Motor Lublin – Lechia Gdańsk 2:3. Ważne zwycięstwo
Lechia Gdańsk stanęła przed kolejnym wyzwaniem w rozgrywkach PKO BP Ekstraklasy. Teraz już tak będzie do końca, w naszej ekstraklasie każdy może wygrać z każdym, ciężko jest też wskazywać zdecydowanych faworytów. Biało-zieloni mieli wyjść do walki z Motorem Lublin, czyli bezpośrednim sąsiadem w ligowej tabeli. Stawka spotkania była więc podwójna, bo oprócz prestiżu chodzi o realny dystans punktowy w niezwykle spłaszczonej środkowej części tabeli PKO BP Ekstraklasy.
Przed meczem sporo uwagi poświęcono sytuacji kadrowej gdańszczan. Trener Lechii John Carver podkreślał na konferencji prasowej, że jego zespół musi wykazać się „cierpliwością i odpowiedzialnością w defensywie”, a także lepiej wykorzystywać stałe fragmenty gry. – To będzie spotkanie detali, w którym kluczowa okaże się koncentracja przez pełne 90 minut – zaznaczył szkoleniowiec Lechii.
CZYTAJ TEŻ: Derby Trójmiasta 2026. Ruszyła sprzedaż biletów na mecz Arka Gdynia - Lechia Gdańsk
Problemy kadrowe i trudne warunki w Lublinie
Problem polegał jednak na tym, że Carver nie mógł skorzystać z usług Tomasa Bobceka, lidera klasyfikacji strzelców ligi. Absencja za cztery żółte kartki najskuteczniejszego zawodnika PKO BP Ekstraklasy było postrzegane jako poważne osłabienie ofensywy biało-zielonych, ale jednocześnie szansa dla innych graczy na wzięcie odpowiedzialności za wynik. Inna sprawa to treningami na naturalnej murawie, których lechiści nie mogli zaliczyć ze względu na obfite opady śniegu oraz chorobę dwóch zawodników, którzy też nie mogli wziąć udziału przygotowaniach do meczu.
Mecz na stadionie w Lublinie nie zaczął się w komfortowych warunkach, bo piłkarzom oby drużyn przyszło grać przy padającym śniegu i -6 stopniach Celsjusza. Początek spotkania to raczej wyrównana gra i dwie obiecujące akcje Lechii, ale bez skutecznego zakończenia. Jedna z akcji Motoru dała mu prowadzenie po silnym i precyzyjnym strzale Bartosza Wolskiego. Na wyrównanie kibice Lechii nie musieli długo czekać. Trzy minuty później odważną akcję biało-zielonych silnym strzałem z bliska pod poprzeczkę wykończył Camilo Mena. Choć to Motor był drużyną dłużej utrzymująca się przy piłce, to Lechia była w pierwszej połowie skuteczniejsza. Po znakomitym dośrodkowaniu Matusa Vojtko futbolówkę uderzył głową Tomasz Neugebauer, a ta wpadła w samo okienko bramki Motoru i Lechia schodziła na przerwę prowadząc 2:1.
Analogicznie do początku pierwszej polowy, w drugą część lepiej weszli zawodnicy Motoru. Po pierwszej akcji piłkę wzdłuż niemal wzdłuż linii bramkowej podał Ivo Rodrigues, a Matej Rodin z Lechii niefortunnie wbił ją do siatki. Lechii to nie załamało, wręcz przeciwnie. Drużyna Johna Carvera za wszelka cenę dążyła do wygrania. Miała kilka wybornych sytuacji do „zamknięcia” meczu, ale ich nie wykorzystała. Ostatecznie jednak po faula Karola Czubaka na Rodinie w polu karnym Motoru, sędzia Paweł Raczkowski podyktował karnego, którego na zwycięskiego gola zamienił Camilo Mena.
Lechia ma już na koncie 27 punktów i do 4. miejsca dającego grę w pucharach ma tylko 5 punktów straty.
Motor Lublin – Lechia Gdańsk 2:3 (1:2)
Bramki: Bartosz Wolski (13), Matej Rodin (samobójcza, 47) - Camilo Mena (16, 74, karny), Tomasz Neugebauer (37)
























Napisz komentarz
Komentarze