Reklama

Adwokat nauczycielki z Kielna: Nie chodzi o dzieci i krzyż, ale o podbicie politycznych zasięgów

- Powieszenie zabawki nad klatką z chomikiem nie miało nic wspólnego z kultem religijnym - mówi mec. Jacek Potulski, pełnomocnik nauczycielki ze szkoły w Kielnie, oskarżanej o wyrzucenie do kosza na śmieci krzyża, który ostatecznie okazał się gadżetem od halloweenowego stroju.
Adwokat nauczycielki z Kielna: Nie chodzi o dzieci i krzyż, ale o podbicie politycznych zasięgów
Pełnomocnik nauczycielki z Kielna oskarżanej o wyrzucenie do śmietnika krzyża: - Nie chodzi ani o krzyż, ani o dzieci, tylko o to, żeby podbić zasięgi polityczne.

Autor: Karol Makurat | Zawsze Pomorze

Czy pana zdaniem nauczycielka z Kielna obraziła uczucia religijne setek tysięcy Polaków? 
Trzeba o to zapytać setek tysięcy Polaków. Zapytałbym raczej, czy zrobiła to w sposób jakikolwiek intencjonalny? A może tak naprawdę uczucia religijne zostały obrażone przez wypowiedzi osób, które przypisują mojej klientce takie intencje? To coś zupełnie innego, prawda? Myślę, że rzeczywiście wiele osób może się czuć urażonych, ale nie tym, co miało miejsce, tylko tym, co próbuje się przypisać nauczycielce.

CZYTAJ TEŻ: Nauczycielka z Kielna o sprawie krzyża: To nieporozumienie, które wykorzystują politycy

Jednak prokuratura zdecydowała się wszcząć dochodzenie w sprawie obrazy uczuć religijnych. Złoży Pan wniosek w odpowiedzi na tę decyzję?
Nie mam prawa składać wniosków w sprawie, w której moja klientka nie jest stroną. Składam jedynie pismo, w którym po pierwsze informuję, że jestem jej pełnomocnikiem, a drugie przede wszystkim wskazuję, że postępowanie powinno być umorzone  ze względu na niepubliczny charakter działania. Działania te bowiem odbyły się w miejscu, do którego którym nie ma publicznego dostępu. Nie każdy może pójść na lekcje, prawda? Jest do nich limitowany dostęp. To nie jest wykład, gdzie wszyscy mogą wysłuchać prelegenta, tylko zamknięta klasa, do której jest ograniczony dostęp uczniów, pracowników szkoły i ewentualnie innych osób za zgodą szkoły. 

Czy rodzice dzieci, które były wtedy na lekcjach zgłaszali komukolwiek informacje, że doszło do znieważenia krzyża? 
Nic na ten temat nie jest mi wiadomo.

Obecnie toczy się dyskusja, co rzeczywiście zostało wyrzucone przez nauczycielkę. Czy był to krzyż, czy rekwizyt używany przez osoby przebierające się na halloween. Czy będzie to przedmiotem śledztwa?
W opisie zabawki, która tak naprawdę pochodzi z kompletu na przebranie, czytamy, że jest to zawieszka w kształcie krzyża. Dlatego nie piszemy, że doszło do wyrzucenia do śmieci krzyża, tylko zawieszki w kształcie krzyża. 

Ma to duże znaczenie?
Z perspektywy odpowiedzialności karnej nie, gdyż jest to kwestia czy mamy do czynienia z przedmiotem czci religijnej. Jednak z perspektywy pewnego kontekstu, w którym się znalazła zainteresowana, to dla nas ważna kwestia.

