Kulisy rozstania z kadrą Polski w rugby 7
Dla wielu kibiców i obserwatorów kobiecego rugby zakończenie współpracy z trenerem Januszem Urbanowiczem było zmianą trudną do zrozumienia.
– Zazdrość jest w nas wszystkich, w mniejszym lub większym stopniu. Jest też we mnie, i mam tego świadomość. Walczę z tym, bo nie uważam, by było to dobre – przyznaje Janusz Urbanowicz. – Uważam jednak, że jednym z głównych powodów zmiany trenera była właśnie zazdrość środowiska rugby wobec tego, co udało się zbudować.
Model szkoleniowy oparty na klubie Energa Biało-Zielone Ladies Gdańsk
Były selekcjoner nie ukrywa, że fundamentem sukcesów kadry był system oparty na codziennej wspólnej pracy zawodniczek.
Żeby utrzymać odpowiednio wysoki poziom sportowy, musimy trenować razem. Przez lata opierałem kadrę o klub Energa Biało-Zielone Ladies Gdańsk. To model znany i sprawdzony także w innych krajach. Dziewczyny trenowały codziennie – jak profesjonalistki, nie będąc nimi – a osiągały wyniki, o których inne nasze reprezentacje mogły tylko marzyć.
Janusz Urbanowicz / były selekcjoner kobiecej reprezentacji Polski w rugby 7
Nie wszystkim w środowisku taka koncepcja się podobała.
Marzenia o igrzyskach olimpijskich w Paryżu
Janusz Urbanowicz prowadził reprezentację przez dekadę – bardzo długo, jak na realia sportu reprezentacyjnego. Sam przyznaje, że w pewnym momencie pojawiła się ściana.
– Doszliśmy do miejsca, którego część zawodniczek nie chciała już zaakceptować. Wiedziałem, że dalszy progres będzie bardzo trudny. Marzyliśmy o igrzyskach olimpijskich w Paryżu, ale jako trener musiałem realistycznie ocenić sytuację. Chinki odjechały nam sportowo, organizacyjnie i finansowo. Wygrywały, jak chciały – mówi.
Mistrzostwa Europy zamiast igrzysk
Zdaniem Janusza Urbanowicza, sama obecność na igrzyskach, bez realnych szans na rywalizację, nie była celem samym w sobie.
– Gdybyśmy skupili się wyłącznie na awansie olimpijskim, musielibyśmy bardzo szybko przejść na pełne zawodowstwo, a na to nie było warunków. Po igrzyskach odbywały się mistrzostwa Europy, które dawały możliwość zdobywania stypendiów i stabilizacji finansowej zawodniczek. To one były dla mnie kluczowe – zwraca uwagę.
Efekty tej strategii były wymierne. Przez sześć lat reprezentacja nie spadła w mistrzostwach Europy poniżej czwartego miejsca. Medale oznaczały podwójne stypendia i nagrody, które w najlepszych okresach dawały zawodniczkom nawet około 10 tysięcy złotych miesięcznie.
– To pozwalało tej drużynie trwać i rozwijać się w realiach, jakie mieliśmy – podkreśla trener.
Nowy selekcjoner Chris Davies. Zagraniczny trener to dobre rozwiązanie?
Zmiana selekcjonera miała oznaczać „nowe rozdanie” i zmianę systemu. Nowym trenerem został Walijczyk Chris Davies. Janusz Urbanowicz nie ukrywa sceptycyzmu wobec tej decyzji.
– Uważam, że trenerzy zagraniczni przyjeżdżający do Polski nie są lepsi od naszych. Często to tutaj budują swoje sportowe CV. A chyba nie o to chodzi. Jeśli ktoś ma przyjeżdżać, powinien mieć za sobą konkretne, udokumentowane sukcesy – mówi.
Turniej HSBC SVNS Challenger w Dubaju. Pierwsza weryfikacja nowego rozdania
Reprezentacja Polski kobiet w miniony weekend wystąpiła w turnieju HSBC SVNS Challenger w Dubaju – pierwszym poważnym sprawdzianie pod wodzą nowego selekcjonera. Stawką był awans do kolejnego etapu i realna walka o miejsce w światowym cyklu World Rugby SVNS.
