Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Przyjechał tutaj, by uwiecznić ten świat. By zatrzymać czas

Ów fotograf, wędrując po okolicy ustawiał mieszkańców przed domami i fotografował ich z narzędziami pracy niczym z odchodzącymi w przeszłość rekwizytami. Jakby czuł, że ten świat niebawem przestanie istnieć - o wystawie „Czas zatrzymany. Ziemia Słowińców” mówi Violetta Tkacz – Laskowska, kierownik Muzeum Wsi Słowińskiej w Klukach, oddziału Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku.
Wystawa w Spichlerzu Richtera w Słupsku jeszcze do końca stycznia
Wystawa w Spichlerzu Richtera w Słupsku jeszcze do końca stycznia

Autor: Muzeum Wsi Słowińskiej w Klukach

Fotograf, który w 1938 roku przyjechał na tę ziemię, coś o nim wiadomo?

Niestety, nic. Żal, bo musiał być kimś wyjątkowym, skoro uwiecznił świat, który za chwilę miał odejść. Większość zdjęć, które prezentujemy na wystawie zrobił w Gardnie. Pewnie był kimś z zewnątrz, przyjezdnym, na pewno miał doświadczenie w fotografowaniu, znał się na rzemiośle. Wędrując po okolicy ustawiał mieszkańców przed domami i fotografował ich z narzędziami pracy niczym z odchodzącymi w przeszłość rekwizytami. Jakby czuł, że ten świat niebawem przestanie istnieć. Po prostu przyjechał tu, by zatrzymać czas.

Ów czas zatrzymany to krajobrazy, ale ludzie przede wszystkim.

To rolnicy, miotlarz, który z gałązek robi miotły, rybak, który naprawia sieci, kobieta, która przędzie na kołowrotku, lud zakorzeniony tutaj, mieszkający na tym terenie od wielu pokoleń. Głównie Słowińcy żyjący tu do czasu II wojny światowej, grupa będąca odłamem ludności kaszubskiej, która zagospodarowała nieprzyjazne ziemie nad jeziorami Gardno i Łebsko. Wielokrotnie wygrywali z siłami natury, powodzią, mrozem, nieurodzajem, nie wygrali jednak z historią. Ów fotograf robiąc zdjęcie kobiecie z cepem, a istniały już młockarnie, czuł, że kres pierwszych narzędzi rolniczych wtedy tu jeszcze używanych, jest blisko, że to może ostatni moment, by je uwiecznić. Tamte wsie z charakterystyczną architekturą… Były zasiedziałe, mało kto tu przyjeżdżał, rzadko kto z przybyłych, chciał tu pozostać. Ów krajobraz kulturowy uwieczniony na fotografiach to jednak nie tylko ludzie, to pejzaż charakterystyczny dla tamtej kultury, to wiatraki, pompy wiatrakowe, drewniane mostki na kanałami… Dziś to dla nas abstrakcja. A przecież minęło ledwie sto lat, nie tak znowu wiele. A jednak świat, już wtedy, gdy powstawały te zdjęcia gwałtownie przyspieszał.

Jak bardzo zmienił się krajobraz tych ziem? Wszak mówi się, że to wciąż jest kraina, gdzie diabeł mówi dobranoc.

Krajobraz zmienił się zupełnie. Niekoniecznie w kierunku rozwoju cywilizacji. Ale inna jest architektura, zniknęły charakterystyczne, kryte trzciną chałupy, podwórka, wiatraki i mostki, brukowane ulice. Tereny, kiedyś eksploatowane gospodarczo, wchłonęła natura. Tam gdzie były pola orne, łąki, dziś są nieprzystępne lasy. Nie ma przystani rybackich. Inne są brzegi jezior. Zarosły je trzciny, które kiedyś regularnie koszono do krycia dachów.

Mimo wszystko jakieś skrawki słowińskości możemy jeszcze tu odnaleźć?

Jedynie w Klukach. Muzeum, które w tym roku obchodzi 60-lecie istnienia, kultywuje ów czas zatrzymany. A ci, którzy tu przybywają, chętnie poddają się nastrojowi, szukają tamtego czasu na fotografii, we wspomnieniach.

Jedna szczególna fotografia?

To zdjęcie, które ukazuje podwórko rybackie rodziny Zipke z Rowów. To clou fotografii etnograficznej. Te suszące się na sznurku flądry... Kto dziś pamięta, że niegdyś suszenie ryb na słońcu to był sposób ich konserwacji! Nawleczone na sznurek wieszało się je na południowej stronie domu, żeby wyschły. Jest na tym podwórku i taczka do torfu, i korytko dla drobiu, i skrzynka do nakładania robaków na haki. Na haki nanizane na sznury łowiło się – co charakterystyczne dla tego regionu – węgorze. To jedno z wielu zdjęć, które pokazuje, jak to życie kiedyś na tych ziemiach wyglądało. Że życie kiedyś tu było.

Wystawę możemy oglądać jeszcze do końca stycznia w Herbaciarni w Spichlerzu Richtera, Rynek Rybacki 76 w Słupsku. Wstęp wolny.

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
Reklama
Reklama
Reklama