ZOBACZ TAKŻE: Sprawa krzyża z Kielna w Sejmie. Politycy PiS chcą potępienia publicznego aktu znieważenia

Do zdarzeń na lekcji języka angielskiego doszło w połowie grudnia, a Pana klientka zabrała głos dopiero pod koniec minionego tygodnia. Pojawiają się pytania, dlaczego nauczycielka tak późno odniosła się do zarzutów? Może gdyby wcześniej pojawiły się wyjaśnienia, nie doszłoby do takiej eskalacji emocji?
Tak naprawdę jasne informacje, czego ma dotyczyć postępowanie, pojawiły się na początku 2026 roku. Trudno też oczekiwać, że osoba zaszczuta z każdej możliwej strony będzie podejmowała szybkie i nieprzemyślane decyzje. Pojawiało się również pytanie, czy w ogóle jest sens udzielać odpowiedzi, która mogłaby zwiększać hejt ze strony polityków oraz wszelkiej maści komentatorów. Wreszcie jednak decyzja zapadła, bo musieliśmy przedstawić swoje stanowisko, żeby odrzucić absurdalną narrację, którą przedstawiali politycy. 

Od czego zaczęła się ta narracja? 
Od wypowiedzi księdza w miejscowej parafii, który miał mówić, że do czegoś takiego doszło. Z tego jednak nie wynikały żadne konkrety. Dopiero za tym nimi poszły zawiadomienia do prokuratury. I oczywiście włączyli się politycy, którzy potrzebują jak pokarmu różnego rodzaju afer, żeby móc zaistnieć. Konsekwencją były oskarżenia, przypisujące nauczycielce wszelkie najgorsze intencje i czyny, które można byłoby porównać z oskarżeniem o zamach na prezydenta.

Osoby, które czują się urażone wyrzuceniem plastikowego krzyża - niezależnie czy jest to zabawka, czy nie - mogą nadal uważać, że doszło do profanacji.
Oczywiście, że tak. Jednakże z perspektywy karnoprawnej nie mam żadnych wątpliwości. Sprawa jest jasna, do zdarzenia nie doszło w miejscu publicznym. Szczerze mówiąc, w tej sprawie zapomina się o najważniejszym, czyli o tym, że trzeba zadbać o dzieci. Dobrze, że szkoła przewiduje wsparcie psychologiczne. Według mnie naprawdę świetnym rozwiązaniem byłyby mediacje, do których siadają wszystkie osoby zainteresowane i szukają oczekiwanej płaszczyzny wrażliwości, której nie będziemy przekraczać. 

Może lepszym wyjściem byłoby zabranie zabawki w kształcie krzyża do pokoju nauczycielskiego, zamiast wyrzucania jej do śmieci?
Może i tak, ale z perspektywy tego, co działo się na lekcji, myślę, że mojej klientce do głowy nie przyszło, że może kogokolwiek urazić. Trzeba pamiętać, ze powieszenie zabawki nad klatką z chomikiem nie miało nic wspólnego z kultem religijnym. To była, jak to się mówi, zgrywa. W czasie, gdy nauczycielka zaglądała do szafki, wyjmując z niej dokumenty, plastikowy krzyż z zestawu pojawił się "cudownie" na ścianie. Został on instrumentalnie wykorzystany przez dzieciaki, które chciały zrobić niezbyt mądry dowcip nauczycielce. I tak samo potem te dzieci zostały instrumentalnie wykorzystane przez osoby, którym zależało na nagłośnieniu sprawy. Tak naprawdę ani o krzyż nie chodzi, ani o dzieci, tylko o to, żeby podbić zasięgi polityczne.  

Możemy spodziewać się, że w razie rozstrzygnięć na korzyść nauczycielki z Kielna, będzie się ona domagać zadośćuczynienia?
Jest to kwestia oczywiście cywilna, zależna od decyzji klientki. Dla nas kluczową kwestią jest, by nauczycielka wróciła do pracy. Mojej klientce najbardziej na tym zależy, to jest istota jej powołania w sensie zawodowym. Tutaj żyje, tutaj się cieszy swoją pracą. Dzieci ją uwielbiają, jest obdarzona bardzo dużą sympatią ze strony uczniów. Dlatego w interesie zarówno uczniów, jak i w interesie mojej klientki jest jak najszybszy powrót do nauczania.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
ReklamaActiva - Kamienice Pruszczańskie
Reklama
Reklama