Marcowe dni są z reguły nieprzewidywalne, więc na dobrą sprawę nikt nie jest w stanie przewidzieć, kiedy zaświeci słońce, a kiedy spadnie śnieg lub deszcz. Pojawienie się silnego wiatru lub zamieci jest możliwe nieomal w każdej chwili. Choć nieprzewidywalność marcowej pogody sprawia, że trudno zaplanować aktywność poza domem, bo aura potrafi zmienić się z chwili na chwilę, to jednak marzec jest czasem, który wiążemy z pożegnaniem zimy i przygotowaniem się do intensywnej aktywności związanej z sezonem wegetacyjnym.
Zwiastun wiosny
Szczególnym dniem dla tego trybu myślenia jest dzień wspomnienia św. Kazimierza, który obchodziliśmy 4 marca. W polskiej tradycji ludowej uchodzi on za zwiastun wiosny i czas nadziei na lepsze jutro. Mówi się wręcz, że jeśli na Kazimierza pogoda dopisze, to wiosna przyjdzie szybko i będzie łagodna, pogodna. Przysłowie mówi wręcz, że:
„Na świętego Kazimierza, już nie zmarznie twoja pierza”,
co oznacza, że nadchodzą cieplejsze dni i ryzyko zmarznięcia pod pierzyną staje się znikome.
Longin Malicki, w swojej książce „Rok obrzędowy na Kaszubach” zapisał też inne przysłowie –
„Na swiętégo Kazimierza wëlatëje skowrónk spod pierza, ale czasę mu dzóbk zamiarnie”,
które w tym roku zdaje się całkiem realnie nawiązywać do rzeczywistości, bo już w ostatnich dniach lutego rozpoczęły się migracje ptaków, które niewątpliwie zwiastują wiosnę.
Mrówki na wierzch
Św. Kazimierz miał też sprzyjać mrówkom, które wedle Malickiego miały po raz pierwszy myśleć o opuszczeniu mrowiska –
„Na swięti Kazimiérz mrówka na wierzch”.
Oczywiście to kolejny zwiastun wiosny.
Według dawnych przepowiedni, św. Kazimierz jest patronem nie tylko dobrej pogody, ale gwarantuje również zgodę w rodzinie i pomyślności w pracy. Tradycja ludowa nakazywała, by w tym dniu podejmować nowe wyzwania i dążyć do upragnionego celu, bo każda inicjatywa podjęta na św. Kazimierza ma wielką szansę na powodzenie, bo za wstawiennictwem patrona tego dnia warto zaufać swoim marzeniom i z nadzieją patrzeć w przyszłość.
Czas na pracę na polu
Idąc tokiem tego myślenia wielu gospodarzy rozpoczynało tego dnia przygotowania do wiosennych robót w gospodarstwie, szykowało się narzędzia. Jeżeli była taka możliwość otwierano kopce i przygotowywano sadzeniaki sortując kartofle. Przygotowywano ziarno do wiosennego siewu.
Gospodynie przygotowywały się do uprawy ogrodu sadząc pierwsze nasiona w inspektach. To z nich miały wykiełkować pierwsze rzodkiewki, które za kilka tygodni urozmaicą przednówkowy jadłospis.
Obecnie, gdy 1 marca jest uważany za początek wiosny meteorologicznej obserwowanie zjawisk pogodowych, przyrodniczych nie jest czymś nienaturalnym, bo wiosna meteorologiczna obejmująca marzec, kwiecień i maj została przyjęta dla ułatwienia analiz klimatycznych i obliczeń statystycznych choćby w zakresie uprawowym.
Marcowe przepowiednie
Marzec jako okres przejściowy między zimą a wiosną pełen jest dni, które przynoszą przepowiednie. Święto przypadające 12 marca jest raczej optymistyczne, bo wiąże się je z porzekadłem kaszubskim „Na swiętégo Grzegorza jidą wisłé (dawniej tak mówiono o rzekach) do morza”, a czas następujący po święcie jednoznacznie kojarzono z odejściem zimy mówiąc „Po swiętim Grzegorzu zëma ju ni mô tego gorzu (czyli siły, mocy)”.
Przysłowia zapisane przez Malickiego są na swój sposób równoległe do tego, co przed II wojną światową spisała Bożena Stelmachowska, którą do dziś postrzega się za uzdolnionego i owocnego swoimi pracami etnografa zajmującego się sprawami pomorskimi.
