Ponad 19 tysięcy ton odpadów i dziesiątki pożarów
Nielegalne składowisko działało w Kamieńcu od 2021 roku. Łącznie leżało tam ponad 19 tysięcy ton odpadów tekstylnych. Składowane były piętrowo, w workach z tworzywa sztucznego oraz w typu big-bag. W latach 2021-2023 doszło na tam do 39 pożarów, które stanowiły realne zagrożenie dla okolicy.
Ostatecznie prokuratorzy w 2025 roku skierowali do Sadu Okręgowego w Słupsku akt oskarżenia przeciwko Dariuszowi Z. (lat 46), Magdalenie Z. (lat 43), Jerzemu B. (lat 62 ) oraz Annie K. (lat 35) i Iwonie B. w związku z popełnieniem przestępstw polegających na udziale w nielegalnym składowaniu zmieszanych odpadów tekstylnych będących odpadami palnymi stanowiącymi zagrożenie dla ludzi oraz środowiska naturalnego.
WIĘCEJ NA TEN TEMAT PISALIŚMY TUTAJ: Są zarzuty za nielegalne składowisko tekstyliów w Kamieńcu pod Lęborkiem

Prokuratura: Zagrożenie dla ludzi i środowiska
Oskarżeni to mieszkańcy Środy Wielkopolskiej oraz Kamienicy pod Lęborkiem. Zdaniem oskarżycieli, jako prezesi zarządu albo na skutek udzielonego im pełnomocnictwa, w różnym okresie czasu zajmowali się prowadzeniem firmy albo mieli realny wpływ na jej prowadzenie. Są to osoby, które faktycznie odpowiedzialne są za nielegalne składowanie odpadów tekstylnych w Kamieńcu.
- Ze względu na ich ilość, skład chemiczny, warunki i sposób składowania, brak prewencji przeciwpożarowej, położenie i charakter nieruchomości, na której były one składowane, mogło to stanowić zagrożenie dla życia lub zdrowia człowieka. Mogło także spowodować obniżenie jakości wody, powietrza, powierzchni ziemi lub zniszczenie w świecie roślinnym lub zwierzęcym - mówił w ubiegłym roku Paweł Wnuk, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Słupsku. - W związku z powyższym uznano, że oskarżeni działając w okolicznościach szczególnie niebezpiecznych polegających na składowaniu odpadów w sposób i w warunkach opisanych wyżej, przy stwierdzonych ich właściwościach fizykochemicznych, sprowadzili bezpośrednie niebezpieczeństwo zdarzenia mającego postać pożaru i rozprzestrzenienia się substancji trujących, duszących lub parzących. Niebezpieczeństwo to zagrażało życiu lub zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach, czym działali na szkodę Gminy Cewice.
Oskarżeni nie przyznają się do winy
Dariusz Z., Magdalena Z., Jerzy B. oraz Anna K. przesłuchani w charakterze podejrzanych nie przyznali się do popełnienia zarzucanych im przestępstw. Część odmówiła złożenia wyjaśnień i odpowiedzi na pytania. Część złożyła wyjaśnienia, w których kwestionowali swoją winę. Wobec oskarżonych, podczas prowadzonego śledztwa prokurator zastosował takie środki zapobiegawcze jak: dozór policji, nakaz powstrzymywania się od prowadzenia działalności polegającej na składowaniu, zbieraniu i transporcie odpadów, zakaz opuszczania kraju oraz poręczenie majątkowe w kwocie od 10 do 40 tys. zł. Oskarżonym, za popełnienie zarzucanych im przestępstw grozi kara nawet do 10 lat pozbawienia wolności.
ZOBACZ TAKŻE: 1 mln zł kary dla właściciela składowiska odpadów w Kamieńcu!
W Słupsku ruszył proces
Po prawie roku, w ostatni poniedziałek, 9 marca, przed Sądem Okręgowym w Słupsku ruszył proces przeciwko oskarżonym. Zostały odczytane im zarzuty. Nie przyznali się do winy.
Podczas odczytywania zarzutów prokurator wskazała, że oskarżeni sprowadzili bezpośrednie niebezpieczeństwo pożaru i rozprzestrzenienia się substancji trujących, duszących lub parzących. Działaniami tymi działali na szkodę gminy Cewice oraz Skarbu Państwa, reprezentowanego przez Nadleśnictwo Cewice.
Usunięcie odpadów może kosztować nawet 40 mln zł
Według wstępnych ustaleń biegłych usunięcie odpadów może kosztować Skarb Państwa nawet 40 mln zł. Sprawców masowych podpaleń do dzisiaj nie ustalono.
Kolejna rozprawa planowana jest na 23 marca tego roku.

























Napisz komentarz
Komentarze