądu miejsca spoczynku. Z góry dziękujemy wszystkim ofiarodawcom za okazane serce i troskę - czytamy w poście.
Zapewne właśnie słowo „utrzymanie” nieco wypaczyło sens tej prośby i wywołało zamieszanie.
- Proszę podać numer konta - pisali ludzie.
- Proszę podać link do zbiórki - prosili inni.
Poruszeni są też mieszkańcy Kartuz i okolic, byli uczniowie ks. Waldka, którzy od lat niezmiennie uważają, że był najlepszym katechetą, jakiego kiedykolwiek mieli.
- Ktoś chce usunąć jego grób?! Nagrobek?! O co tu chodzi? Proszę się zainteresować tą sprawą - dzwonili do redakcji.
Odezwała się też do nas pani Iwona, mieszkanka Cardiff w Walii w Wielkiej Brytanii, była mieszkanka Kartuz i uczennica ks. Waldemara.
- To jakieś żarty? O co chodzi z grobem ks. Waldka? Zostanie usunięty? Podczas pobytu w Polsce w 2024 roku byliśmy na jego grobie. Miał piękny pomnik, a grób był bardzo zadbany. Zapaliliśmy znicz, a ja tłumaczyłam dzieciom jak wspaniałym był kapłanem.

Uspokajamy - grób ks. Waldemara wciąż jest zadbany i taki pozostanie
Okazuje się, że to niezwykłe zamieszanie wywołał niefortunny dobór słów w poście. Dla wielu zbiórka na „utrzymanie grobu” zabrzmiała jednoznacznie - jest zagrożenie, że grób może zniknąć.
I trochę też wina samego sołtysa, że w porę nie zdał sobie sprawy, że media społecznościowe czytają nie tylko mieszkańcy Koloni, Sianowa, Kartuz czy Trójmiasta, ale całej Polski i Europy. Tymczasem nie było tam informacji, że post dotyczy tylko tych z Koloni czy parafii Sianowo. No i... zareagowali ludzie z daleka i bardzo daleka.
- Odkąd ks. Waldek zmarł, grobem opiekuje się sołectwo Kolonia. I co roku przed dniem Wszystkich Świętych zbieram na ten cel pieniądze od mieszkańców, przecież sam nie jestem w stanie przez cały rok i podczas tak dużego święta tego finansować. Mój poprzednik robił to w ten sposób, że zbierał datki roznosząc podatki, a przyjąłem inną formę. Zależało mi też na tym, żeby nie było nazwisk, podpisów kto dał i ile. To mają być dobrowolne i anonimowe datki od parafian z Koloni. Prowadzę tę akcję po raz kolejny i nie rozumiem dlaczego w tym roku wywołała takie poruszenie. Ludzie pytają o numer konta, o link do zbiórki, a przecież to chodzi tylko o mieszkańców naszego sołectwa, których były proboszcz ks. Eugeniusz Grzędzicki zobligował do opieki i dbania o nagrobek swojego poprzednika - mówi Marek Pryczkowski, sołtys Koloni.
Żona pana Marka wraz z koleżanką systematycznie dbają o grób ks. Waldemara, bo dla nich pozostaje niezapomnianym proboszczem i kustoszem sianowskiego sanktuarium. Kupują kwiaty, wymieniają na świeże, dbają o otoczenie.

- Niedawno wymieniłem też figurkę Jezusa na pomniku. Poprzednik zrobił złotą, niepotrzebnie. Teraz jest srebrna, tak jak powinno być - mówi pan Marek.
Każde sołectwo opiekuje się innym grobem zmarłego kapłana
Decyzją byłego proboszcza - ks. Eugeniusza Grzędzickiego, każde sołectwo parafii Sianowo ma pod opieką grób konkretnego byłego proboszcza czy księdza.
- Grób ks. Piepiórki zawsze wygląda pięknie, ale z okazji Wszystkich Świętych chcemy, żeby wyglądał jeszcze piękniej, stąd ta doroczna zbiórka, żeby mieszkańcy dorzucili jakieś grosiki na kwiaty, ikebanę, znicze.
Datki na grób ks. Waldemara można złożyć wyłącznie w Koloni. W każdym sklepie wystawiona jest skarbonka z jego zdjęciem.
- Dlatego nie ma żadnych linków ani numerów kont, to wyłącznie lokalna inicjatywa. Jeśli mieszkańcy Kartuz chcą tę zbiórkę wesprzeć, to do Koloni nie mają daleko, a pielgrzymi, których przez wiele lat witał w Sianowie ks. Waldek, mogą mu zapalić świeczkę przy okazji kolejnego pobytu w sanktuarium - mówi Marek Pryczkowski.
Dbanie o grób to rocznie kwota ok. tysiąca złotych. To mycie pomnika, grabienie, wyrywanie chwastów, świeże kwiaty i znicze.

- Nikt tu nikogo do niczego nie zmusza, nie namawia. Czy wrzuci złotówkę, 50 groszy czy 20 złotych, dobra wola każdego. Tyle, ile jest pieniążków zebranych, za tyle musimy grób utrzymać. Przed dniem Wszystkich Świętych skarbonki znikają - dodaje pan Marek.
Kto dba o groby zmarłych proboszczów i księży w innych parafiach?
Dla przykładu na kartuskich cmentarzach o czystość i elementy dekoracyjne na nagrobkach kapłanów dbają proboszczowie wraz z radami parafialnymi, nie ma tu podziału na mieszkańców konkretnych osiedli czy ulic, którzy mieliby to finansować.
A i tak przy okazji Wszystkich Świętych groby byłych kartuskich proboszczów toną w zniczach, zwłaszcza tych, których się pamięta i którym parafianie mają za co tym „światełkiem” czy kwiatkiem powiedzieć „dziękuję”.
Pan Marek, sołtys Koloni czuje się zaszczycony, że akurat mieszkańcom jego sołectwa przypadła w udziale opieka właśnie nad tym konkretnym grobem - śp. ks. Waldka, bo tak wciąż jest przez parafian z Sianowa i Kartuz nazywany.
Nie ma się też co dziwić, że przed tak wielkim dniem jak Wszystkich Świętych, zwraca się o pomoc i wsparcie, wszak to nie on osobiście, a sołectwo Kolonia zostało zobligowane do dbania o miejsce pochówku swojego byłego wieloletniego proboszcza.
Kim był ks. Waldek?
Ks. Waldemar Piepiórka urodził się 6 kwietnia 1941 r. Święcenia kapłańskie przyjął w 1965 r. Przez 13 lat - od 1971 do 1984 r. był wikariuszem w kartuskiej parafii WNMP, obecnej kolegiacie.
Tu chrzcił, przygotowywał do I Komunii Świętej i bierzmowania. Tu przez ponad dekadę błogosławił nowym małżeństwom, udzielał posługi chorym i odprowadzał na cmentarz.
Od 15 lutego 1984 r. przejął obowiązki proboszcza parafii Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Sianowie, zostając kustoszem Sanktuarium Matki Boskiej Królowej Kaszub. To tu, przez prawie ćwierć wieku witał przybywających do Kaszubskiej Pani ze wszystkich stron Kaszub, pielgrzymów.
Zmarł nagle 10 lutego 2008 r. Miał zaledwie 67 lat.



Napisz komentarz
Komentarze