Reklama

Tragedia w Ustce. Funkcjonariusz SOP śmiertelnie zranił nożem 4-letnie dziecko, żona walczy o życie

W trakcie rodzinnej awantury 44-letni funkcjonariusz SOP zabił 4-letnie dziecko i ranił czworo członków swojej rodziny. Dwie z nich z ciężkimi ranami trafiły do szpitala. Mężczyzna jest już zatrzymany. Rodzina w Ustce spędzała ferie.
Tragedia w Ustce. Nożownik śmiertelnie zranił 4-letnie dziecko
Tragedia w Ustce. 44-letni funkcjonariusz SOP podczas rodzinnej awantury zabił 4-letnie dziecko i ranił cztery osoby. Trwa śledztwo.

Autor: Hubert Bierndgarski

Aktualizacja | godz. 12:18

Marcin Prusak, rzecznik prasowy Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Słupsku poinformował na konferencji prasowej, że w szpitalu nadal przebywają dwie osoby zaatakowane przez nożownika. Na prośbę najbliższych szpital nie udziela żadnych informacji na temat poszkodowanych. 

- Wszystkie dane medyczne są jednak na bieżąco przekazywane odpowiednim służbom zajmującym się wyjaśnianiem zdarzenia - mówił na konferencji Marcin Prusak. 

Nieoficjalnie wiadomo, że w szpitalu nadal przebywa żona nożownika. Jej stan jest ciężki. Z wieloma ranami znajduje się na oddziale intensywnej terapii. Teściowa w lepszym stanie znajduje się na oddziale chirurgii słupskiego szpitala. Wiadomo, że ze szpitala wypisany został już 8-latek, syn nożownika, który miał tylko niewielką ranę na plecach. Czwarty z poszkodowanych, starszy mężczyzna - teść nożownika - jest w szpitalu w Sławnie. Jego stan jest dobry. 4-letnia córka, mimo kilkudziesięciominutowej akcji reanimacyjnej zmarła tuż po ataku nożownika. 

Aktualizacja | godz. 11:56

44-letni Piotr K., nożownik z Ustki zostanie przesłuchany w środę. Również tego dnia postawione zostaną mu zarzuty dotyczące zabójstwa 4-letniej córki. Dochodzeniem w sprawie tragedii w Ustce zajmują się policjanci ze Słupska pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Słupsku. 

- Pozostałe zarzuty dotyczące ataku na członków rodziny zostaną przygotowane po zapoznaniu się z dokumentacją medyczną poszkodowanych - mówił dla TVN24 Patryk Wegner, prokurator Prokuratury Okręgowej w Słupsku. - Motywy nadal nie są znane. 

Część poszkodowanych osób zostanie przesłuchanych jeszcze dzisiaj. Poszkodowana żona i teściowa dopiero w momencie, kiedy pozwoli na to ich stan zdrowia. Sekcją zwłok zabitej czterolatki zajmą się specjaliści z Gdańska. Powołany zostanie również biegły sądowy.

Wiadomo, że mężczyzna w trakcie zatrzymania był bardzo agresywny i policjanci mieli problem z jego obezwładnieniem. Pobrano próbki jego krwi, ale nie ma jeszcze informacji, czy był pod wpływem jakiś środków odurzających. 

Przedstawiciele Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji - pod które podlega Służba Ochrony Państwa -  na specjalne zwołanej konferencji prasowej poinformowali, że mężczyzna jest już zawieszony w swoich obowiązkach służbowych i wszczęta została procedura odwołania go z pracy. Dodatkowo ponownie sprawdzony zostanie przebieg jego służby i badania lekarskie, które miał robione. 

Według danych z ministerstwa Piotr K. miał ostatnie badania w październiku 2025 roku. Były to okresowe badania lekarskie i badania psychologiczne. Ich wynik był pozytywny i mężczyzna mógł czynnie pracować. Wiadomo również, że w służbie spędził 23 lata, ale według zapewnień urzędników nigdy nie brał czynnego i bezpośredniego udziału w ochronie najważniejszych osób w państwie. Według nieoficjalnych informacji był w stopniu majora i pracował jako pirotechnik.

Aktualizacja | godz. 11:04

Służba Ochrony Państwa opublikowała komunikat. Poniżej jego pełna treść.

Z wielkim bólem informujemy o tragicznym zdarzeniu z udziałem funkcjonariusza SOP, który podczas urlopu zaatakował nożem pięcioro członków swojej rodziny. Niestety, w wyniku odniesionych obrażeń zmarła 4-letnia córka funkcjonariusza. Składamy kondolencje oraz wyrazy głębokiego współczucia rodzinie i bliskim.

Służba Ochrony Państwa jest w kontakcie ze Wojewódzkim Szpitalem Specjalistycznym w Słupsku, gdzie przebywają ranni członkowie rodziny funkcjonariusza. Dołożymy wszelkich starań w celu zapewnienia właściwej opieki lekarskiej i psychologicznej dla rodziny funkcjonariusza.

Funkcjonariusz SOP od 23 lat służy w formacji, na początku października 2025 roku przeszedł badania okresowe, w tym psychologiczne i został dopuszczony do dalszej służby.

