Przejechaliśmy OMT. „Trzęsie jak na starej drodze”
Kierowcy zwracają uwagę, że na Obwodnicy Metropolii Trójmiejskiej „trzęsie jak na starej drodze”. Nie pozostało nic innego, jak wsiąść do auta i to sprawdzić. Na trasę wybraliśmy się w sprzyjających warunkach – sucha nawierzchnia, dobra widoczność, umiarkowany ruch.
Tuż po wjeździe na odcinek między węzłem Gdańsk Południe a Żukowem szybko stało się jasne, skąd biorą się skargi kierowców. Przy prędkościach rzędu 110-120 km/h nierówności nie zawsze są widoczne gołym okiem, ale bardzo wyraźnie odczuwalne. Kierownica zaczyna drżeć, a samochód wpada w nieprzyjemne wibracje. To nie są pojedyncze ubytki – to całe serie nierówności.
Niska jakość nawierzchni i brak komfortu jazdy
Wrażenie? Jakby jechało się drogą lokalną po zimie, a nie nową trasą ekspresową. A warto też zaznaczyć, że ograniczenie prędkości do 120 km/h spora część kierowców traktuje jako umowne. Wpadając na ten odcinek z prędkością powyżej autostradowej, robi się niebezpiecznie.
Na problemach z nawierzchnią się nie kończy. Na jezdni zalega sporo piachu, a spod kół co chwilę słychać uderzenia drobnych kamieni o karoserię i przednią szybę. Cały, około 16-kilometrowy, odcinek pokonuje się z wyraźnym dyskomfortem. Nic dziwnego, że wielu kierowców – mimo nowej infrastruktury – wciąż wybiera starą obwodnicę.
Różnice między odcinkami OMT. Gdzie jest najgorzej?
Ciekawostką jest wyraźna różnica między fragmentami OMT. Po wjeździe na północny odcinek tej trasy nierówności niemal natychmiast znikają, a jazda staje się płynna i przewidywalna.
To zestawienie pokazuje, że problem nie dotyczy całej inwestycji, lecz jej konkretnego fragmentu – tego budowanego później i w trudniejszych warunkach.
GDDKiA reaguje na skargi kierowców. „Prowadzone są szczegółowe badania”
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad nie zaprzecza, że sytuacja wymaga interwencji. Jak informuje rzecznik gdańskiego oddziału GDDKiA Mateusz Brożyna, pierwsze niepokojące sygnały pojawiły się stosunkowo szybko.
– W drugiej połowie lutego 2026 roku stwierdzono pierwsze spękania oraz nierówności nawierzchni – przekazuje.
Obecnie – jak podkreśla – trwa szczegółowa analiza problemu.
Prowadzone są działania wyjaśniające, obejmujące m.in. cykliczne pomiary równości podłużnej oraz badania georadarowe. Ich celami są inwentaryzacja odkształceń, określenie ich dokładnej liczby i lokalizacji, a także ocena możliwych przyczyn pogorszenia stanu nawierzchni.
Mateusz Brożyna / rzecznik gdańskiego oddziału GDDKiA
Drogowcy chcą także sprawdzić, jak nawierzchnia zachowa się po trudnej zimie i czy problem będzie się pogłębiał.
Stan nawierzchni po oddaniu drogi. Co wykazały badania?
Warto jednak zaznaczyć, że tuż po oddaniu drogi wszystko było w normie.
– Na dzień oddania do ruchu, 23 grudnia 2025 roku, nie stwierdzono żadnych uszkodzeń nawierzchni. Badania wskazywały bardzo wysokie parametry równości – podkreśla rzecznik gdańskiego oddziału GDDKiA.
Problemy pojawiły się dopiero zimą, co może wskazywać na wpływ mrozu i cykli zamarzania oraz odmarzania.
Wykonawca odpowiada za naprawę OMT
Jak zaznacza GDDKiA, inwestycja formalnie wciąż jest w trakcie realizacji. To oznacza, że odpowiedzialność za doprowadzenie nawierzchni do właściwego stanu spoczywa na wykonawcy.
– Oczekujemy na program naprawczy. Jednocześnie prowadzone są bieżące naprawy, aby poprawić warunki ruchu – informuje Mateusz Brożyna.
Podkreśla też, że wszystkie prace odbywają się w ramach realizacji inwestycji, a wykonawca ma obowiązek osiągnąć parametry określone w kontrakcie.
Beton zamiast asfaltu? Trwają testy nowych technologii
Problemy z OMT ponownie wywołują dyskusję o trwałości nawierzchni drogowych w Polsce. W kontekście zmiennych warunków atmosferycznych, coraz częściej wskazuje się na nawierzchnie betonowe jako bardziej odporne rozwiązanie. GDDKiA już je wdraża, choć na ograniczoną skalę.
– Obecnie w województwie pomorskim realizujemy dwa odcinki drogi ekspresowej S6 w technologii betonowej. To największe zastosowanie nawierzchni sztywnej w północnej części Polski – wskazuje rzecznik.
Chodzi o fragmenty:
- między obwodnicą Słupska a Bobrownikami,
- dalej w kierunku Skórowa.

W Polsce jednak dominują nawierzchnie asfaltowe – tańsze i szybsze w budowie, ale, jak pokazuje przykład OMT, potencjalnie bardziej podatne na uszkodzenia.
Skargi kierowców są uzasadnione
Po przejechaniu problematycznego odcinka OMT trudno mieć wątpliwości – skargi kierowców są uzasadnione. Nowa droga, która miała poprawić komfort i płynność ruchu, na razie nie zachęca do podróżowania.
Czy zapowiadane analizy i program naprawczy szybko przełożą się na realną poprawę jakości nawierzchni, pokażą najbliższe miesiące.
























Napisz komentarz
Komentarze