Samotne dziecko na drodze przy 20-stopniowym mrozie
Do zdarzenia doszło w czwartek, 22 stycznia, ok. godz. 4 przy ul. Kwidzyńskiej w Rakowcu. Funkcjonariusz, który był poza służbą i jechał w kierunku Prabut, zauważył samotnie idącego chłopca. W tym czasie panujące warunki pogodowe były bardzo trudne - temperatura spadła nawet do około -20°C, a dziecko było ubrane niewystarczająco do tak silnego mrozu.
CZYTAJ TEŻ: Leżał w śniegu na starówce w Kościerzynie. Z objawami hipotermii trafił do szpitala
- Policjant zatrzymał samochód i podjął próbę rozmowy z chłopcem, który był wyraźnie zdezorientowany i miał trudności z komunikacją - mówi st.asp. Anna Filar z kwidzyńskiej komendy. - Nie potrafił podać swojego imienia ani miejsca zamieszkania, powiedział jedynie, że idzie do babci. Widząc realne zagrożenie dla jego zdrowia i życia, funkcjonariusz niezwłocznie powiadomił dyżurnego komendy, który skierował na miejsce policyjny patrol.
Chłopiec wrócił pod opiekę matki
Po chwili na miejscu pojawili się policjanci, którzy zabrali chłopca do radiowozu, by mógł się ogrzać. Podczas dalszych czynności mundurowi zauważyli przechodnia, który rozpoznał dziecko i wskazał jego miejsce zamieszkania. Po przyjeździe pod wskazany adres policjanci przekazali chłopca pod opiekę jego matki. Kobieta przyznała, że nie zauważyła, kiedy syn opuścił dom, ponieważ spała. Chłopiec nie wymagał pomocy medycznej.
Jak informuje policja, o zdarzeniu zostanie powiadomiony zespół ds. nieletnich oraz sąd rodzinny, który oceni sytuację i podejmie dalsze decyzje.























Napisz komentarz
Komentarze