Przyglądając się kwestiom związanym z wdrożeniem przez miasto procedury zmiany granic administracyjnych Tczewa, trudno się oprzeć wrażeniu, że narasta nie tylko konflikt. Eskalują emocje mieszkańców związane z powiększeniem miasta kosztem kilku miejscowości gminy Tczew.
Czy dojdzie do debaty? Na pewno do protestu
O propozycji złożonej przez dwie pomorskie rozgłośnie radiowe poinformował na swoim profilu na Facebooku prezydent Tczewa Łukasz Brządkowski.
- Apeluję o przyjęcie zaproszenia na debatę, którą chcą zorganizować zarówno Telewizja Tetka, jak i Radio Gdańsk – mówi Łukasz Brządkowski. - Spotkajmy się na neutralnym gruncie, bez pośredników, porozmawiajmy merytorycznie o procesie poszerzenia granic miasta Tczewa. Rozmawiajmy na argumenty i bez zbędnych emocji. Dajmy szansę mieszkańcom, żeby sami mogli wyrobić sobie opinię na ten temat.
ZOBACZ TEŻ: Batalii o granice Tczewa ciąg dalszy. Trwają spotkania z mieszkańcami, wójt pisze do MSWiA
W dyskusji, jaka wywiązała się pod postem prezydenta Tczewa pojawiła się sugestia, że wystarczy zlikwidować gminę i w taki sposób poszerzyć granice miasta. Do tej propozycji odniósł się Zenon Odya, wieloletni prezydent grodu Sambora, a obecnie radny sejmiku z Tczewa.
- Takich miast, które są otoczone gminą o tej samej nazwie w kraju jest około 50 i mają podobne problemy jak miasto Tczew – napisał Zenon Odya. - Jednym ze sposobów ich rozwiązania byłaby ta propozycja. Tylko kto by się na to zgodził, mimo że dawałoby to wymierne efekty – dodał.
Wójt milczy ws. debaty. Ale organizuje Marsz Jedności
Krzysztof Augustyniak, wójt gminy Tczew w kwestii debaty dotąd nie zabrał głosu, jednak podjął inne działania. 7 lutego na Pl. Jana Pawła II w Tczewie (główne skrzyżowanie na DK 91 przy stacji Shell i Mc Donaldzie) o godz. 14:00 wójt organizuje Marsz Jedności Gminy Tczew – Jedność zamiast podziałów. Do udziału w wydarzeniu zaprasza wszystkich, którym leży na sercu dobro i przyszłość gminy.
„Nasza gmina to nie tylko atrakcyjne miejsce do życia, ale również ludzie tworzący silną i dobrze funkcjonującą wspólnotę. W obliczu ostatnich wydarzeń i działań władz miejskich mających podważać integralność naszej jednostki, a także rzutujących na dobre relacje mieszkańców miasta i gminy, aby pokazać naszą solidarność, zapraszamy wszystkich mieszkańców na wspólny przemarsz.
(…) Marsz Jedności to nie tylko symboliczny przemarsz, ale także wyraz naszego zaangażowania obywatelskiego. Jego celem jest wspieranie i upowszechnianie idei samorządowej, promocja Gminy Tczew jako silnej, odpowiedzialnej i bezpiecznej wspólnoty oraz pokazanie gminnej polityki senioralnej, która realnie odpowiada na potrzeby mieszkańców. To również okazja do promocji gminnego transportu publicznego, ułatwiającego codzienne funkcjonowanie i integrację lokalnej społeczności. Na miejscu będzie także okazja do zapoznania się ze sprzętem GTKOMu, a także rozmowy z przedstawicielami spółki. Obecność zadeklarowali rolnicy, OSP, KGW, za co już teraz dziękujemy.” - czytamy na stronie internetowej gminy.
CZYTAJ TAKŻE: Konsultacje ws. zmiany granic Tczewa przesunięte. Wojewoda unieważniła uchwałę
„To już kampania na emocje”
Oprócz zagorzałych przeciwników „ograbienia” gminy z atrakcyjnych terenów, jak podkreślają władze gminy, a z przeciwnej strony osób popierających starania prezydenta Tczewa, są też osoby, które na spokojnie starają się oceniać obecną sytuację.
- Mój makiaweliczny umysł podpowiada mi myśl, że formuła tego marszu to jednak murowanie własnego pola karnego – odniósł się do organizacji marszu Michał Kargul z kociewskiego oddziału Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskie. - Trzeba było dać tu wezwanie do jedności mieszkańców miasta i gminy i zaprosić do wspólnego manifestowania Tczewiaków. Że wszyscy chcą razem wespół-w zespół i nie jest potrzebne tu nikomu kopanie nowych rowów i przestawianie granic.
Michał Kargul porównał sytuację do tej z sagi o Don Camillu Guerschiego. Także w temacie wyboru miejsca dla marszu.
- No i miejsce. Co prawda wójt Peppone, z sagi o Don Camillu Guereschiego, mówił, że nic tak nie zwraca uwagi Rzymu, jak zablokowanie ważnej magistrali na prowincji, ale to jeszcze nie ten etap, by robić zadymy. Po co blokować drogi i drażnić ludzi? Trzeba było ludzi na bulwar wezwać i tam pokazać siłę spokoju i dobrej woli – dodał.
Michał Kargul podkreślił, że jego zdaniem, to już kampania na emocje.
























Napisz komentarz
Komentarze