Straty po pożarze hali ZNTK na Przeróbce. Milionowe szkody
Straty spowodowane wybuchem i pożarem w lutym ubiegłego roku w zabytkowej hali dawnych Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego na Przeróbce oszacowano na ponad 38 milionów złotych. Ogień strawił 25 tys. m kw. powierzchni. Spłonęły m.in. prawie 1500 rowerów i 1000 baterii systemu metropolitalnego Mevo, sprzęt audio czy zabytkowe elementy.
Gdański „Breaking Bad”. Laboratorium narkotykowe w hali na Przeróbce
Według ustaleń śledczych, przyczyną pożaru był wybuch w laboratorium narkotykowym, które działało w hali dawnych ZNTK na Przeróbce pod przykrywką legalnej działalności gospodarczej. Na szczęście, w wyniku zdarzenia nikt nie ucierpiał.
Ze względu na skalę i charakter nielegalnej produkcji substancji psychotropowych, sprawę okrzyknięto gdańskim „Breaking Bed”.
Zarzuty wobec oskarżonych: produkcja narkotyków i niepowiadomienie straży pożarnej
Prokuratura oskarżyła Norberta C., Pawła S. i Daniela S. o to, że od 1 stycznia do 5 lutego ubiegłego roku, działając wspólnie i w porozumieniu z innymi nieustalonymi osobami, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, wytwarzali w hali znaczne ilości substancji psychotropowych zawierających 4-CMC (klefedron). Postawiła im także zarzut sprowadzenia zagrożenia dla życia i zdrowia wielu osób oraz uszkodzenia zabytkowej hali ZNTK w Gdańsku o wartości co najmniej 1 mln zł i innych znajdujących się w niej zabytków.
Dodatkowo Paweł S. i Daniel S., zdaniem śledczych, mieli nie powiadomić służb o wybuchu pożaru.
Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, „oskarżeni w momencie wybuchu pożaru byli w hali i – zdaniem prokuratury – uciekli w momencie, gdy zdali sobie sprawę, że sami nie zapanują nad ogniem. Do wybuchu ognia doszło w niejasnych okolicznościach – wiadomo, że zajęły się baniaki z substancjami łatwopalnymi”.
Oskarżeni nie przyznali się do winy
Oskarżeni w piątek, 20 marca zeznawali, że w hali dawnych ZNTK na Przeróbce prowadzili jedynie prace remontowe i nie mieli świadomości o istnieniu tam laboratorium narkotykowego – dowiedzieli się o tym z mediów.
Daniel S. zeznał, jak podaje „Gazeta Wyborcza”, że wiedział jedynie o działającej tam mieszalni farb i płynów do spryskiwaczy samochodowych.
Mężczyźni zaprzeczali też ustaleniom prokuratury o niepowiadomieniu straży pożarnej o wybuchu pożaru.
– Gdy zauważyliśmy ogień, próbowaliśmy gasić wężem z wodą, ale nie daliśmy rady, z uwagi na niskie ciśnienie. Nie powiadomiłem straży pożarnej, bo nie zabierałem telefonu do pracy, byliśmy w szoku – powiedział podczas rozprawy, cytowany przez „Gazetę Wyborczą”, Paweł S.
Oskarżeni twierdzili, że wychodząc z hali, alarmowali inne osoby o wybuchu ognia. Podnosili także kwestię problemów z prądem, sugerując, że pożar mógł powstać w wyniku zwarcia instalacji elektrycznej.
Mężczyźni nie przyznali się do winy.
– Norbert C. przyznał się jedynie do posiadania narkotyków – podaje „Gazeta Wyborcza”. – Przedstawił przed sądem taką samą wersję wydarzeń, jak Daniel S. i Paweł S. Na etapie śledztwa przyznawał się do produkcji narkotyków, ale w sądzie stwierdził, że wynikało to z zażywania narkotyków i jego „złej kondycji zdrowotnej”.
Zeznania współwłaściciela hali dawnych ZNTK na Przeróbce
Przed sądem zeznawał również Marek P., współwłaściciel hali dawnych ZNTK na Przeróbce. Potwierdził, że podpisał umowę dzierżawy z dwoma mężczyznami, z których jeden był Ukraińcem. Zeznał, że po wybuchu pożaru podejrzewał, iż „coś jest nie tak, bo to była jedyna firma poszkodowana, która się do mnie nie odezwała”.
Kiedy kolejna rozprawa?
Dwie kolejne rozprawy mają odbyć się w kwietniu. Zostanie na nich przesłuchanych po 10 świadków.

























Napisz komentarz
Komentarze