Tczew kupi luksusowy samochód, radni protestują

Nie milkną echa decyzji o zakupie dwóch samochodów służbowych dla miejskiego samorządu w Tczewie. Już podczas sesji Rady Miejskiej część radnych była przeciwna zarezerwowania w budżecie prawie 600 tys. zł na zakup busa oraz samochodu dla prezydenta. Kiedy okazało się, że w grę wchodzi zakup SUV-a, nie kryto niezadowolenia. - Wolałbym, żeby prezydent spełniał swoje motoryzacyjne marzenia za własne, a nie publiczne pieniądze - mówi jeden z radnych.
Krystyna
Paszkowska
28.11.2023 / 14:38

SUV dla prezydenta Tczewa za 250 tys. zł

Podczas sesji tłumaczono, że będące na stanie urzędu samochody mają już swoje lata i trzeba kupić nowe. Zdania wśród radnych były podzielone. Przeciw takiemu wydatkowi przeciwni byli czterej radni z klubu Tczew od Nowa: Łukasz Brządkowski, Michał Ciesielski, Marcin Kussowski i Maciej Skiberowski. 

Podczas sesji, jednak ani razu nie padła informacja, że miasto zamierza kupić SUV-a. Akurat taka decyzja dla części radnych jest nie do przyjęcia. O tym, że w grę wchodzi zakup SUV-a stało się jasne, gdy ogłoszono przetarg na zakup służbowych aut. W budżecie zarezerwowano kwotę 566 tys. zł. Na dwa przetargi wpłynęły trzy oferty: dwie od dealerów Kii oraz Volksawegena.

Na zakup samochodu dla prezydenta przeznaczono 249 tys. zł brutto. Oferty, jakie złożyli dealerzy Kii z Gdańska oraz Przeźmierowa opiewały na 255 tys. zł oraz 261 tys. zł.

Małgorzata Mykowska
rzeczniczka UM Tczew

SUV nie będzie autem do wyłącznej dyspozycji prezydenta i nie będzie się poruszał wyłącznie w granicach miasta. Oba samochody (SUV i bus) będą wykorzystywane także przez innych pracowników, a w razie potrzeby, także nasze jednostki. Samochody będą również wykorzystywane do dalszych podróży, np. do naszych miast partnerskich, w których corocznie uczestniczą m.in. miejscy radni. Zależy nam na tym, aby były to auta bezpieczne i nieawaryjne

Dla prezydenckiego auta wymagania zostały jasno określone w przetargu. Ma to być SUV wyprodukowany w 2023 r. Poza kierowcą, powinien zmieścić sześciu pasażerów. Auto powinno być wyposażone w: napęd na 4 koła, automatyczną skrzynię biegów, posiadać wszelkie kontrole trakcji, hamowania, czujniki, kamery, itd. Preferowany lakier - srebrny metalizowany. Moc silnika - minimum 188 KM, pojemność silnika od 1950 do 2500 cm sześciennych. Paliwo - olej napędowy. Wśród dodatkowych wymagań jest, m.in. skórzana tapicerka oraz fabrycznie przyciemniane tylne szyby.

W przypadku drugiego z samochodów – typu van/bus w budżecie zarezerwowano 318 tys. zł brutto. Na ten przetarg wpłynęła jedna oferta od dealera Volksawagena z Olsztyna na 311 tys. zł brutto.

Czemu SUV, a nie limuzyna?

Wymagania jakie postawiono, to m.in. 8 miejsc (kierowca i siedmiu pasażerów), automatyczna skrzynia biegów, moc silnika - minimum 150 KM, pojemność silnika w przedziale od 1900 do 2300 m sześciennych. Paliwo - olej napędowy.

Zapytaliśmy o powody zakupu SUV-a, a nie limuzyny.

- Wymiana samochodów będących w dyspozycji Urzędu Miejskiego jest podyktowana złym stanem technicznym obecnych pojazdów - czytamy w odpowiedzi nadesłanej przez Małgorzatę Mykowską, rzeczniczkę tczewskiego magistratu. - Oba mają blisko 10 lat i przebieg znacznie powyżej 200 tys. km. Obecne samochody są mocno wyeksploatowane. Intensywna eksploatacja spowodowała, że auta często ulegają awarii i ich dalsze użytkowanie przestało być ekonomiczne. SUV nie będzie autem do wyłącznej dyspozycji prezydenta i nie będzie się poruszał wyłącznie w granicach miasta. Oba samochody (SUV i bus) będą wykorzystywane także przez innych pracowników, a w razie potrzeby, także nasze jednostki. Samochody będą również wykorzystywane do dalszych podróży, np. do naszych miast partnerskich, w których corocznie uczestniczą m.in. miejscy radni. Zależy nam na tym, aby były to auta bezpieczne i nieawaryjne – dodaje.

Czy takie wyjaśnienie przekonuje radnych, którym nie przypadło "do gustu" wydanie prawie 600 tys. zł na zakup aut służbowych?

- Byliśmy przeciwni przeznaczeniu prawie 600 tysięcy zł na samochody dla prezydenta - podkreśla radny Łukasz Brządkowski. - Nie można jednocześnie podnosić mieszkańcom wszystkich podatków i zabierać im 3 mln złotych, a jednocześnie przeznaczać pieniądze na zakup, który może poczekać. Teraz dowiadujemy się, że nie ma to być zwykle auto tylko SUV. Wolałbym, żeby prezydent spełniał swoje motoryzacyjne marzenia za własne, a nie publiczne pieniądze - dodał radny.

Wesprzyj nas,

aby mieć wybór, alternatywę i dostęp do obiektywnej, wiarygodnej i rzetelnej informacji.
BEZ PROPAGANDY

Zawsze Pomorze Logo

 

ZAPRENUMERUJ E-WYDANIE

Zaprenumeruj

Komentarze