Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama Ziaja kosmetyki kokos i pomarańcza

Przedwojenny i powojenny Gdańsk przykryty białym puchem

Jak po wojnie wyglądały zimy w Gdańsku? - Te zimowe fotografie są szczególne. Ruiny Gdańska okryte białym puchem wyglądają jak teatralna dekoracja. To inna, bardziej przyjazna, odsłona podnoszącego się po wojnie, poranionego miasta - mówi Małgorzata Taraszkiewicz-Zwolicka, kustoszka Gdańskiej Galerii Fotografii. W materiale prezentujemy też zdjęcia zimowego Gdańska z czasów przedwojennych.
W obiektywie Marcela Grisarda

Autor: ze zbiorów MNG

 

Bogate zbiory Gdańskiej Galerii Fotografii, działu Muzeum Narodowego w Gdańsku kryją wiele perełek, tak było choćby w przypadku fotografii Stefana Kaczorowskiego, które niedawno zaprezentowaliśmy dzięki uprzejmości MNG. Okazją był ... pierwszy śnieg w Gdańsku, a zimę – choć przecież nie tylko zimę - Stefan Kaczorowski uwieczniał wyjątkowo. Te zdjęcia białego Gdańska z lat 50. rozbudziły w nas apetyt na więcej, byliśmy ciekawi, jak zimę fotografowali inni, ci którzy żyli w Gdańsku przed wojną, po wojnie, a i później niż Kaczorowski, czyli w latach 60. Kustoszka GGF Małgorzata Taraszkiewicz-Zwolicka wybrała dla nas kilka ciekawych zdjęć.

Zima w przedwojennym Gdańsku

Rok 1930. Elegancki pan gra na trąbce na wieży gdańskiego Ratusza Głównego – to jedno z piękniejszych zdjęć z blisko trzech tysięcy niezwykłych fotografii.

- Są świadectwem historii Gdańska zapisanej w obrazie na szklanych negatywach. Pochodzą ze zbiorów Stadtmuseum Danzig, miejskiego muzeum, gdzie były gromadzone w latach 1860–1942, chociaż większość została wykonana po I wojnie światowej, między 1920 a 1939 rokiem – mówi Małgorzata Taraszkiewicz-Zwolicka. - Gros z nich powstało w słynnym Atelier Gottheil&Sohn. Wiele, jak choćby okryta śnieżną czapą Bazylika Mariacka, było reprodukowanych w formie pocztówek. Dzięki bieli śniegu inaczej patrzymy na tamtą architekturę, niektóre elementy są wyostrzone, zaskakująco prezentują się, zwykle szare, bryły budynków. Nie mogło tu zabraknąć fotografii ulicy Mariackiej. I kiedyś, i dziś przecież to miejsce-skansen. Mało się zmienia i zachowuje swój odrębny charakter. Swoje pierwotne piękno.

Te zimowe fotografie są szczególne. Ruiny Gdańska okryte białym puchem wyglądają jak teatralna dekoracja. To inna, bardziej przyjazna, odsłona podnoszącego się po wojnie, poranionego miasta.

Małgorzata Taraszkiewicz-Zwolicka / Muzeum Narodowe w Gdańsku

Zimowy Gdańsk po wojnie

- Mariacka jest też na zdjęciu Wiesława Gruszkowskiego. Bryła bazyliki dzielnie się trzyma, przetrwała wojnę, ale ulica nie istniejePo pięknych kamienicach zostały kikuty. To prace z lat 40. – mówi Małgorzata Taraszkiewicz-Zwolicka. - Prof. Wiesław Gruszkowski fotografował zniszczony Gdańsk w drodze na uczelnię albo do pracy. Pochodził ze Lwowa. Przyjechał na Wybrzeże w 1945 roku. Tu osiedlił się, skończył Politechnikę. Uczestniczył też w odbudowie miasta, najpierw jako pracownik fizyczny, a potem jako architekt. Prezentowane fotografie to dokumentacja z lat 1945-47. Jest na tych zdjęciach Gdańsk w różnych porach roku, ale te zimowe fotografie są szczególne. Ruiny Gdańska okryte białym puchem wyglądają jak teatralna dekoracja. To inna, bardziej przyjazna, odsłona podnoszącego się po wojnie, poranionego miasta.

Gdańsk zimą w latach 60.

Kolorowe fotografie zimowego Gdańska to dzieło Marcela Grisarda, który w latach 1956-60 mieszkał w Gdańsku. Był tutaj pierwszym powojennym konsulem generalnym Francji – opowiada Małgorzata Taraszkiewicz-Zwolicka. - Kochał fotografować, równie mocno jak wędkować i podróżować. Nie rozstawał się z aparatem. Ależ „konkretne” były tamte zimy! Widać to właśnie na tych zdjęciach. W wyjątkowy sposób potrafił uchwycić urok miasta tamtych lat. To fotografie kolorowe, do tego odtwarzające kolory rzeczywiste, rzadkość jak na tamte czasy. Wszystkie zdjęcia zostały wykonane na materiałach firmy Kodak, jednych z najlepszych diapozytywów barwnych kiedykolwiek produkowanych. Warto wspomnieć, że Marcel Grisard przyjaźnił się z gdańskimi artystami, wspierał środowisko. W jego domu bywali słynni aktorzy, Zbigniew Cybulski, Bogumił Kobiela, twórcy słynnego Teatrzyku Bim - Bom. To córka konsula Françoise stała się pierwowzorem bohaterki słynnego filmu „Do widzenia, do jutra” z Teresą Tuszyńską i Cybulskim w rolach głównych. Zresztą i ona przyjaźniła się z aktorami, po latach przyjechała do Gdańska, ofiarowała nam diapozytywy ojca. Do dziś utrzymuje z nami kontakt.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
Reklama
Reklama