Azjatka namówiła go do inwestowania na giełdzie
Historia zaczęła się od znajomości zawartej online z atrakcyjną kobietą z Singapuru. Relacja szybko się rozwinęła, a kobieta namówiła 42-latka z powiatu słupskiego do zainwestowania pieniędzy na giełdzie. Mężczyzna otrzymał pierwsze instrukcje, założył konta na wskazanych portalach i przystąpił do inwestowania.
Kobieta przekonywała 42-latka do lokowania środków na wskazanej przez nią platformie inwestycyjnej. Początkowo wpłacał kilka tysięcy złotych i rzeczywiście otrzymywał niewielkie zyski – rzędu kilkuset złotych. To utwierdziło go w przekonaniu, że inwestycja jest bezpieczna.
Zachęcony pierwszymi „zyskami” 42-latek zdecydował się na kolejne, znacznie wyższe wpłaty. Aby je sfinansować, zaciągnął pożyczkę w wysokości ponad 100 tysięcy złotych. Gdy próbował wypłacić większą kwotę, otrzymał informację o rzekomej blokadzie środków i konieczności dokonania kolejnych wpłat, które miały umożliwić ich odblokowanie.
Mężczyzna znalazł w Internecie ofertę firmy, która miała zająć się odzyskiem zainwestowanych przez niego na giełdzie pieniędzy. I tutaj potrzebne były kolejne wpłaty, na rzekome prowizje, ubezpieczenia, transfery i podatki.
Oszustom przelał 250 tys. złotych
Od września ubiegłego roku mężczyzna przelał oszustom łącznie ponad dwieście pięćdziesiąt tysięcy złotych. Dopiero w banku usłyszał, że padł ofiarą przestępstwa i zgłosił się na policję.
CZYTAJ TEŻ: SMS, który kosztował fortunę. Oszukana mieszkanka Starogardu Gdańskiego zgłosiła się na policję
Nie wiadomo, czy uda się odzyskać wpłacone pieniądze. Policjanci przestrzegają przed obietnicami szybkiego, dużego i pewnego zysku.
- Oszuści często budują relację i zaufanie, zanim poproszą o pieniądze. Zawsze weryfikujmy platformy inwestycyjne i nie podejmujmy decyzji pod wpływem emocji - dodaje podkomisarz Jakub Bagiński.

























Napisz komentarz
Komentarze