Czwarte miejsce i brak awansu
Polki zakończyły turniej na 4. miejscu, przegrywając decydujące spotkania i nie uzyskując awansu do dalszej fazy rozgrywek. Wywalczyły go jedynie dwie drużyny, które dotarły do finału turnieju.
Co istotne, zdecydowana większość zawodniczek powołanych do Dubaju to rugbistki, które przez lata stanowiły trzon kadry budowanej przez Janusza Urbanowicza.
W składzie zabrakło Hanny Maliszewskiej, i uważam to za błąd – ocenia były selekcjoner. – Niektórzy ludzie w sztabie nie znają się na rugby. Mam poważne wątpliwości, czy z tego będzie „chleb”.
Janusz Urbanowicz / były selekcjoner kobiecej reprezentacji Polski w rugby 7
Czwarte miejsce w Dubaju to wynik solidny, ale jednocześnie pokazujący, jak wąska jest granica między stabilnym europejskim poziomem a realną rywalizacją w światowej elicie. Awansu zabrakło – podobnie jak systemowych zmian, które mogłyby ten awans umożliwić.
Problem polskiego rugby kobiet – brak systemu szkolenia
Janusz Urbanowicz podkreśla, że problem kobiecego rugby w Polsce jest znacznie głębszy niż nazwisko selekcjonera.
– My po prostu nie mamy systemu budowania kadry. Nadzieją jest praca Karoliny Jaszczyszyn z reprezentacją do lat 16. Dziś PZR powinien 100 procent swojej aktywności skierować na wsparcie tego projektu, tak aby najlepsze dziewczyny płynnie trafiały do kadry U-18, a potem do seniorek – zwraca uwagę trener.
Klubowa rzeczywistość w Polsce
Problemem pozostaje jednak klubowa rzeczywistość.
– Poza Biało-Zielonymi i częściowo Legią, większość klubów w Polsce to social rugby. To się musi zmienić, jeśli chcemy myśleć o realnych celach sportowych – podkreśla były selekcjoner kobiecej reprezentacji Polski w rugby 7.
Przyszłość klubu Energa Biało-Zielone Ladies Gdańsk
Po odejściu kilku kluczowych zawodniczek – Anny Klichowskiej, Natalii Pamięty, Sylwii Witkowskiej i Martyny Wardaszki – poziom sportowy Energi Biało-Zielonych Ladies Gdańsk może się chwilowo obniżyć.
– To będzie czas wprowadzania młodszych dziewcząt do seniorskiej gry. One nie od razu zdecydują o wynikach, ale najważniejsze, żeby grały, zbierały doświadczenie i zostały przy rugby – twierdzi Janusz Urbanowicz.
Janusz Urbanowicz nie kryje uznania dla obecnego kierownictwa klubu.
– Marlena Mroczyńska, Hania Maliszewska i Gosia Czech prowadzą klub wzorowo. To daje nadzieję, że, niezależnie od okoliczności, Biało-Zielone Ladies przetrwają i jeszcze nieraz dadzą nam powody do radości – zapewnia.
Największy sukces trenera Janusza Urbanowicza – międzynarodowe uznanie
Na koniec trener wraca do tego, co dla niego osobiście było największym sukcesem.
– Podczas międzynarodowych turniejów trenerzy i działacze innych federacji pytali mnie: Jak wy to zrobiliście? Czy możesz udostępnić konspekt rozwoju? A ja zawsze odpowiadałem: Jaki konspekt? Plan miałem w głowie – przyznaje.
Dziś wyniki z Dubaju pokazują jedno: fundament, który przez lata budował Janusz Urbanowicz, nadal stanowi podstawę reprezentacji. Bez systemowych zmian i realnego wsparcia trudno jednak oczekiwać, że samo „nowe rozdanie” wystarczy, by zrobić kolejny krok naprzód.























Napisz komentarz
Komentarze