Reklama Energa włącza ciekawość świata
Reklama

Ministerstwo nie da pieniędzy na nową Operę Bałtycką. Samorząd dołoży kilkaset milionów?

Samorząd nie powinien się wahać, nawet, gdyby miał dołożyć na ten cel, w ramach współfinansowania, nawet kilkaset milionów złotych! I cóż z tego, że mogłoby to grozić dziurą budżetową?! Za 100 lat nikt nie będzie pamiętał, że Gdańsk na chwilę się zadłużył. Ale, że za czasów Dulkiewicz i Struka wybudowano cudo na miarę epoki – tego nie zapomni nikt – mówi Zbigniew Canowiecki, inicjator Społecznego Komitetu Wsparcia Budowy Metropolitalnej Opery Bałtyckiej.
Ministerstwo nie da pieniędzy na nową Operę Bałtycką. Samorząd dołoży kilkaset milionów?
Przed władzami samorządowymi podjęcie decyzji o budowie dziejowego dla kolejnych pokoleń obiektu, przełomowego dla historii Pomorza i Gdańska - mówi Zbigniew Canowiecki

Autor: Karol Makurat | Zawsze Pomorze

Rok 2032. Wielkie otwarcie Metropolitalnej Opery Bałtyckiej na Placu Zebrań Ludowych. Kogo chciałby pan zobaczyć na scenie?

Czołowych polskich śpiewaków operowych! Wśród nich: Aleksandra Kurzak, Piotr Beczała, Mariusz Kwiecień, Tomasz Konieczny, ale i wspaniali artyści gdańskiej sceny: Leszek Skrla czy Daniel Kotliński. Wielu z nich aktywnie działa w Społecznym Komitecie Wsparcia Budowy Metropolitalnej Opery Bałtyckiej. I wszyscy oni na tej nowej scenie tego wyjątkowego wieczora zaśpiewaliby swoje sztandarowe arie... Tak sobie wyobrażam tę chwilę mając w pamięci koncert z okazji 50-lecia Metropolitan Opera, gdzie na słynnej nowojorskiej scenie wystąpiło ponad dwadzieścia światowych gwiazd opery.

CZYTAJ TEŻ: Mieczysław Struk: Jestem przekonany, że nadszedł czas dla opery

Przed Komitetem Wsparcia Budowy Metropolitalnej Opery Bałtyckiej kolejny rok walki. Czasu wszak zostało niewiele...

Przełomową dla nas datą był 2024 rok, gdy „Budowę nowej siedziby Opery Bałtyckiej" uznano za jedno z siedmiu „Kluczowych Wyzwań Rozwojowych Województwa Pomorskiego". Od tej chwili sprawy nabrały tempa. Listę wyzwań rozwojowych Pomorza wraz z uzasadnieniami przesłaliśmy premierowi. W efekcie otrzymaliśmy pisma ze wszystkich resortów, gdzie omówiono możliwości realizacji wskazanych  przedsięwzięć. Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Hanna Wróblewska sugerowała, aby w pierwszej kolejności - w porozumieniu z władzami samorządowymi - ustalić lokalizację obiektu oraz program funkcjonalno-użytkowy, dopiero później ministerstwo mogłoby przystąpić do rozmów o ewentualnym współfinansowaniu inwestycji. To nas zmobilizowało.

Zbigniew Canowiecki: - Musimy pomyśleć o budowli, która będzie budziła zachwyt i podziw. Bo jeśli ma powstać - w sensie architektonicznym – coś przeciętnego, to już lepiej niech opera pozostanie w tej dawnej ujeżdżalni koni... (fot. Karol Makurat | Zawsze Pomorze)

List intencyjny w sprawie lokalizacji nowej opery na Placu Zebrań Ludowych został podpisany przez prezydent Gdańska Aleksandrę Dulkiewicz oraz marszałka województwa pomorskiego Mieczysława Struka podczas posiedzenia Społecznego Komitetu w lipcu minionego roku. 

To była chwila dziejowa! Przed nami kolejny krok - kwestia programu funkcjonalno – użytkowego. Marszałek województwa pomorskiego wyasygnował na ten cel ponad 800 tysięcy złotych i powierzył Operze Bałtyckiej, która stała się gospodarzem projektu, zadanie, aby ogłosiła przetarg na opracowanie programu. Jednocześnie grupa posłów, ze Stanisławem Lamczykiem na czele, postanowiła wystosować do rządu interpelację dotyczącą realizacji wyzwań rozwojowych. Odpowiedź na interpelację w zakresie budowy Opery Bałtyckiej, podpisana przez wiceministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Macieja Wróbla – przyznam - troszkę mnie zaskoczyła....

Co napisał wiceminister? 

