Na koniec ubiegłego roku w pomorskich placówkach Zakładu Ubezpieczeń Społecznych zgłoszonych było ponad 84 tys. obcokrajowców. To wzrost o prawie 5 tys. w porównaniu do roku poprzedniego.
Blisko co drugi z obcokrajowców miał umowę o pracę i w porównaniu z końcem 2024 roku ich liczba wzrosła blisko o 1,9 tys. Grupa cudzoziemców, którzy prowadzą własną działalność gospodarczą zbliżyła się do 8 tys. Oznacza to wzrost o blisko 1,4 tys. w ciągu 12 miesięcy. Wynika z tego, że obcokrajowcy bardzo chętnie prowadzą swoje biznesy na Pomorzu. Pozostali cudzoziemcy w regionie zatrudnieni są na innego rodzaju oskładkowanych umowach, np. zleceniu.
Skąd przyjeżdżają najchętniej?
Dominującą grupę wśród obcokrajowców zgłoszonych do ubezpieczeń społecznych w oddziałach ZUS w Gdańsku i w Słupsku stanowią niezmiennie obywatele Ukrainy. Na koniec grudnia 2025 r. było ich ponad 60 tys. To akurat nie dziwi. Eskalacja uchodźców z Ukrainy była po 24 lutego 2024 r., kiedy rozpoczęła się tam wojna.
Jednak Ukraińcy chętnie przyjeżdżali do Polski już wcześniej, głównie ci z okolic Donbasu. Dla nich wojna zaczęła się w 2014 r., po aneksji Krymu przez Rosję, kiedy prorosyjscy separatyści zaczęli przejmować budynki administracji państwowej w obwodach donieckim i ługańskim. Uciekali stamtąd w poszukiwaniu spokoju, ale przede wszystkim lepszego życia. Jednym z nich jest Stanisław. Przyjechał do Gdańska ponad 7 lat temu – z żoną i trójką dzieci.
- W Polsce urodziło się nam czwarte dziecko. Syn. Ma już cztery lata – mówi z dumą Stanisław. Pracuje na etacie w jednej z firm budowlanych w Gdańsku. – Szukaliśmy godnych warunków życia. Stabilizacji, spokoju. Chcemy, aby nasze dzieci dorastały i kształciły się w normalnych warunkach. Ja pracuję, a żona zajmuje się dziećmi.
Wcześniej w tej samej firmie pracował Wołodia. Zadomowił się w Polsce na długo przed wybuchem wojny – tej z 2024 r. Z żoną i trójką dzieci, podobnie jak Stanisław, osiadł w Gdańsku. Potem ściągnął z Charkowa matkę i siostrę. Ostatecznie jednak wszyscy zdecydowali się wyjechać do Kanady.
To, że w Polsce, w tym na Pomorzu mamy wielu migrantów zza wschodniej granicy słychać na ulicach, w sklepach, w przychodniach. Wiele kobiet pracuje w firmach sprzątających, w handlu, usługach. Dzieci uczą się w szkołach, młodzi studiują. Mimo że wielu z nich doskonale mówi już po polsku, trudno im się pozbyć charakterystycznego „zaciągającego” akcentu, stąd łatwo ich rozpoznać.
Ponad tysiąc Kolumbijczyków
W tej grupie są też Białorusini. Na Pomorzu jest ich blisko 8,8 tys. W rankingu ZUS zajmują drugie miejsce.
Pierwszą piątkę zamykają posiadacze paszportów:
- Gruzji (1667),
- Mołdawii (1100),
- Kolumbii (1068).
Kolejni miejsca zajmują obywatele:
- Rosji (1018),
- Indii (880),
- Filipin (675),
- Bangladeszu (534),
- Turkmenistanu (421).
Mehdi Bouguila, właściciel Zaika the Indian Taste, rodowity Hindus od już 16 lat wraz z rodziną prowadzi działalność gastronomiczną w Polsce. Daje zatrudnienie rodakom, ale też Polakom. Jego pierwsza restauracja powstała w Gdańsku. Kilka miesięcy temu otworzył kolejną – tym razem w Tczewie.
- Teraz to już kilka restauracji, każda serwuje dania z innej kuchni. - W Tczewie zdecydowaliśmy się na lokal z daniami z kuchni indyjskiej. Bardzo dbamy o jakość naszych potraw – podkreśla Mehdi Bouguila. - W kuchni szefuje kucharz z Indii z 35-letnim doświadczeniem. On dobrze zna smaki indyjskiej kuchni. Byłem naprawdę zaskoczony zainteresowaniem naszymi smakami. Od początku nie brakuje nam klientów, z czego bardzo się cieszę. To miejsce jest super, ludzie są mili. Jestem mile zaskoczony przyjęciem naszej restauracji przez mieszkańców Tczewa.
Rzeczywiste liczby mogą być wyższe
Inne silne punkty gastronomiczne prowadzone przez obcokrajowców to różne sieci kebabów. Na Pomorzu jest ich naprawdę dużo.
- Wzrost liczby ubezpieczonych w ZUS obcokrajowców potwierdza dobrą sytuację gospodarczą Pomorza, które przyciąga coraz więcej osób w poszukiwaniu pracy i perspektyw rozwoju – ocenia Krzysztof Cieszyński, regionalny rzecznik prasowy ZUS województwa pomorskiego.
Rzeczywista liczba obywateli obcych państw pracujących na Pomorzu może być wyższa, ponieważ część z nich nie ma ubezpieczenia w ZUS. Dzieje się tak z powodu pracy w szarej strefie, zatrudnienia na nieoskładkowanych umowach lub podleganiu ubezpieczeniom w KRUS.
- Poza sytuacją, gdy wyklucza to umowa między Polską a krajem macierzystym ubezpieczonego, zatrudniony przez polskiego pracodawcę obcokrajowiec podlega ubezpieczeniom społecznym w naszym kraju – zaznacza Krzysztof Cieszyński. - Takie ubezpieczenie z kolei daje dostęp do świadczeń społecznych, co z kolei wpływa pozytywnie na stabilizację finansową i poczucie bezpieczeństwa.
























Napisz komentarz
Komentarze