Mroczne historie z Pomorza. Przegląd najnowszych kryminałów
Liście opadają, zmrok szybko zapada, wiatr szarpie gałęziami... Nic, tylko owinąć się kocem i czytać mroczne historie... Prezentujemy więc najnowsze powieści kilku autorów, którzy są związani z Pomorzem albo osadzili akcję w naszym regionie.
„Posusz” Macieja Siembiedy. Las pamięta to, o czym ludzie chcieliby zapomnieć...
Niewątpliwie po wielkim sukcesie „Gołoborza” fani Macieja Siembiedy czekają na kolejną nową powieść. I tak będzie. Autor bestsellerów, od lat związany z Trójmiastem, w swojej najnowszej książce, która ukaże się już w listopadzie, wraca w rodzinne Góry Świętokrzyskie. Tym razem sprowadza tam bohatera ze Śląska, który nie czuje się ani Polakiem, ani Niemcem, a któremu wojna każe być i jednym, i drugim.
„Posusz” to najnowsza książka Macieja Siembiedy reklamowana hasłem „Las pamięta to, o czym ludzie chcieliby zapomnieć...”. Rudolf Widera – przedwojenny szybownik, dezerter z Luftwaffe trafia do świętokrzyskich lasów, do polskiej partyzantki. Jego tropem podążają siostra, która chce go ocalić, i zakochany w niej przyjaciel. Ich losy splatają się w tragiczny węzeł, a decyzje podjęte w czasie wojny wydają mroczne owoce jeszcze długo po jej zakończeniu.
Oparty na prawdziwej historii „Posusz”, to mroczna i pełna napięcia powieść o przyjaźni wystawionej na próbę, zdradzie, której nie da się ukryć, a także tożsamości rozrywanej przez historię. Bo bohaterstwo nie ma narodowości, a zbrodnia i wina wychodzą po latach na światło dnia nawet spod korzeni martwych drzew...
Brzmi ciekawie? Tak, brzmi. Czekamy więc z niecierpliwością na „Posusz”.
„Ósmy Grzech” Piotra Górskiego. Jak grzeszyć to w... Sopocie
Piotr Górski to już mocno osadzony w kryminale autor. Pochodzi z Morąga ale w to w Gdańsku na UG skończył filologię polską, i tam osiadł.
Debiutował w latach 90-tych, publikując opowiadania w „Nowej Fantastyce” i „Feniksie” (m.in. „Horda”, „Melomani”, „Niepomszczeni”), niektóre z nich znalazły się później w antologiach.
W 2017 roku powstała pierwsza powieść kryminalna Piotra Górskiego zatytułowana „Kruk”, która rozpoczęła znakomitą serię o komisarzu Kruku, obejmującą już osiem książek.
Najnowszy kryminał, „Ósmy grzech”, rozgrywa się w Sopocie. Bohater, komisarz Przemysław Duszny, nie był złym człowiekiem, a Sopot nie był złym miastem – jak pisze wydawca i dodaje:
– Nie ma takich ludzi i nie ma takich miejsc. To okoliczności wywołują demony, których nie da się potem zatrzymać. Dobrego glinę od złego dzielą czasem dwa strzały. Tamtego dnia Duszny przeżył, ale równocześnie utonął w poczuciu winy.
Druga bohaterka kryminału – Julia Skalska, od początku czuła, że jej powrót do Polski jest błędem. Nie po to przez lata starała się wymazać z pamięci tragedię, która odebrała jej rodziców, żeby teraz do tego wracać. Vancouver było jej miejscem. I cały świat mógł się nim stać, jednak coś przyciągnęło ją z powrotem do Trójmiasta.
Zgłoszenie zaginięcia byłej modelki Diany Drewskiej uruchamia ciąg zdarzeń. Duszny szybko odkrywa, że takich zaginięć jest więcej i wszystkie łączą się ze znanym domem mody. Nie ma jednak pojęcia, jak daleko może sięgać zepsucie, i jak chore fantazje mogą się rodzić w znużonych bogactwem umysłach. Czy dlatego o ósmym grzechu mówi się tak mało, że jest najstraszniejszy?