Że podziwia naszą determinację w realizacji tak wyjątkowego przedsięwzięcia, ale przypomina jednocześnie, że w sierpniu 2025 roku został podpisany aneks do umowy ws. prowadzenia jako wspólnej (ministerstwa i samorządu) instytucji kultury Opery Bałtyckiej, aneks, który obowiązuje do końca ...2030 roku. A zatem, jak czytamy w piśmie, okres współprowadzenia instytucji nie obejmuje czasu realizacji przedmiotowej inwestycji. 

ZOBACZ TAKŻE: Nowa Opera Bałtycka w Gdańsku coraz bliżej. W poniedziałek posiedzenie społecznego komitetu

Co to oznacza?

Że skoro planujemy otwarcie nowej opery po okresie wspólnego zarządzania tą instytucją przez ministerstwo i samorząd, to resort nie czuje potrzeby zajmowania się tą sprawą. W naszym przekonaniu ministerstwo, jako organ współprowadzący Operę Bałtycką przez najbliższe pięć lat, jest zobowiązane do porozumienia się z samorządem w kwestii możliwego do zrealizowania w tym okresie zakresu prac procesu inwestycyjnego. Ponadto, biorąc pod uwagę wyasygnowanie przez marszałka funduszy na opracowanie programu funkcjonalno-użytkowego zasadne wydaje się wnioskowanie do ministerstwa o pokrycie kosztów przeprowadzenia międzynarodowego konkursu na projekt architektoniczny opery. Muszę przyznać, że nieco boję się tej destrukcyjnej roli ministerstwa kultury, ale wierzę, że pani minister Marta Cienkowska będzie aktywnie współdziałać z samorządem wiedząc w jakim stanie technicznym jest siedziba Opery Bałtyckiej, organizatora Baltic Opera Festival. 

List intencyjny w sprawie lokalizacji nowej opery na Placu Zebrań Ludowych został podpisany przez prezydent Gdańska Aleksandrę Dulkiewicz oraz marszałka województwa pomorskiego Mieczysława Struka podczas posiedzenia Społecznego Komitetu w lipcu minionego roku (fot. Karol Makurat | Zawsze Pomorze)

Co pan zrobi w tej sytuacji?

Chciałbym namówić premiera, by zostało przyjęte rozporządzenie Rady Ministrów określające zasady i tryb realizacji inwestycji. Najpierw jednak, jeszcze w styczniu, zamierzam spotkać się z panią minister. Nie chcemy dziś mówić o tym, skąd weźmiemy pieniądze na budowę, przyjęliśmy strategię działania „krok po kroku". A zatem, najpierw lokalizacja, następnie program funkcjonalno-użytkowy, ogłoszenie konkursu architektonicznego i dopiero później dyskusja na temat montażu finansowego tego gigantycznego przedsięwzięcia. Rok 2026 to opracowanie programu funkcjonalno-użytkowego i przekonanie pani minister, aby sfinansowała konkurs architektoniczny, który mam nadzieję ogłosimy w drugiej połowie roku. Myślę, że od roku 2027, znając wstępne założenia projektowe będzie można rozpocząć rozmowy o zasadach finansowania budowy nowej operowej siedziby, której koszt według mojej wiedzy to minimum 800 mln złotych. Jeśli nie więcej. 

To dużo jak na tak prestiżowy obiekt?

Pamiętam, jak na posiedzeniu podczas którego ustalano kluczowe wyzwania rozwojowe naszego regionu, ktoś poddał w wątpliwość, czy warto wydawać setki milionów na operę. Wtedy głos zabrała posłanka Agnieszka Pomaska: „Niech to kosztuje nawet miliard! Opera jest Pomorzu potrzebna, tak w sensie wizerunkowym jak i promocyjnym". Ja z kolei domagam się i będę o to walczył, żeby to nie była kolejna inwestycja, która jest może dobrze zrealizowana, ale nie jest ikoniczna dla Gdańska. W ciągu ostatnich lat powstały ważne dla miasta obiekty: Muzeum II Wojny Światowej, ECS, Teatr Szekspirowski. Czy któryś z tych budynków jest ikoniczny? Czy jest na miarę historii Gdańska, jego potęgi, indywidualności i możliwości? Musimy pomyśleć o takiej budowli, która będzie budziła zachwyt i podziw ludzi specjalnie przyjeżdżających do Gdańska, aby ją obejrzeć! Bo jeśli ma powstać - w sensie architektonicznym – coś przeciętnego, to już lepiej niech opera pozostanie w tej dawnej ujeżdżalni koni...

Dyrektor Opery Bałtyckiej Romuald-Wicza Pokojski, mówiąc niedawno o trudnych warunkach, w jakich instytucja funkcjonuje już od lat, podsumował: - Wkładać kolejne miliony w obecny budynek? Do kiedy? Stoimy przed perspektywą: Albo region będzie miał operę z prawdziwego zdarzenia, albo opera będzie w tym regionie wspomnieniem...