Rybaku, chodź do morza
Co ciekawe, zwróciła ona uwagę na to, że marzec to czas przełomu w rybołówstwie. Chodzi zarówno o zapis z Jełdzina w pobliżu Krokowej nawołujący rybaków do pracy –
„Na świętego Grzegorza rybaku chodź do morza”,
czy pochodzący z Pieców, czyli granicy z Kociewiem zapis –
„Na świętego Grzegorza chwytają węgorza”.
W swoim dziele „Rok obrzędowy na Pomorzu” Bożena Stelmachowska zapisała:
„Legenda o św. Krzysztofie jest na Pomorzu ogólnie znana i chętnie powtarzana wśród ludu. Zachowało się też opowiadanie lokalne o św. Krzysztofie, strzegącym bram Gdańska. Każdy podróżny, świeżo przybyły do miasta całuje rzekomo figurę świętego”.
Świętego Krzysztofa, którego święto obchodzono 15 marca uważano za osobę o wyjątkowych predyspozycjach do wspierania osób przekraczających rzeki. Liczono też na to, że woda nie będzie niebezpieczna, bo św. Krzysztof miał przenosić Chrystusa przez rzekę Redę pod Gdynią. Skąd Chrystus będący w istocie swojego narodzenia mieszkańcem Azji miał się znaleźć na północ od Gdyni? Któż to wie.
Ważne jest zaś to, że mieszkańcy Kaszub jeziornych czcili św. Krzysztofa jako osobę, która wspierała osoby, które wypadły z łodzi i mogły zatonąć.
Po św. Krzysztofie – św. Józef i siewy
Kilka dni po wspomnieniu św. Krzysztofa przychodziło wspomnienie kolejnego świętego. Tym razem chodziło o św. Józefa, którego wspominamy 19 marca.
19 marca, czyli dzień wspomnienia św. Józefa ma u rybaków nadmorskich i gospodarzy znaczenie szczególne, albowiem właśnie od tego święta, na całym Pomorzu gospodarze zwyczajowo rozpoczynają orkę lub siew, choćby miałby to być niewielki, wręcz symboliczny zagon.
Tradycja każe, by w razie sprzyjającej pogody zrobić choć najmniejszy, choć symboliczny krok w zakresie uprawy roli.
W dniu wspomnienia świętego w Jastarni odprawiana jest uroczysta msza, w trakcie której rybacy modlą się i wyśpiewują suplikacje na dobry połów. Oczywiście, w sposób dorozumiany oczekują, że święty patron przyniesie im pogodę sprzyjającą połowom.
Tak pszczelarze przeganiali zimę
Świętego Józefa czczono nie tylko w Jastarni. W pobliskim Chłapowie przewidywano pogodę i urodzaj bazując na słowach -
„Święty Józef pogodny - będzie roczek urodzony”.
Stelmachowska odnotowała też, że przed laty w dzień św. Józefa w podgdyńskim Obłużu dawniej zwyczajowo po raz pierwszy po okresie zimowym pszczelarze zaglądali do uli i dokonywali pierwszych czynności konserwacyjnych. Oczywistym jest to, że nie robiliby tego, gdyby ule zasypane były śniegiem, więc należy uznać, że pszczelarze uznawali świętego za tego, który skutecznie przegoni zimę.
Swego rodzaju potwierdzeniem tych zdolności świętego Józefa może być inny cytat zapisany przez Stelmachowską – „Św. Józef skłoni brodą, zima idzie na dół z wodą”.
Dzień wspomnienia św. Józefa był na tyle symboliczny dla rolników, że mówiąc „na św. Józwa, przez pole pierwsza bruzda” rozpoczynali pierwszą orkę właśnie w tym dniu. W pamięci etnografów i starszych osób zapisane jest to, że nawet jeżeli na polu leży jeszcze nieco śniegu, to i tak trzeba zrobić choć jedną, symboliczną skibę, bo tak robili ojcowie i dziadowie, a święty wspierał ich w osiągnięciu dobrych plonów na polu obrobionym pierwszy raz właśnie w tym dniu, to lepiej nie ryzykować i nie zniechęcać świętego patrona.
Wypatrując bocianów
Prowadząc pług rolnicy rozglądali się uważnie szukając powracających bocianów, bo wierzono, że właśnie na św. Józefa bociany powracają do swych gniazd, a w Grzybowie wręcz przepowiadano:
„Gdy na św. Józefa bociek przybędzie — głodu nie będzie”.