Obecnie trwają czynności procesowe prowadzone przez Policję wobec funkcjonariusza pod nadzorem prokuratury.

Aktualizacja | godz. 10:00

Służba Ochrony Państwa, w której pracował 44-letni nożownik z Ustki, podjęła już działania mające na celu wydalenie funkcjonariusza ze służby.

- W naszej formacji nie ma miejsca na tego rodzaju działania. Jesteśmy zdruzgotani informacjami, jakie do nas dotarły - mówi pułkownik Bogusław Piórkowski, rzecznik prasowy Służby Ochrony Państwa. - Rozpoczęliśmy już procedurę mającą na celu wydalenie tego funkcjonariusza ze służby. Najpierw jednak musimy przeanalizować wszystkie dokumenty w sprawie. Czekamy na szczegółowe informacje z policji i prokuratury. 

Rzecznik SOP powiedział nam, że poszkodowana rodzina otrzyma wsparcie psychologiczne. Na pomoc mogą również w takich sytuacjach liczyć pozostali pracownicy służby. Mężczyzna miał przechodzić regularna badania okresowe podczas których prowadzone są również badania psychologiczne. Był w czynnej służbie. 

Wiadomo już także więcej na temat rodziny poszkodowanej w ataku nożownika. Najbardziej poszkodowana jest jego żona, która w stanie ciężkim znajduje się w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Słupsku. Stan starszej kobiety (teściowej nożownika) jest stabilny. Znajduje się na oddziale chirurgii słupskiego szpitala. 8-letni chłopiec nie miał praktycznie żadnych obrażeń i został wypisany ze szpitala. Starszy mężczyzna (teść) z niewielkimi obrażeniami ciała został przetransportowany do szpitala w Sławnie. Do szpitala w Słupsku trafił również sam nożownik, który po ataku chciał popełnić samobójstwo. Miał lekkie rany cięte opatrzone przez ratowników medycznych. 

W południe zaplanowana jest konferencja prasowa w słupskim szpitalu, na której poznamy szczegółowe informacje na temat poszkodowanych.

Aktualizacja | godz. 9:10

W rozmowie z PAP, rzecznik prasowy SOP płk Bogusław Piórkowski powiedział, że mężczyzna posiadał aktualne badania psychologiczne. Dodał, że po przeanalizowaniu wszystkich dokumentów w tej sprawie, męzczyzna zostanie wydalony ze służby. 

Zapewnił też, że rodzina funkcjonariusza otrzyma wsparcie psychologiczne. 

Tragedia w Ustce. Nie żyje 4-letnie dziecko

Do dramatycznych wydarzeń doszło w nocy z poniedziałku na wtorek na jednym z osiedli przy ulicy Bałtyckiej w Ustce. W jednym z mieszkań słychać było głośną awanturę, która zaniepokoiła sąsiadów. To oni powiadomili policję.

- W poniedziałek około godziny 21:30 policjanci otrzymali zgłoszenie o awanturze w jednym z mieszkań w Ustce. Funkcjonariusze, którzy przyjechali na miejsce obezwładnili agresywnego 44-latka, który ranił nożem pięcioro członków swojej rodziny oraz siebie. 4-letniej dziewczynki, pomimo długiej reanimacji nie udało się uratować. Ranne osoby zostały przewiezione do szpitali. Napastnik został zatrzymany i w asyście policjantów również został zabrany do szpitala – wyjaśnia podkomisarz Jakub Bagiński, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Słupsku.

CZYTAJ TEŻ: Atak nożownika w centrum Gdańska! Mężczyzna ugodzony nożem

Sprawca to funkcjonariusz SOP

Jak przekazał podkomisarz Jakub Bagiński, oficer prasowy KMP w Słupsku, zatrzymany mężczyzna jest funkcjonariuszem Służby Ochrony Państwa. Po ataku próbował odebrać sobie życie, jednak został obezwładniony przez policjantów i przewieziony do szpitala pod ich eskortą.

- Trwają czynności procesowe pod nadzorem prokuratora - poinformowała policja. Na miejscu zdarzenia cały czas pracują funkcjonariusze oraz prokuratura, którzy wyjaśniają dokładne okoliczności tej tragedii. 

Ranni członkowie rodziny trafili do szpitala

Mężczyzna zaatakował nożem członków swojej rodziny, z którą przyjechał do Ustki na ferie. Rana w klatkę piersiową, którą zadał niespełna 4-letniej dziewczynce okazała się śmiertelna. Ratownikom medycznym nie udało się jej uratować, mimo kilkudziesięciominutowej reanimacji. 

Dwie kobiety (żona i teściowa) z ciężkimi ranami kłutymi trafiły do słupskiego szpitala. Mniejsze obrażenia poniósł również starszy mężczyzna i 8-letni chłopiec, którzy uciekli z domu. Nożownik próbował popełnić samobójstwo. Został jednak zatrzymany przez policjantów. 

Na miejscu cały czas pracują funkcjonariusze policji i prokuratury. 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
ReklamaPomorze i podróże
Reklama
Reklama