Powiat wystąpił z wnioskiem o rozważenie wsparcia do Wydziału Zarządzania Kryzysowego Wojewody Pomorskiej.
Pompowanie wody z zapadliska z wykorzystaniem bypassu prowadzone było nieprzerwanie przez sześć dni. O zaistniałej sytuacji na terenie prywatnej posesji w Stanisławiu powiadomione zostały służby w Starostwie Powiatowym w Tczewie. Prawdopodobną przyczyną zdarzenia było uszkodzenie elementu systemu drenarskiego. Z kolei powiat wystąpił z wnioskiem o rozważenie wsparcia do Wydziału Zarządzania Kryzysowego Wojewody Pomorskiej.
- Starosta Tczewski zwrócił się z prośbą do Pani Wojewody Pomorskiej o udzielnie pomocy i wsparcia gminie w związku z sytuacją kryzysową jaką miała miejsce w Stanisławiu - potwierdza Aleksandra Jahn z Urzędu Gminy w Tczewie. - Siły i środki będące w dyspozycji obu samorządów są niewystarczające do opanowania i zakończenia powstałej sytuacji kryzysowej. Prośba dostarczy m.in. wsparcia w specjalistycznej ocenie zagrożenia oraz ukierunkowania dalszych działań.

Krystian Kłos, rzecznik wojewody pomorskiej potwierdził, do urzędu wpłynęło stosowne pismo ze Starostwa Powiatowego w Tczewie.
- Sprawa jest aktualnie rozpatrywana przez służby wojewody – mówi Krystian Kłos.
Działania ratownicze przy zapadlisku w Stanisławiu prowadzone były przez sześć dni
Początkowo wyglądało, że to jedynie miejscowe zdarzenie, dotyczące tylko jednej prywatnej posesji. Tak się jednak nie stało.
- Grunt był intensywnie podmywany przez wartki nurt wody, która wypływała z jednego miejsca i po kilku metrach wnikała ponownie w podłoże – wyjaśnia kpt. Michał Myrda z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Tczewie. - Podłoże było silnie nawodnione i niestabilne, a krawędzie zapadliska okresowo obrywały się, powodując jego stopniowe powiększanie. Już na wstępie naszej akcji zastaliśmy wyrwę w gruncie o powierzchni około 100 m kw. zlokalizowaną w ogrodzie za budynkiem mieszkalnym.

A to był zaledwie wstęp do oceny faktycznej sytuacji. Bezpośrednio zagrożony był budynek mieszkalny znajdujący się w pobliżu wyrwy. Wkrótce okazało się, że sytuacja zagrażała także okolicznym kilku budynkom.
- Cała ta sytuacja wynikła z gwałtownych roztopów śniegu oraz intensywnego napływu wód z obszaru około 750 ha terenów rolnych – mówi kpt. Michał Myrda. - W związku z intensywnym podmywaniem gruntu i przemieszczaniem się ziemi w kierunku systemu drenarskiego istniało ryzyko jego zablokowania. W przypadku powstania zatoru woda rozlałaby się na teren zabudowany, powodując podtopienie kolejnych nieruchomości.
Tak, na szczęście, dzięki działaniom służb, się nie stało.
Ogrom szkód, jakie postały w wyniku gwałtownych roztopów znacznie przewyższył nie tylko możliwości gminy, czy powiatu
W działaniach ratowniczych uczestniczyli: Państwowa Straż Pożarna oraz Ochotnicze Straże Pożarne z terenu gminy Tczew i miasta Tczew. Na miejscu działał specjalnie powołany sztab akcji, w którego pracach uczestniczyli przedstawiciele Państwowej Straży Pożarnej, Urzędu Gminy Tczew, jednostek pomocniczych gminy, Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego, Policji oraz podmiotów technicznych zaangażowanych w usuwanie awarii.

To co było możliwe zostało bez zwłoki przeprowadzone przez gminne służby. Gmina uruchomiła podmioty specjalistyczne, które przy użyciu ciężkiego sprzętu budowlanego prowadziły prace związane z usunięciem awarii. W działaniach naprawczych uczestniczyła także spółka komunalna.
- Gmina zapewniła także wsparcie logistyczne, w tym zaplecze sanitarne oraz posiłki i napoje regeneracyjne dla uczestników akcji – mówi Aleksandra Jahn z Urzędu Gminy Tczew. - O zaistniałej sytuacji powiadomione zostały służby w Starostwie Powiatowym w Tczewie. Z kolei Powiat wystąpił z wnioskiem o rozważenie wsparcia do Wydziału Zarządzania Kryzysowego Wojewody Pomorskiej.

























Napisz komentarz
Komentarze