W moim przekonaniu nowa opera musi powstać i ma być budynkiem, który swą aurą przyciągnie do muzyki, do wysokiej kultury nawet tych, którzy nigdy jeszcze w operze nie byli! Teatry operowe na świecie to dziś olbrzymie domy muzyki, z widownią na ponad 1000 miejsc, z muzeum muzyki, z biblioteką muzyczną, z salami tańca, kawiarniami, restauracjami, nawet małym domem handlowym. Ludzie pójdą tam na obiad, może przy okazji zostaną i na przedstawieniu? Opera dziś staje się miejscem, gdzie nie tylko powinno się bywać, ale gdzie chce się być, nawet jeśli ktoś nie jest melomanem. Marzy mi się, by Gdańszczanie byli dumni, że mają obiekt, na widok którego ludzie wykrzykną: Ten Gdańsk! Co to za miasto! Co to za potęga!

- Drogi odwrotu nie ma. Determinacja towarzyszy Społecznemu Komitetowi Wsparcia Budowy Opery Bałtyckiej od 15 lat (fot. Karol Makurat | Zawsze Pomorze)

Podczas niedawnej debaty na temat budowy nowej opery marszałek województwa oświadczył: - Nam się taki obiekt, wielki, ikoniczny należy. Podkreślił jednocześnie, że poczucie z nim identyfikacji trzeba budować w całym regionie. By każdy mieszkaniec Pomorza był dumny, że takie centrum powstanie w stolicy województwa pomorskiego.

Przed władzami samorządowymi podjęcie decyzji o budowie dziejowego dla kolejnych pokoleń obiektu, przełomowego dla historii Pomorza i Gdańska. Samorząd nie powinien się wahać, nawet, gdyby miał dołożyć na ten cel, w ramach współfinansowania, nawet kilkaset milionów złotych! I cóż z tego, że mogłoby to grozić dziurą budżetową?! Za 100 lat nikt nie będzie pamiętał, że Gdańsk na chwilę się zadłużył. Ale, że za czasów Dulkiewicz i Struka wybudowano cudo na miarę epoki – tego nie zapomni nikt.

CZYTAJ TEŻ: Gdańsk potrzebuje opery z prawdziwego zdarzenia. Ale też odwagi

Podczas wspomnianej debaty, zadeklarował pan, że nie przestanie pan pukać do drzwi ministerstwa: - Niech nikt nie liczy na to, że tym razem odpuścimy. Nawet, gdybyśmy mieli ogłosić strajk głodowy...

Drogi odwrotu nie ma. Determinacja towarzyszy Społecznemu Komitetowi Wsparcia Budowy Opery Bałtyckiej od 15 lat. Krok po kroku, pomału budujemy wsparcie różnych środowisk dla realizacji tego przedsięwzięcia! Podobnie było z Teatrem Szekspirowskim. Gdy prof. Jerzy Limon ogłosił swój plan, wszyscy pukali się w czoło. A on nie odpuszczał... My też wybraliśmy taką drogę.

Co dziś pana w tej kwestii niepokoi?

Nie martwię się już o przychylność władz samorządowych. Mamy wielkie wsparcie Marszałka Województwa Mieczysława Struka. Rozumiem władze Gdańska, które czują odpowiedzialność za miejskie finanse i liczą się z opinią mieszkańców, a nie wszystkim może się podobać tak kosztowna inwestycja. Już słyszę te głosy oburzenia: „Budują operę, a tu chodniki dziurawe!”. Obecny budynek opery też ma dziury, jest już w takim stanie, że za chwilę trzeba będzie go zamknąć na dobre. Gdańsk bez opery? Wstyd na całą Europę!

Projekt ikoniczny... To naprawdę wyzwanie. Co to w ogóle znaczy dla Gdańska?

Po którymś z udzielonych przeze mnie wywiadów na temat nowej opery - która jeszcze wtedy, tak nam się wydawało, powinna była stanąć na terenach postoczniowych - zadzwonił do mnie pewien człowiek i zwierzył mi się, że przyśnił mu się ten obiekt... Wyglądał niczym wychodzący w morze biały statek, z turkusowymi przeszkleniami i kryształowymi żyrandolami. Na dziobie statku napis: Baltic Metropolitan Opera... Człowiek ten nie był co prawda bywalcem opery, ale idea jej budowy poruszyła jego wyobraźnię. Mam nadzieję, że poruszy też serca architektów...

I że, jednak, może wymyślą coś innego...

Liczę, że warunki konkursu zachęcą największe sławy architektoniczne świata do przedstawienia niebanalnej wizji gdańskiej opery. 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Marek Rapior 10.01.2026 19:04
Komentarz usunięty

Reklama
ReklamaActiva - Kamienice Pruszczańskie
Reklama
Reklama