Stelmachowska odnotowała też jeszcze jeden interesujący przesąd. Chodzi o to, że każdy, kto w dniu św. Józefa spostrzeże fruwającego bociana, będzie przez cały rok pracowity, a jeżeli mu się to nie udam, zostanie leniwy.
Gęś na jajach
Dzień poświęcony św. Józefowi był w początku ubiegłego wieku uznawany w Starzynie za odpowiedni do posadzenia gęsi na jaja. Podobnie miały robić gospodynie z rejonu Sierakowic uznając, że ten dzień to początek „zimku”, czyli wiosny.
Bardzo ważną wskazówkę zawarto w kolejnym przysłowiu wiążącym się z marcowymi robotami uprawowymi. Wśród rolników miało panować przekonanie, że:
„Kto sieje groch w marcu, zbiera go w garncu, a kto go sieje w maju, uzbiera go w jaju”.
Pracom polowym pomagał dłuższy dzień. Stelmachowska zapisała takie powiedzenie - „Nocka niknie, a dzień długi, czy w porządku twoje pługi”? Można powiedzieć, że to nie tylko stwierdzenie faktu wyraźnie dłuższego dnia, ale również apel do leniuchów, którzy jeszcze pługa nie przygotowali.
Wielki Post
Najciekawszym przysłowiem związanym ze świętym Józefem jest -
„Na św. Józefa nadana pociecha”.
Odłóżmy jednak podstawowe znaczenie odnoszące się do ustępowania zimy, radości z końca zimowych niedostatków i zajmijmy się innym, które jest mało pamiętane, bo wszyscy przyzwyczailiśmy się do myśli o 40-dniowym poście. Święto uznawane jest za tyle istotne, że znosi post, nawet jeśli przypada ono w piątek Zniesienie obowiązku wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych w piątek, a przed laty praktykowane to było przez cały Wielki Post, pozwala na świętowanie uroczystości poświęconej św. Józefowi, Oblubieńcowi Maryi.
Ostatnim dniem traktowanym przez mieszkańców dawnego Pomorza ze szczególną powagą był Dzień Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny nazywany lokalnie Dniem Najświętszej Panny Strumiennej, co wiąże się z tym, że trudno o warunki pogodowe, które sprawiają, że od tego dnia nie pęka lód a woda w strumieniach i rzekach płynie znacznie szybciej zasilana wodą z topniejącego śniegu.
Wszyscy bardzo się obawiali mrozu w tym dniu, bo zgodnie z nieco zabobonnymi przekonaniami uważano w wielu miejscowościach, że pogoda w dniu Zwiastowania pokazuje, jaka będzie w dniu Zmartwychwstania. Lepiej było usłyszeć grzmot w dniu święta, bo był on wróżbą urodzaju.
Co ciekawe, dzień ten łączono z pszczołami i ulami, o czym było już wcześniej, które święcono, by zaczęły się wybudzać z zimowego snu (choć w niektórych pasiekach proces ten ruszał dopiero na świętego Ambrożego uznawanego za patrona pszczół, aczkolwiek Strumienna miała wyższą rangę).
Jak zanotowała Stelmachowska, ludzie bacznie obserwowali tempo przepływu wody w ciekach w dniu święta. Im większa szybkość została odnotowana, tym większą nadzieję mieli nasi przodkowie w urodzajny rok.
Strumienna ma choć uroczysta, nie zwalniała od obowiązków gospodarskich. Gospodynie sadzały drób na jaja, bo „Strumienna” przynosiła szczęście. Gospodarze siali groch, a w rejonie Chojnic rozsadę kapusty, która ma wyrastać wyjątkowo bujnie.
25 marca był dniem uroczystym, bo jeżeli się nie świętowało, to można było sprowadzić grad w zboże w późniejszym okresie, ale jednocześnie dniem pełnym obowiązków. Jednym z najważniejszych było dochowanie zwyczaju godzenia służby folwarcznej na kolejny sezon pracy w gospodarstwie wiejskim.
Jak widać, marzec jest bardzo bogaty w tradycyjną pomorską obrzędowość. Współcześnie jesteśmy zalewani propozycjami z całego kraju, a nawet świata, ale znajdźmy chwilę na refleksję nad tym, czym żyli mieszkańcy Pomorza przed laty.

























Napisz komentarz
Komentarze