Szok w 35. sekundzie
Niedzielny mecz w Gdyni rozpoczął się dla żółto-niebieskich najgorzej jak mógł. Już w 35. sekundzie strata przy wyprowadzeniu piłki uruchomiła akcję gości. Po podaniu Bartosza Nowaka w sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Mateusz Wdowiak i nie dał szans Damianowi Węglarzowi.
Arka przez kilkanaście minut nie potrafiła odpowiedzieć. GKS był konkretniejszy, bo Sebastian Milewski dwukrotnie próbował strzałów, a Nowak po indywidualnym rajdzie zmusił Węglarza do interwencji. Gospodarze mieli więcej z gry, ale brakowało im przyspieszenia i odwagi. W pierwszym kwadransie oddali tylko jeden celny strzał.
Warto odnotować, że trener Dawid Szwarga po raz pierwszy w tym ustawieniu zdecydował się na dwóch defensywnych pomocników w środku pola, co początkowo ograniczało ofensywne zapędy zespołu.
Do przerwy 2:1
Przełom przyszedł w 32. minucie. Po wrzucie z autu i dośrodkowaniu Oskara Kubiaka piłkę głową zgrał Perea Hernandez, a w polu bramkowym najlepiej odnalazł się Michał Marcjanik. Obrońca najpierw uderzył głową, a po interwencji Rafała Strączka dobił piłkę nogą do pustej bramki. To jego 33. gol w barwach Arki.
Kilka minut później gospodarze poszli za ciosem. W 44. minucie zablokowane wybicie Arkadiusza Jędrycha spadło pod nogi Nazarija Rusyna. Napastnik, który wcześniej przyczynił się do straty bramki, nie wahał się ani chwili i technicznym strzałem przerzucił piłkę nad Strączkiem. Do przerwy było 2:1 dla Arki.
Żółto-niebiescy mogli mówić o powrocie z dalekiej podróży, bo jeszcze po pierwszym kwadransie niewiele wskazywało na taki obrót spraw.
Zdecydowała skuteczność w kluczowych momentach
Druga połowa była bardziej wyrównana. GKS próbował przyspieszyć grę po odbiorach, Arka dłużej utrzymywała się przy piłce. Najlepszą okazję dla gości miał Adam Zrelak, lecz Węglarz dobrze obronił jego strzał głową.
Po stronie Arki blisko podwyższenia prowadzenia był Rusyn, który po zgraniu Sebastiana Kerka uderzył z pierwszej piłki obok słupka. W końcówce katowiczanie zamknęli gospodarzy na ich połowie, seryjnie wykonywali rzuty rożne, a po jednym z nich Węglarz przerzucił piłkę nad poprzeczką po strzale Adriana Błąda.
W doliczonym czasie gry Michał Marcjanik zobaczył żółtą kartkę, która wyklucza go z kolejnego meczu, czyli derbów Trójmiasta z Lechią w Gdyni.
Statystyki pokazały przewagę Arki w posiadaniu piłki, ale to GKS przez długi czas był groźniejszy. Ostatecznie o wyniku zdecydowała skuteczność w kluczowych momentach pierwszej połowy i kilka ważnych interwencji Węglarza po przerwie. Tego Arce do tej pory brakowało.
Arka Gdynia – GKS Katowic 2:1 (2:1)
Bramki: Michał Marcjanik (32), Nazarij Rusyn (44) – Mateusz Wdowiak (1).

























Napisz komentarz
Komentarze