Reklama

Festiwalowe olśnienia i wzruszenia. Villas, Borysewicz oraz miłość w strasznych czasach

To był festiwalowy dzień pełen wzruszeń. Sandra Drzymalska opowiadając o Violetcie Villas, nie mogła powstrzymać łez. O wzruszających scenach mówiono po filmie "Mniej obcy", którego bohaterem jest Jan Borysewicz z Lady Pank. Wreszcie prawdziwie poraził i olśnił film "Przez ścianę", o wielkiej miłości w strasznych czasach, z fenomenalną rolą Marii Dębskiej.
Festiwalowe olśnienia i wzruszenia. Villas, Borysewicz oraz miłość w strasznych czasach

Autor: Karol Makurat | Zawsze Pomorze

Czwarty dzień Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni za nami. Powoli wyłaniają się festiwalowe oczarowania i rozczarowania. W kuluarach trwają już pierwsze przymiarki do nagród.

„Violetta Villas” z Sandrą Drzymalską

Czwartek zdominowały filmy biograficzne : "Violetta Villas" i "Mniej obcy.

Pierwszy z Sandrą Drzymalską, która wcieliła się w największą divę w czasach PRL, był bardzo w Gdyni oczekiwany. Pokaz prasowy podzielił widownię. Jednym film się podobał, inni narzekali, że za mało Violetty Villas w filmie o Violetcie Villas. Tak czy inaczej można się spodziewać, że rzesza fanów ruszy do kin. Jest to opowieść o gwieździe z perspektywy jej syna Krzysztofa Gospodarka.

Podczas konferencji prasowej Sandra Drzymalska wzruszyła się do łez, opowiadając o swojej bohaterce. Jak mam państwa rozbawić? - zapytała prowadząca spotkanie. I wtedy ktoś z sali żartem: - Porozmawiajmy o "Lalce", rozbroił atmosferę. 

Reżyserka filmu Karolina Bielawska mówiła, jak się narodził pomysł na taki film. 

- Zaczęło się od zupełnego przypadku. Na spotkaniu wspólnoty mieszkaniowej znajoma zagadnęła mnie, że zna syna Violetty Villas i zapytała, czy nie chciałabym się z nim spotkać. Oczywiście - odparłam. Doszło do spotkania z Krzysztofem i on opowiedział mi historię swojej mamy, zupełnie inną od tej, którą znałam z tabloidów. Zafascynowała mnie postać tej totalnej artystki. Słuchając Krzysztofa jak opowiadał o mamie, emocjach, jakie mu towarzyszyły, czułam że jest w nim ogromna miłość, ale też ból. I stwierdziłam, że chcę opowiedzieć tę historię z perspektywy właśnie relacji syna i matki. Bo dzięki synowi mam dostęp do jej duszy i mogę ją poznać jako człowieka. Filmów o Violetcie Villas może powstać wiele, bo tak bujne miała życie. Ale relacja matka - syn jest dla mnie czymś najważniejszym, co każdy z nas niesie - opowiadała reżyserka. 

Krzysztof Gospodarek, obecny w Gdyni, przyznał, że decyzja o filmie nie była dla niego łatwa. 

- Nasze życie obfitowało w różne zdarzenia, ale niekoniecznie takie, którymi chciałoby się chwalić - tłumaczył. 

Zaufał jednak reżyserce i zgodził się. 

Sandra Drzymalska do roli Villas podchodziła dwa razy. Pierwszy raz jej zaproponowano, kiedy miała 22 lata i wtedy propozycję odrzuciła, uznając, że jeszcze do tej roli nie dojrzała. 

- Musiałam mieć niezły tupet, rezygnując z niej, ale nie czułam w tamtym momencie, że jestem na to gotowa - mówiła. 

Projekt po prawie 10 latach wrócił do niej z nowym producentem i scenariuszem i wtedy wiedziała, że jest już na to czas. 

- Miałam poczucie, że skoro projekt do mnie wraca i po raz drugi zostałam do niego wybrana, to coś znaczy. A ja bardzo wierzę w to, że jeżeli coś ci jest dane, to powinno się za tym iść. Ale przyznam, że na początku - po pierwsze bardzo się bałam, pod drugie - nie byłam pewna, a po trzecie - prowadziłam wewnętrzną walkę ze sobą, czy ta rola na pewno jest dla mnie, bo Violetta była ogromną osobowością. Z biegiem czasu zaczęłam ją traktować z ogromną czułością i się z nią zaprzyjaźniać.

Sandra Drzymalska mówiła też o charakteryzacji, która była bardzo wymagająca i trwała czasami od około pięciu i pół do sześciu godzin. Musiała wtedy stawiać się na plan o 3 rano, żeby poddać się pełnej charakteryzacji. 

- Włosy nie były największym problemem i ja się do nich szybko przyzwyczaiłam. Ale dla mnie trudnym momentem przejścia były prostetyki, które naklejano na moją twarz - głównie nos, policzki oraz szyję z dekoltem. Czułam lęk z tym związany, bo skóra oddycha, my się pocimy, a to ściąga twarz. Musiałam się do takiej "maseczki", noszonej czasami przez 12 godzin, przyzwyczaić.

