Co prawda na rynku wydawniczym przed kilkunastu laty pojawiła się publikacja o kuchni libijskiej, jednak książka „Berberyjska kuchnia Libii. Pomiędzy zapachem morza a żarem pustyni”, jest pierwszą w Polsce napisaną przez Polkę, która żyła wraz z rodziną w Libii. Tę nietuzinkową książkę, która ma się ukazać już na przełomie stycznia i lutego nakładem Wydawnictwa Bernardinum w Pelplinie, patronatem objęła redakcja „Zawsze Pomorze”.
- Pomysł na książkę „Berberyjska kuchnia Libii. Pomiędzy zapachem morza a żarem pustyni” tlił się od dawna, a inspiracją była inna publikacja Nadii Hamid – „Gorzka pomarańcza” – którą wydaliśmy dziesięć lat temu – mówi Anna Gniewkowska-Gracz z Wydawnictwa Bernardinum. - To tam autorka uchyliła drzwi do libijskiego domu i pozwoliła zajrzeć do jego serca, czyli kuchni.
Przygotowywana do druku nowa książka Nadii Hamid będzie czwartą książką tej autorki, którą wydaje pelplińskie wydawnictwo. Trzy poprzednie też dotyczyły Libii, ale inspiracją była wspomniana „Gorzka pomarańcza”, bo tam autorka wspominała o gotowaniu, m.in. w czasie ramadanu.
Jeżeli ktoś lubi poznawać smaki różnych narodów, kultur, to ta lektura z pewnością spełni ich najbardziej wyrafinowane gusta. Czytając kolejne karty książki niemal namacalnie poznaje się jej kolory i smaki.

- Libijska kuchnia to bogata mozaika smaków, technik gotowania i tradycji, które kształtowały się pod wpływem długiej historii regionu, kontaktów z innymi narodami i natury geograficznej tego kraju – opowiada Anna Gniewkowska-Gracz. - Kuchnia ta jest bardzo aromatyczna, kolorowa, pełna świeżych warzyw, owoców oraz dopełniających smaku przypraw. Stanowi mieszankę wpływów berberyjskich, arabskich, osmańskich, a także kuchni północnoafrykańskich. Ich wspólne cechy to prostota, wykorzystanie dobrej jakości lokalnych składników i praktyka gotowania w dużych porcjach dla większych rodzin czy wspólnot. Ale kuchnia libijska czerpie także z tradycji kulinarnych krajów śródziemnomorskich. Na jej specyfikę wpłynął fakt, iż w przeszłości Libia była włoską kolonią – dodaje odpowiedzialna za promocję pracownica Wydawnictwa Bernardinum.
Ukazana w tej książce kuchnia, osadzona w realiach klimatu pustynnego oraz wybrzeża morskiego, jest aromatyczna, praktyczna i sycąca, ale przede wszystkim podporządkowana religijnym normom islamu. Zaglądając do niej, poznajemy nie tylko wyrafinowane smaki, ale także tradycje i zwyczaje dotyczące przygotowywania i spożywania posiłków czy przyjmowania gości.
Jak wyjaśnia sama autorka:
W krajach arabskich zakazane jest spożywanie wieprzowiny, krwi, mięsa zwierząt nieubitych w imię Allacha, wszelkiego pożywienia składanego bożkom oraz picie alkoholu. Mamy zatem w libijskim menu baraninę, jagnięcinę, koźlinę, kurczaka, mięso wielbłądzie. Produkty te, dzięki prostym technikom przygotowania, warzywnym dodatkom i wyrazistości przypraw, zyskują wyrafinowany smak. W Libii tradycyjne potrawy często składają się z kilku składników – mąki, mięsa, fasoli, ciecierzycy lub soczewicy, warzyw i oliwy z oliwek, która stanowi fundament tamtejszej kuchni.
Przedmową książkę opatrzył krytyk kulinarny Juliusz Podolski. Przytoczmy chociaż jej krótki fragment:
Z całą pewnością mogę więc powiedzieć, że jest to pierwsza na polskim rynku pozycja, która sięga do najgłębszych tradycji libijskiej kuchni, widzianej oczami polskiej kobiety, która stała się jej częścią. To nie jest zbiór przepisów z Internetu, lecz prawdziwa kulinarna biografia Nadii Hamid. Jest to także znakomite uzupełnienie wspomnień spisanych przez nią w trzech tomach i wydanych również w Bernardinum – wspomnień, które nie należały do tych usłanych czerwonym dywanem i różami.

Autorka, która przez lata była żoną Libijczyka, spędziła czas w sercu lokalnego domu i rodziny, sama ucząc się gotować i łączyć smaki. Dzięki temu Czytelnik ma szansę poznać nie tylko receptury, ale przede wszystkim, jak zmienia się menu w ciągu roku, jak wyglądają posiłki w czasie Ramadanu. Poznajemy tajniki ręcznego przygotowania kuskusu, który smakuje inaczej niż ten, który robimy na co dzień, a także dowiadujemy się o daniach znanych nam z innych podróży po świecie: hummusie, falafelu, szakszuce, tahini, tadżinie, kofcie, harrissie, dolmie czy faszerowanej papryce lub... spaghetti z cukinią.
Wśród ciekawostek, które Czytelnicy znajdą na łamach książki jest choćby ta poświęcona rybom, owocom morza. „Bogactwo ryb, a także krewetek czy małży w basenie Morza Śródziemnego jest ogromne. Codziennie na libijskich bazarach można kupić świeże owoce morza. Jednak – jak zauważyłam podczas mojego pobytu w tym kraju – ryby nie są tam tak popularne jak potrawy mięsne. Niewiele jest też sposobów na ich przyrządzanie. Zwykle ryby smaży się na oleju lub gotuje w pomidorowym sosie.”
Macie Państwo jeszcze wątpliwości? Chyba nie. Teraz jedynie należy wypatrywać informacji, że książka jest już dostępna i można ją kupić. My ze swojej strony życzymy nie tylko miłej lektury, ale i własnych kulinarnych podróży.
Co niezwykle ważne, książka, która niebawem trafi na księgarski rynek, nie jest jedynie poradnikiem kulinarnym. Zachęca do poznawania Libii przez smaki, zapachy czy historie kryjące się w każdej potrawie i za drzwiami każdego domu.























Napisz komentarz
Komentarze