Zaspy śniegu, śliskie drogi i odwołane zajęcia szkolne to jeden obraz tej zimy na Pomorzu. Warunki pogodowe, które od stycznia dawały się we znaki mieszkańcom całego regionu, mają też realny wpływ na sport, zwłaszcza na piłkarskie przygotowania zespołów z II, III, IV ligi oraz niższych klas rozgrywkowych. Treningi na świeżym powietrzu są ograniczone, sparingi padają jak klocki domina, a możliwości treningowe w wielu klubach są coraz bardziej skromne.
– W ostatnich dniach większość sparingów na naszym boisku została odwołana, straciliśmy na tym około 20 tysięcy złotych – mówi Bartosz Olszewski, dyrektor MKS Ogniwo Sopot, klubu który dysponuje pełnowymiarowym sztucznym boiskiem. – Staramy się śnieg usuwać na bieżąco, żeby nie zalegał na boisku, ale w ostatni weekend nasz sprzęt do odśnieżania okazał się niewystarczający i musieliśmy zamówić dodatkowy. Od początku funkcjonowania tego boiska nie było tak trudnych warunków.
Odwołane sparingi, mniej treningów
Dla wielu drużyn przygotowania do rundy wiosennej zaczęły się już kilka tygodni temu, choć nie zawsze tak, jak planowano. Wśród pomorskich III i IV-ligowców oraz ekip z klas okręgowych regularnie pojawiają się doniesienia o odwołanych sparingach i zmienianych planach treningowych. Trenerzy starają się reagować na bieżąco. To znaczy, że jest więcej zajęć w hali, czy w siłowni. Redukcja liczby treningów na zewnątrz to rozwiązanie zastępcze, które nie zastąpi rytmu sezonu sparingowego. Pierwsze efekty zimy już są. Nie odbędzie się planowany na ten weekend mecz Chojniczanki z rezerwami ŁKS-u Łódź w Chojnicach. Nowy termin to 18 marca.
„Informujemy, że zwróciliśmy się do Departamentu Rozgrywek Krajowych PZPN z wnioskiem o przełożenie inauguracyjnego meczu rundy wiosennej Betclic 2 Ligi z ŁKS-em II Łódź” – informuje chojnicki klub. „Decyzja podyktowana jest niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi, w szczególności bardzo niskimi temperaturami utrzymującymi się w tygodniu poprzedzającym mecz, negatywnymi prognozami pogody oraz wynikającym z nich stanem płyty boiska. Klub dokłada wszelkich starań, aby zapewnić odpowiednie warunki zarówno dla zawodników, jak i kibiców, dla których też oglądanie meczu w obecnych warunkach pogodowych nie byłoby komfortowe. Na tak skrajne temperatury (w Chojnicach w nocy z 15 na 16 lutego było -18 stopni) nie ma bezpieczniejszego sposobu niż rozegranie go w nieco korzystniejszych temperaturach i bez przewidywanych opadów śniegu na krótko przed rozegraniem spotkania. Pierwszy raz od wielu lat zdarza się, że nawet na sztucznych, odśnieżonych nawierzchniach rozgrywanie meczów nie jest bezpieczne i drużyny odwołują mecze sparingowe” – dodaje Chojniczanka.
Gedania 1922, lider pomorskiej IV ligi, nie mogła zagrać z III-ligową Cartusią na obiekcie Ogniwa w Sopocie, a w miniony weekend odwołała sparingowe derby Gdańska z Jaguarem. „Zobaczymy czy pogoda pozwoli rozegrać mecz Arki II z Jaguarem w sobotę 21 lutego? Prognoza pogoda nie należy do optymistycznych, ale klubowi włodarze zapewniają że mecz powinien się odbyć” - pisze trójmiasto.pl.
Boiska naturalne pod śniegiem lub gołoledzią pozostają nie do użytku, a próby oczyszczenia ich ręcznie mogą uszkodzić murawę albo narazić piłkarzy na kontuzje. Przed tym ostrzegają eksperci od pielęgnacji nawierzchni.
W praktyce oznacza to częste przenoszenie zajęć do hal sportowych lub na salę gimnastyczną, ograniczenie liczby jednostek treningowych na świeżym powietrzu i mniej gier kontrolnych.
Za mało boisk ze sztuczną nawierzchnią
– W całej swojej przygodzie trenerskiej nie spotkałem się z takim okresem przygotowawczym. Warunki są bardzo trudne, niewiele jest zajęć z piłką, koncentrujemy się na siłowni i bieganiu. Na pogodę nie mamy wpływu, robimy co możemy, z planów na przerwę zimową udało się zrealizować może 30-40 proc., a więc niewiele - mówi Krzysztof Muller, trener Gryfa Słupsk, którego cytuje strona „Łączy nas piłka”.
Najczęściej przytaczanym argumentem w rozmowach z trenerami i działaczami piłkarskimi jest niedobór dostępnych boisk ze sztuczną nawierzchnią. Choć w tym roku na pierwszy plan wybija się wyjątkowo długa i mroźna zima. Te obiekty, teoretycznie przystosowane do intensywnego użytkowania, są również podatne na zimowe warunki. Przy dużych mrozach i grubych warstwach śniegu czy lodu nawet boiska sztuczne mogą stać się niebezpieczne w użytkowaniu, a ich odśnieżanie wymaga specjalistycznego sprzętu, którego małe kluby często nie mają.
W Trójmieście i większych ośrodkach województwa – takich jak Gdańsk czy Gdynia – infrastruktura boiskowa jest relatywnie bogatsza niż w mniejszych powiatach. Mimo to harmonogramy rezerwacji są napięte: zespoły seniorskie, akademie młodzieżowe i szkolne grupy walczą o każdą godzinę dostępu do sztucznej nawierzchni, która zimą staje się „schronieniem” dla treningów. Według władz klubowych często boiska te dostają priorytetowe rezerwacje w określonych godzinach, co utrudnia organizację pełnego cyklu przygotowań dla wszystkich.
Nie tylko organizacja jest problemem. Zawodnicy, którzy nie mogą trenować regularnie na naturalnej murawie, mogą mieć utrudnioną adaptację do warunków meczowych w momencie, gdy liga ruszy pełną parą. Brak gier kontrolnych wpływa również na zgranie drużyn, co szczególnie dla zespołów aspirujących do awansu lub utrzymania może być na wiosnę kluczowe.
Dodatkowo, zmiana nawierzchni z hali czy sztucznego boiska na trawiastą murawę w okresie przejściowym zwiększa ryzyko kontuzji. To zmartwienie nie tylko fizjoterapeutów, ale i trenerów.
Zima 2026 na pewno obnażyła luki w pomorskiej infrastrukturze boiskowej. Zwłaszcza mniejszym klubom i wspierającym je samorządom przypomniała, jak ważne są inwestycje, które zapewnią ciągłość treningów przez cały rok. Przesunięcie rozgrywek może tez skutkować zagęszczeniem kalendarzy ligowych. Drużyny z niższych lig będą musiały rozgrywać mecze np. w środku tygodnia, a to dla zawodników jest problem, bo muszą wtedy pracować, a nie każdy pracodawca jest kibicem piłki nożnej i nie zawsze da urlop na czas meczu.

























Napisz komentarz
Komentarze