Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
ReklamaHossa Wiczlino Gdynia

Zmysłowość i hiszpański temperament, czyli "Don Kichot" w Operze Bałtyckiej

O przygotowaniach do premiery baletu "Don Kichot" w Operze Bałtyckiej mówią choreografowie: Izabela Sokołowska-Boulton i Wojciech Warszawski
Izabela Sokołowska-Boulton i Wojciech Warszawski podczas prób
Izabela Sokołowska-Boulton i Wojciech Warszawski podczas prób

Autor: Krzysztof Mystkowski

Księżyc na plakacie „Don Kichota”…

Wojciech Warszawski: Symbolizuje romantyczny czas spędzony w cygańskim taborze… To zmysłowość i hiszpański temperament!

Izabela Sokołowska-Boulton: Inspirowało nas wszystko, co hiszpańskie! Zależało nam też, by była to czysta klasyka baletowa, ale z pewną dozą naturalności ruchu, gestu, tej specyficznej aury Południa. Staraliśmy się, by w zespole tworzącym przedstawienie energia nie gasła ani na chwilę, by ta pełna żaru historia z minuty na minutę w artystach rosła, i oczarowała widownię. Wykrzesać ten ogień to wyzwanie, bo to taneczna opowieść pełna emocji!

W.W.: To miłość, zabawa, feeria barw i radość życia!

I.S-B.: Dla widza, który kocha oglądać taniec, który łaknie spektakularnych tanecznych popisów to będzie coś! Don Kichot” Ludwika Minkusa to jeden z najbardziej znanych baletów klasycznych. Opowieść o błędnym rycerzu, który podczas swojej podróży przeżywa niesamowite przygody. Nasza, jak do tej pory, najdłuższa realizacja.

Inspirowało nas wszystko, co hiszpańskie! Zależało nam też, by była to czysta klasyka baletowa, ale z pewną dozą naturalności ruchu, gestu, tej specyficznej aury Południa.

Izabela Sokołowska-Boulton

W.W.: Historia niezwykle zabawna, barwna i żywiołowa, nie tylko za sprawą fabuły, ale przede wszystkim muzyki odwołującej się do hiszpańskich rytmów. Zaznaczmy jednak, ten balet to nie tylko baletowe pas. Chcemy do tej zabawy zaangażować emocje widza, żeby i on w tym grudniowym, zimnym Gdańsku poczuł tę gorącą Hiszpanię. Żebyśmy wszyscy trochę oderwali się od tej smutnej, ponurej rzeczywistości, która dopada nas, i przygnębia, niemal w każdej dziedzinie życia. Zabieramy zatem publiczność w żywiołową, energetyczną, przedświąteczną podróż!

I.S-B.: Może nie ma tu śnieżynek i choinki, jak w niedawno pokazywanym u nas „Dziadku do orzechów”, ale jest żywioł! Hanna Szymczak stworzyła barwne, radosne kostiumy. Scenograf Damian Styrna przenosi nas na urokliwe place małych hiszpańskich miasteczek, gdzie usiądziemy, by napić się wina i gdzie odpłyniemy myślami… Dajmy się zatem ponieść wyobraźni, zabawie!

Tancerze w czasie prób
Tancerze w czasie prób

To przedstawienie i dla młodszej, i dla starszej publiczności.

I.S-B.: Bo to bajka, dla każdego. Zresztą dzieci będą też na scenie, zaprosiliśmy do udziału w naszym przedstawieniu uczniów Gdańskiej Szkoły Baletowej.

W.W.: Każdy, i młody i stary, chciałby być kiedyś tym Don Kichotem wyruszającym na poszukiwanie przygody. Młodzi o tym marzą, starsi zastanawiają się, czy udało im się taką przygodę życia przeżyć, a jeśli, to czy marzenie się spełniło, a może wciąż jestem w tej podróży? Każdy, oglądając ten spektakl znajdzie dla siebie inspirację do życia.

W Operze Bałtyckiej „Don Kichot” był wystawiany dwadzieścia lat temu.

I.S-B.: Najwyższy czas wrócić do tytułu. Partytura w naszej realizacji jest nieco zmodyfikowana, choć nie eksperymentujemy. Dodaliśmy jedną, często pomijaną, scenę – w tawernie. Myślę, że będzie to dla wszystkich niespodzianka. Nas ten fragment urzekł bez reszty.

Mówi się, że dobre przedstawienie baletowe to po prostu świetny pomysł i dobry zespół.

Pomysł oceni publiczność, tancerzy mamy znakomitych. Ostatnie szlify przed premierą to przede wszystkim praca nad wyrazem aktorskim postaci. Żeby te emocjonalne niuanse, spojrzenia, gest, flirt - wszystko co wydaje się jedynie dopełnieniem ruchu, a tak naprawdę jest jego istotą - w przedstawieniu baletowym było dostrzeżone i ujmujące.

Zaznaczmy jednak, ten balet to nie tylko baletowe pas. Chcemy do tej zabawy zaangażować emocje widza, żeby i on w tym grudniowym, zimnym Gdańsku poczuł tę gorącą Hiszpanię. Żebyśmy wszyscy trochę oderwali się od tej smutnej, ponurej rzeczywistości, która dopada nas, i przygnębia, niemal w każdej dziedzinie życia.

Wojciech Warszawski

Warsztat aktorski, to dla tancerza najtrudniejsze.

 

I.S-B.: To zwieńczenie niewyrażalnej emocji. Poświęcamy temu zawsze najwięcej czasu. Wydobyć z kroków coś więcej, coś co sprawia, że zapamiętuje się tancerza, to jest sztuka. Zaprosiliśmy na scenę dawnych tancerzy Annę Wierzchucką czy Bartłomieja Więckowskiego. Ich doświadczenie to coś cennego dla młodych. Emocji nie można nauczyć się z podręcznika.

W.W.: Trudno nauczyć osiemnastolatka scenicznej dojrzałości, tego doświadczenia życiowego, które czasem trzeba pokazać na scenie. Pamiętam, z pierwszych lat w szkole baletowej, słowa mojej nauczycielki: Nawet i z parasolką trzeba umieć przez scenę przejść. Obsada naszego „Don Kichota” to właśnie połączenie młodości i doświadczenia.

Ta sceniczna lekkość to efekt setek godzin ćwiczeń, ciężkiej, fizycznej pracy.

W.W.: Trzeba zatańczyć tak, by widz nie męczył się razem z tancerzami. To zawód, który zwłaszcza w tak dużej produkcji wymaga ogromnej sprawności, poświęcenia i pasji. Bezgranicznego oddania się tej opowieści. Wtedy tylko można zawładnąć emocjami widowni. Porwać ją w ten przedstawiony świat, do tańca.

I.S-B.: „Don Kichot” to repertuar światowy, grany na największych scenach od dawien dawna. Rok w rok. Dla tancerza to ważny punkt w dossier. Dla nas, którzy budujemy ten zespół już siódmy rok, dla naszych młodych tancerzy, takie wyzwania są świętem.

Premiera w Operze Bałtyckiej 3 grudnia


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
ReklamaHossa Wiczlino Gdynia
ReklamaPomorskie dla Ciebie - czytaj pomorskie EU
Reklama Kampania 1,5 % Fundacja Uśmiech dziecka