Historia „Ósmego grzechu” na pewno może rozgrzać w nie jeden chłodny jesienny wieczór.
„Kobieta z morza Krwi” Malwiny Chojnackiej. Potworna zbrodnia i prywatne śledztwo
Co prawda, Malwina Chojnacka – pisarka, dramatopisarka i scenarzystka (napisała kilkadziesiąt zrealizowanych odcinków seriali telewizyjnych) nie pochodzi z Trójmiasta, ale akcja jej najnowszego (premiera była we wrześniu) kryminału pt. „Kobieta z morza krwi” dzieje się na Pomorzu, w nadmorskim pensjonacie na odludziu.
Mamy tu potworną zbrodnię i prywatne śledztwo. Jedną kobietę i trzech mężczyzn, którzy od lat strzegą swoich tajemnic. A zło oplatające Czarną Wodę jest jak potężna pajęczyna.
Możemy zdradzić początek akcji tego niezwykle ciekawego kryminału, rozpisanego na opowieści kilku bohaterów. Gdy na osiedlu Bryza w lesie nad Bałtykiem policja odkrywa w jednym z mieszkań zwłoki młodej matki i jej tygodniowej córeczki, rozpoczyna się obława na podejrzanego o podwójne zabójstwo męża kobiety Olgierda Staszica. Patrole ostrzegają mieszkańców, żeby nie opuszczali domów, bo morderca pracujący w Grupie Interwencyjnej Służby Więziennej jest uzbrojony oraz niebezpieczny.
Tymczasem w pensjonacie artystki Inez Skowron ruszają warsztaty pisarskie. Jej goście są przerażeni zbrodnią w okolicy i zaleceniami policji, żeby nie opuszczać pensjonatu. Inez nie ma pojęcia, że wśród nich jest człowiek, który tylko udaje kursanta. Gerard Seweryn śledzi każdy krok właścicielki pensjonatu i wyczuwa, że okłamała policję, twierdząc, że nigdy nie spotkała poszukiwanego mordercy. Jej młodsza siostra Sonia jest zszokowana zachowaniem Inez, która w nocy, mimo jej protestów, na kilka godzin opuszcza pensjonat. Dziewczyna przeszukuje jej sypialnię i znajduje stare wycinki z gazet.
Czy popełnione w okolicy morderstwo ma związek z tajemnicami sprzed lat, gdy Inez przyjeżdżała do Czarnej Wody jako nastolatka? Kim naprawdę jest Gerard Seweryn i dlaczego ukrywa swoją tożsamość? Jak zakończy się obława policji na poszukiwanego za zabójstwo żony i córeczki Olgierda Staszica? Kilka sierpniowych dni w Czarnej Wodzie zmieni życie bohaterów na zawsze. Tu nikt nie jest tym, kim wydaje się być..., a morderca wciąż jest na wolności.
„Pan Darek” Jakuba Żulczyka. Z panem Darkiem jest coś nie tak...
Jakub Żulczyk też ma swoje ogromne grono fanów, które czeka z niecierpliwością na każdą nową powieść. Jeszcze świeża jak bułeczki prosto z piekarni (premiera w środę, 21 października, a w Gdyni powieść miała prapremierę dwa dni wcześniej) książka „Pan Darek” już jest na rynku.
Co prawda, Jakub Żulczyk nie jest związany z Trójmiastem (mieszka trochę w Warszawie, a trochę na Mazurach), ale jego najnowsza książka już tak. W „Panu Darku” pisarz odkrywa mroczne Trójmiasto po 1989 roku z gangsterami i cinkciarzami.
Jak opisuje książkę wydawca?
„Jest rok 1990. Nadeszła wolna Polska i pan Darek też jest wolny. Jest wolny, bo wyszedł z więzienia. Jest wolny, bo nie ma siły ruszać się szybko, uderzać z zaskoczenia.
Kiedyś, przed Sztumem, za komuny, pan Darek był gościem. Zjadał frajerów jak pieczone kurczaki. Brał wszystko, co chciał, i nawet nie patrzył. Był potężny. Teraz jest wątły. Niedobrze, bo świat dookoła pana Darka wywrócił się do góry nogami: okazje czają się za każdym rogiem, pieniądz leży na ulicy, wystarczy się po niego schylić. Wystarczy nie być frajerem.
Ale aby to zrobić, trzeba jakoś oszukać tę łajzę Zmorę, co wepchnęła w łapy kontrakt oszukańczy...”.
„Pan Darek” to trzecia i zarazem ostatnia powieść ze świata „Ślepnąc od świateł”. Zabiera czytelnika w głąb głowy faceta, który stał się najbardziej uwielbianym czarnym charakterem polskiej popkultury po 1989 roku.
„Fiolet”. Nowy tom z serii „Kolory zła” Małgorzaty Oliwii Sobczak. Naga ofiara z monetą w dłoni
Co prawda, premiera najnowszego kryminału z serii „Kolory zła” – „Fiolet” – miała miejsce w czerwcu, ale jeśli ktoś jeszcze nie czytał tej książki Małgorzaty Oliwii Sobczak, może po nią sięgnąć.
Akcja, jak na trójmiejską autorkę przystało, odbywa się oczywiście na naszym terenie. W pobliżu sopockiej Opery Leśnej zostają odnalezione zwłoki młodej kobiety z zabytkową monetą zaciśniętą w dłoni. Ofiara jest naga, a niedaleko ciała policjanci znajdują jej dokumenty, starannie złożone ubranie i kwiat hibiskusa. Wszystko wskazuje na to, że morderca zamierza prowadzić ze śledczymi niebezpieczną grę na własnych zasadach.
Do akcji wkracza prokurator Leopold Bilski, który wraz z grupą specjalistów kryminalistyki musi ułożyć niezwykle skomplikowaną układankę, by dopaść sprawcę i odpowiedzieć sobie na pytania – co jest prawdą, a co iluzją? I jaki związek z prowadzonym dochodzeniem mają cierpiąca na neurogenną utratę wzroku fizyczka oraz młodzież mieszkająca w trójmiejskim ośrodku wychowawczym na początku lat dwutysięcznych?
„Schizma” Krzysztofa Bochusa, czyli kryminał retro. Gdańsk 1813 – miasto intryg i tajemniczych zgonów
Dla fanów kryminału retro nie lada gratką może być najnowsza powieść Krzysztofa Bochusa pt. „Schizma”. Książka premierę miała we wrześniu, a jej akcja rozgrywa się w oblężonym Gdańsku 1813 roku – mieście intryg, tajemniczych zgonów i porwań.
Bohater to Hamilkar Sterling, znany już z bestsellerowej „Hipnozy”. Fabuła „Schizmy” jest mroczna: w oblężonym mieście dochodzi do serii tajemniczych zgonów francuskich oficerów. To jednak nie koniec nieszczęść, które spadają na miasto i rodzinę głównego bohatera.
Skąd pomysł na ulokowanie fabuły w okresie tak odległym, w czasach napoleońskich? Na to pytanie Krzysztof Bochus odpowiada tak:
– Nie jest tajemnicą, że lubię historię i często się do niej odwołuję w swoich książkach. Przeszłość w sposób profetyczny przepowiada nam przyszłość. Moim ulubionym zabiegiem narracyjnym, swoistą spécialité de la maison – jest łączenie wątków fikcyjnych z prawdziwymi zdarzeniami. Wymaga to trochę czasu i atłasu, ale mam wrażenie, że warto. Moi czytelnicy doceniają ten trud, a sama literatura zyskuje na wiarygodności.
Miłej lektury z... dreszczykiem.



Napisz komentarz
Komentarze