Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Ekspert: Putin najprawdopodobniej oderwie część Ukrainy aż po Dniepr

Mamy do czynienia z działaniami, które były zaplanowane, przygotowane i które są konsekwentnie realizowane. Problem Putina polega na tym, że prawdopodobnie nie zdaje sobie sprawy, że to co zastaje przed sobą, to inna Ukraina niż w 2014 r. - mówi kmdr por. rez. Maksymilian Dura, ekspert portalu Defence24.pl.
(fot. Canva | Zdjęcie ilustracyjne) 

Wojska rosyjskie przekraczają granicę Ukrainy, co oznacza, że spełnia się najczarniejszy scenariusz sporu na wschodzie. Nadzieje związane z tym, że straszenie konfliktem to jedynie blef, okazały się płonne....

Wojna była przygotowana od dawna. Nagrania, które były robione przy okazji przemówień Putina, były przygotowane co najmniej od kilku tygodni, albo i wcześniej. W związku z tym mamy do czynienia z działaniami, które były zaplanowane, przygotowane i które są konsekwentnie realizowane. Problem Putina polega na tym, że prawdopodobnie nie zdaje sobie sprawy, że to co zastaje przed sobą to inna Ukraina niż w 2014 r. Myślę, że te informacje, które idą z frontu, o tym, że Rosjanie już są zatrzymywani, pokazuje ogrom problemów jakie armia rosyjska będzie mieć przed sobą w najbliższych dniach. Ukraińska armia broni swojego terytorium. To już nie jest to, co było przed laty w Donbasie. To może znacząco pomóc przyszłej sytuacji międzynarodowej.

Co jest celem Putina?

Na pewno chce zmienić sytuację jeżeli chodzi o kraje wchodzące niegdyś w skład republik radzieckich. Koncepcja powrotu tych republik do Rosji lub całkowitego uzależnienia od Rosji jest w głowie Putina cały czas aktualna. Zrobił to już w Kazachstanie, zrobił to na Białorusi. Natomiast stracił kontrolę na Ukrainie, która bardzo zbliżyła się do Zachodu i to ona jest dla niego największym problemem. Raczej nie uda mu się przejąć kontroli nad całym państwem, bo musiałby dokonać eksterminacji ludności ukraińskiej, która nie chce być w Rosji. W związku z tym, najbardziej realne jest oderwanie części Ukrainy, oceniam, że będzie to aż do Dniepropetrowska, a Dniepr stanie się granicą pomiędzy krajami. To są jednak tylko przypuszczenia, bo tak naprawdę nikt na tę chwilę nie jest w stanie przewidzieć rozwoju wydarzeń.

WIĘCEJ: Wojna na Ukrainie. Rosyjskie wojska zaatakowały

Kraje bałtyckiej mogą obawiać się o swoją suwerenność?

Myślę, że tak. Oczywiście są cały czas potwierdzane deklaracje natowskie, ale pamiętajmy, że Putin już groził rakietami balistycznymi i bronią jądrową. Myślę, że w tym momencie należy powściągać się z opiniami, że mamy do czynienia z szaleńcem, dlatego, że Putin dysponuje bronią jądrową. Dyplomacja musi być nadal w akcji. Natomiast Estonia i Łotwa są zagrożone, ponieważ tam jest ludność prorosyjska. Gdy Putin załatwi sobie spokój w takich krajach jak Uzbekistan, Kirgistan, Kazachstan czy Ukraina,  zainteresuje się także krajami bałtyckimi. Dlatego tak ważne jest, żeby solidaryzować się z Ukrainą, po to by zatrzymać zapędy Rosji.

Jaka powinna być w tej chwili reakcja Zachodu?

Chodzi przede wszystkim o solidarność, o to, by nikt nie wyłamywał się ze wspólnoty państw Zachodu. Myślę, że w obecnej sytuacji nawet prezydent Orban nie będzie mieć wiele do powiedzenia. Ukraina musi mieć poczucie naszego wsparcia. Należy skończyć z mówieniem, że to kraj prorosyjski. Oczywiście jest tam ludność rosyjska, i znajdują się tam również osoby wspierające Putina, ale takie można znaleźć w każdym zachodnim kraju. Natomiast większość Ukrainy nie chce być w Rosji.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
Reklama
Reklama
Reklama