Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Wojciech Szczurek dostał czerwoną kartkę, szarża Kosiorek [ANALIZA]

Co przyczyniło się do klęski prezydenta, który 26 lat rządził Gdynią? Kogo w drugiej turze poprze Samorządność, a kogo PiS? Czy jest szansa na zawiązanie koalicji w Radzie Miasta? Na te pytania odpowiada dr Wojciech Ogrodnik, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego, przewodniczący Rady Dzielnicy Wzgórze św. Maksymiliana w Gdyni.
Wojciech Ogrodnik
dr Wojciech Ogrodnik, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego, przewodniczący Rady Dzielnicy Wzgórze św. Maksymiliana w Gdyni

Szok w Gdyni, Wojciech Szczurek po 26 latach rządzenia dostał czerwona kartkę. Ktoś spodziewał się, że "wieczny prezydent" nie wejdzie do drugiej tury?

Rzeczywiście, to jest sensacja, bo w Gdyni rządził King Kong samorządu, który, w najlepszym przypadku, osiągał 85 procent poparcia w pierwszej turze. A teraz tylko 23,53 procent! I nie możemy mówić o spadku, ale wręcz o tąpnięciu poparcia. Jest to odejście w najgorszy możliwy sposób dla polityka tego kalibru. Klęska. Z cząstkowych publikacji wiedzieliśmy, że poparcie dla Samorządności Wojciecha Szczurka spada. Nie zdawaliśmy sobie jednak sprawy, że ono błyskawicznie topnieje.

Dlaczego do tego doszło?
Przez bardzo proste rzeczy. W ostatnim czasie skala nieudolności w zarządzaniu miastem była wręcz niespotykana. Równocześnie wyrosło nam nowe pokolenie wyborców - bardzo sceptycznych, wymagających, bezkompromisowych. Ponadto, jako socjolog, przyglądałem się kampanii prezydenta Szczurka. Była ona robiona bardzo profesjonalnie, ładnie, kolorowo, przeznaczano na nią duże środki. Zauważyłem jednak dysonans, o którym mówi teoria teatru Goffmana, czyli niezgodność przedstawienia z aktorem. Prezydent Szczurek kojarzony był ze stonowanym sędzią, mówiącym trochę ex cathedra, mądrym człowiekiem. Raptem ten mądry człowiek pojawia się na Tik Toku, gdzie zaczyna się kręcić na podeście z panią Szadziul i pokazuje paluszkami "hop, hop, hop" . Dla młodych nie było to wiarygodne, a starsi wyborcy oczekiwali, że prezydent powinien być poważniejszy. Pojawiły się zgrzyty w kampanii, pan prezydent stracił na chęci bycia bardziej nowoczesnym. I na koniec - klęska prezydenta, czyli "numeru jeden" jest też pochodną klęski zespołu. Zespół Wojciecha Szczurka w ostatnim wydaniu jest ewidentnie historycznie najsłabszy. Zabrakło atutów, jakie miał w poprzednich wyborach. Kampania nie była specjalna, a kandydaci nie byli pierwszoligowi. Niektórzy z nich są powszechnie znielubiani. Stali się synonimem klęsk i wtop. Jeśli potwierdzi się, że do Rady Miasta nie dostanie się wiceprezydent Marek Łucyk, mamy do czynienia z kolejną czerwoną kartką. A jest to urzędnik kojarzony ze wszystkimi przebudowami, remontami, którymi żyła Gdynia. Taka "jedynka" zamiast ciągnąć listę pana prezydenta, spychała go w przepaść. Nie znam wyniku wiceprezydenta Bartosza Bartoszewicza, wiem, że Michał Guć pochwalił się, że został radnym. Spowodowało to setki komentarzy w stylu "nareszcie".

CZYTAJ TEŻ: Niespodzianka w Lęborku. Litwin wygrał z Namyślakiem

Może Wojciech Szczurek przegrał siłą swoich przeciwników?
Nie można też mówić o wielkim wzroście KO, która do bazowych 20 proc. dołożyła - dzięki koalicji z ruchami miejskimi i lewicą -  jakiś odsetek dodatkowych wyborców. To skutek słabości SWS. Samorządność Wojciecha Szczurka, tracąc na popularności, stała się "obciachem". Gdynianie zapamiętali węzeł Karwiny, lotnisko w Kosakowie, brak obiecanego lodowiska, likwidację kortów Arki. Masa krytyczna się zebrała. Jeśli w dzielnicach północnych Gdyni, gdzie SWS brała w okręgach po dwa, trzy mandaty, a teraz tylko jeden - to jest klęska.

Już teraz rozkład mandatów pokazuje, że w przyszłej Radzie Miasta będą się musiały zawiązać koalicje.
Formalne i nieformalne. Koalicja może być zawiązana na stałe, ułożona co do pewnych priorytetów. Może też być tworzona tylko dla pewnych projektów. Na pewno każdy będzie podchodził do tego z pewną nieufnością, z obawy przed oskarżeniem o zdradę ideałów z SWS. To jest błąd, bo przecież miejskie sprawy wymagają consensusu. Jednego możemy się spodziewać - to koniec zarządzania z tylnego fotela. Nie będzie spotkań kształtujących świadomość i poglądy. To jest rewolucja! Radni będą mieli niecodzienna możliwość wybicia się na niepodległość. Jest to coś, czego za władzy Wojciecha Szczurka nie znali.

Nie oznacza to bałaganu w pracach rady?
Oczywiście, że oznacza. Zawsze dużym przemianom towarzyszy bałagan, chaos, tarcia. Ale ja już wolę taki bałagan podczas głosowań od jednomyślnej rutyny. Po to jest Rada Miasta, by dyskutowała, debatowała, kłóciła się, nie zgadzała. Lepiej niech tam się dzieje, niech kotłuje, aniżeli radni mieliby głosować patologicznie, podnosząc rękę na żądanie. Mieliśmy do czynienia w Gdyni z pewnego rodzaju nieprawidłowością. Oczywiście, podobnie jest w wielu polskich miastach, o czym zresztą pisał Andrzej Andrysiak w książce "Lokalsi. Nieoficjalna historia pewnego samorządu".  Niemniej mieszkamy w Gdyni i chcielibyśmy, by to miasto było zarządzane w inny sposób. Pojawia się też kolejna ciekawa rzecz - kiedy radni zaczną się kłócić, mieszkańcy będą mieli inne poczucie sprawstwa i obywatelstwa. Jako wyborca słabo widzę, kiedy na posiedzeniu Rady Miasta jest zawsze tak samo i bez ryzyka błędu można przewidzieć każdy wynik głosowania. Teraz już tak nie będzie. Wprowadzi to chaos i niepewność, ale per saldo wyjdzie na korzyść dla demokracji.

Fenomenem niedzielnych wyborów jest Aleksandra Kosiorek, która nie tylko wygrała z Wojciechem Szczurkiem, ale pokonała także na pozór silniejszego Tadeusza Szemiota. 

I proszę zauważyć w jakim stylu! Była to wręcz szarża. Wybory samorządowe w Gdyni przyniosły dwa duże zdziwienia.Pierwsze, większe, że Wojciech Szczurek tak znacznie przegrał i drugie -  mniejsze - że Aleksandra Kosiorek wygrała tak mocno i znalazła się w drugiej turze. Wyniki Gdyni są największą niespodzianką wyborów samorządowych w Polsce.

Można to jakoś wytłumaczyć?
Gdynia ma dużą tradycję w głosowaniu na kobiety. Gdynianie już dostrzegli, że kobiety bardzo sprawdzają się w polityce. Myślę, że jest to początek zmian idących w tym kierunku. Mamy do czynienia z widocznym trendem i niewykluczone, że Trójmiastem będą rządzić trzy panie. Trzeba też podkreślić, że Aleksandra Kosiorek na zwycięstwo sobie zapracowała. Sama, ze swoją ekipą. Jeździła po wszystkich dzielnicach miasta, spotykając się non stop w śniegu, wietrze, deszczu z mieszkańcami. Po drugie - mamy do czynienia z efektem nowości. Nie jest związana z żadnymi układami, nie była w radzie, nie głosowała, nie ma na swoim koncie żadnych negatywnych decyzji. Trzeba też powiedzieć, że jej kandydatura bardzo budowała się w trakcie kampanii, z debaty na debatę. Końcową debatą w Radiu Gdańsk, na która prezydent Szczurek w ogóle nie przyszedł, zdeklasowała kontrkandydatów.

Komu, pana zdaniem, prezydent  Szczurek udzieli  poparcia w drugiej turze? Jeśli się na to zdecyduje, oczywiście...
Myślę, że Wojciech Szczurek jeszcze długo będzie otrząsał się z tej klęski. W poniedziałek wczesnym rankiem wydał wprawdzie bardzo ładne oświadczenie, na dobrym poziomie, natomiast psychologicznie jest to dla niego wstrząs. Jeśli już udzieli komuś poparcia, będzie to Tadeusz Szemiot. Pamiętajmy, że środowiska SWS i Platformy wzajemnie się przenikają. Przedstawiciel PO będzie mógł także liczyć na poparcie radnych Samorządności.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Aleksandra Dulkiewicz wygrywa w pierwszej turze w Gdańsku

A czyje głosy dostanie kandydatka Gdyńskiego Dialogu? I czy ma szansę na wygraną?
Wszystko tak się wywróciło do góry nogami, że trudno się wypowiadać.  Po pierwsze jednak ma bazowe prawie 35 proc. poparcia.To jest bardzo dużo. Ponadto elektoratowi negatywnemu Wojciecha Szczurka może być bliżej do Gdyńskiego Dialogu. W kampanii pojawi się wizerunek świeżości, kobiety w nic nie umoczonej. Tadeuszowi Szemiotowi zapewne wyciągną ćwierć wieku zasiadania w Radzie Miasta, jakieś głosowania, związki KO z SWS. Pozostaje pytanie, jak zachowa się PiS. W przypadku Prawa i Sprawiedliwości może pojawić się schadenfreude, czyli przyjemność czerpana z cudzego niepowodzenia, co zakończy się poparciem dla konkurenta znienawidzonej Koalicji Obywatelskiej. Nic nie jest wykluczone.

To może być pocałunek śmierci... Aleksandra Kosiorek stanie się "ukrytą opcją pisowską"
Osobiście uważam, że Kosiorek ukrywa swoje mocno lewicowe poglądy proabo, czyli wspierające legalizację aborcji. To wszystko może się równoważyć. Myślę, że każdy z kandydatów będzie się czule uśmiechał do wszystkich środowisk i nikomu nie odmówi wsparcia. Pozostaje pytanie, jak te 23,53 proc. głosów oddanych na prezydenta Szczurka się rozłoży. To będzie walka na śmierć i życie o każdy głos. Tadeusz Szemiot dostał 25,85 proc. głosów i nawet jeśli wszyscy wyborcy Szczurka opowiedzą się za nim, nie będzie miał 50 procent. Pozostaje też kwestia mobilizacji. Nie mówiliśmy do tej pory o frekwencji, która jest niższa, niż w poprzednich wyborach samorządowych. Oznacza to znudzenie, sytuację, w której kilkadziesiąt procent wyborców nie widzi aż tak wielkiego problemu. Po trzecie to, że idą do wyborów ci, którzy doskonale wiedzą, po co to robią, a na koniec - że pogoda była piękna i wygrała z głosowaniem.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
Gdyn 10.04.2024 19:21
Dlaczego nikt nie psze, że kandydat z KO przez ostatnie 8 lat pracował w pewnej dużej państwowej spółce energetycznej obsadzonej całkowicie przez PiS?

Gdynianin 10.04.2024 13:49
Nie ma jak poprosić o analizę człowieka związanego bezpośrednio z gdyńskim Dialogiem i Kosiorek. Brawo wy!

Maria 10.04.2024 09:42
Proszę nie usuwać komentarza

Maria 10.04.2024 09:41
Komentarz usunięty

Maria 10.04.2024 09:39
Komentarz usunięty

wojtek 10.04.2024 09:33
Chyba ktos nie sluchal debaty w radiu Gdansk Kosiorek nikogo nie zdeklasowala raczej Panowi ujawnili jje ciena strone: aktywiste proaborcyjna kobiete wugarnie krzyczaca j.,,,ć PIS

Marcin 10.04.2024 08:53
Pan Szczurek i Pan Łucyk z pewnością otrzymają intratne posady jako doradcy któregoś z gdyńskich developerów lub może słynnych firm budowlanych typu MTM, poradzą sobie, w końcu lata dobrej współpracy z powyższymi zaowocują :-)

Xx 10.04.2024 07:35
Jesli wygra p. KOSIOREK Czas pokaże jak sobie poradzi z tak duzy miastem Nie ma żadnego doswiadczenia w zarządzaniu miastem. Jeszcze przed 100 leciem Gdyni dostanie czerwoną kartkę

Xxx 09.04.2024 19:11
Komentarz usunięty

Majka 09.04.2024 17:30
Ćwierć wieku obecności p.Szemiota w Radzie Gdyni.Wszystkim powszechnie wiadomo,że Platformersi wspierali Samorządnośc Szczurka.Pan Szemiot głosował pod dyktando czyli nie powinien być Prezydentem Gdyni podobnie jak W.Szczurek

REFREN 09.04.2024 16:25
Dla mnie który uciekł do Redy z Gdyni był szok że nawet za sprawy urzędowe lub zdrowotne/szpital trzeba było płacic duże pieniądze, usuniecie parkingu nawet płatnego sprzed Oceanarium było już gł.....ą

Gdynianin46 09.04.2024 15:48
Panie Ogrodnik, nie wiem czy Pan jest rodowitym Gdynianinem czy tylko Pan tutaj pomieszkuje ale artykół jest z serii "powiedział co wiedział i umarł na łupież ", jak Pan chce wiedzieć czemu gryzoń przegrał to niech się pan spyta jakiegoś rodowitego Gdynianina. Przez działalność gryzonia i jego ekipy masa rodowitych mieszkańców wyprowadziła się z miasta morza i marzeń.

gdynianka z wyboru 10.04.2024 09:00
Pan Ogrodnik jest rodowitym gdynianinem i doskonale zna bolączki swojego miasta. Jest przy tym świetnym socjologiem. Panu sugeruję natomiast powtórkę ortografii (artykuł!) oraz interpunkcji. Pozdrawiam.

Jarek 09.04.2024 13:33
Piszemy a są usuwane komentarze boli to kogo prawda

Jarek 09.04.2024 13:32
Nareszcie odszedł Gdynię zamienił w beton skwerek zabrał turystm bo chce wybudować hotel to szok komu ten chotel potrzebny

Jarek 09.04.2024 13:29
Nareszcie przegrał jak ta gdynia wygląda sam beton to szok skwer zniszył bo będą stawiać hotel komu to potrzebne nie turystom może się to zmieni

Reklama
Reklama
Reklama