Film wejdzie do kin 27 listopada tuż przed 15 rocznicą (przypada w grudniu) śmierci Violetty Villas.

(fot. Karol Makurat | Zawsze Pomorze)

Mniej obcy – film o Janie Borysewiczu

"Mniej obcy" to kolejny film biograficzny, w reżyserii Kristoffera Rusa. Tym razem opowiada o Janie Borysewiczu - liderze Lady Pank. Ta produkcja pewne też przyciągnie widzów do kin. Znajdzie swoich amatorów. 

"Mniej obcy" pokazuje muzyka, który idzie w życiu pod prąd. Są tu ekscesy (np. wyrzucenie telewizora przez okno), pijaństwo, narkotyki, balangi z dziewczynami czy wreszcie obnażenie się podczas koncertu z okazji Dnia Dziecka. Ale reżyser też z pewną czułością podchodzi do swojego bohatera i pokazuje jego dramatyczne dorastanie z chorą matką i samobójstwem brata. W roli głównej wystąpił młody muzyk Mikołaj Bukrewicz.

Kristoffer Rus przyznał, że on sam jest niedoszłym muzykiem, gitarzystą. 

- To było moje marzenie od dawna, żeby zrobić rockandrollowy film - opowiadał po pokazie. - Janek Borysewicz nabrał zaufania do nas i tak to się zaczęło - dodał.

Życie Jana Borysewicza jest tak bogate, że można byłoby nakręcić kilka sezonów jednego serialu. 

- Chcieliśmy złapać "ducha" Janka. I zawrzeć go w filmie. On od początku sprzeciwiał się ojcu, nauczycielowi, księdzu. I jest taką osobą, że jak jakiś autorytet powie mu, że tak masz żyć, tak masz robić, to my na 100 procent wiemy, że on zrobi odwrotnie - opowiadano o nim.

Film to opowieść o muzyce, buncie i wolności w świecie, w którym marzenia często zderzały się z szarą rzeczywistością. 

„Przez ścianę” Macieja Sobieszczańskiego

I wreszcie trzeci film, który zrobił na widzach największe wrażenie. To "Przez ścianę" Macieja Sobieszczańskiego. Rewelacja, olśnienie, porażenie - słychać było głosy po wyjściu z seansu. 

Czarno-biała historia prawdziwej miłości, która rodzi się w stalinowskim więzieniu (i czarny koń tego festiwalu do Złotych Lwów poza "Ojczyzną" Pawła Pawlikowskiego). W filmie przenosimy się do 1947 roku. 27-letnia Wiesława Pajdak (w tej roli Maria Dębska, którą za chwilę zobaczymy w filmowej "Lalce") trafia do więzienia na Rakowieckiej w Warszawie za działalność w podziemiu antykomunistycznym. Wkrótce zaczyna zastanawiać się, kto siedzi w celi za ścianą i postanawia nawiązać kontakt. Wystukuje wiadomość alfabetem Morse'a. Odpowiada jej Jerzy Śmiechowski też 27 -latek, zamknięty za "wywrotową", jak wtedy mówiono, działalność. Tak rodzi się relacja, która z czasem przeradza się w miłość. 

Film jest oparty na prawdziwej historii. 

Maria Dębska mówiła, że po przeczytaniu scenariusza nie mogła się uspokoić. Dopiero przy piątym czytaniu przestała płakać. 

- Ta opowieść najpierw mnie zachwyciła. A potem przyszedł lęk, czy to się uda? Ja zostałam aktorką po to, żeby z drugim człowiekiem się spotykać. Nie lubiłam wcześniej grać scen samotnie. Teraz już lubię. Ale przestraszyłam się, czy ja to dźwignę? Czy ja tę podróż przeprowadzę tak, jak ta historia na to zasługuje i tak jak Maciek będzie chciał. A potem już była najgłębsza w moim życiu praca nad sobą. Czułam, że muszę wsłuchać się w siebie i zwolnić, bo jestem raczej szybka, oddychać głębiej, żeby zacząć podejście do tej historii. Praca na planie była już fantastycznym komfortem, bo Maciej jest wspaniałym przewodnikiem i niemal do każdej sceny mieliśmy próby kamerowe - wspominała Maria Dębska.

Agnieszka Grochowska też zaskoczyła swoją rolą w tym filmie. 

Jej bohaterka - ubecka funkcjonariuszka - to zło w czystej postaci. 

- Zło jest bardzo realne i nie ma odpowiedzi, jak sobie z nim poradzić. My jej każdego dnia szukamy. Niech każdy rzuci kamieniem, kto nie niesie czegoś ciężkiego w swoim życiu. Ja na pewno niosę i chętnie się będę konfrontować z tym co niosę i dyskutować o tym z państwem - tłumaczyła. 

W roli Jerzego - Jakub Gierszał. 

- Życie pisze najlepsze scenariusze. I wydaje mi się, ze wobec siły napędowej tego świata jaką jest: wiara, nadzieja i miłość, to najważniejsza jest miłość. To jest to, co nas od razu zatrzymuje przy tej historii - powiedział aktor. 

Więcej o autorze / autorach:
tekst alternatywny
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama