Reklama
Reklama

Osłabieni, ale ambitni. Lechia Gdańsk wygrała ważny mecz z Pogonią Szczecin

Osłabiona kontuzjami, ale ambitna Lechia Gdańsk w sobotę, 21 marca wygrała niezwykle ważne spotkanie z Pogonią Szczecin. Blisko 20 tysięcy kibiców oglądało mecz na Polsat Plus Arenie Gdańsk zakończony wynikiem 2:1. Dzięki temu zwycięstwu biało-zieloni odskakują od strefy spadkowej na pięć punktów i przerwę na kadrę spędzą w dobrych nastrojach.
Lechia Gdańsk-Pogoń Szczecin, Gdańsk 2026
Lechia Gdańsk-Pogoń Szczecin 2:1. Osłabieni biało-zieloni wygrali ważny mecz i uciekli ze strefy spadkowej

Autor: Karol Makurat | Zawsze Pomorze

Problemy kadrowe Lechii Gdańsk przed meczem z Pogonią Szczecin

Lechia Gdańsk do meczu z Pogonią Szczecin przystąpiła mocno osłabiona. Z powodu urazów, w składzie zabrakło najważniejszych postaci – Mateja Rodina i Camilo Meny oraz Tomasa Bobčka. Już druga połowa poprzedniego spotkania z GKS Katowice pokazała, że bez tego „kręgosłupa” będzie bardzo trudno o punkty.

A do Gdańska przyjechała Pogoń Szczecin – grająca w tym sezonie mocno poniżej oczekiwań, ale z czterema zwycięstwami w pięciu ostatnim meczach. Biało-zielonych czekała zatem bardzo ciężka przeprawa. Zwycięstwo było kluczowe, aby odskoczyć od strefy spadkowej.

W innym przypadku – jeśli zespoły z czerwonej strefy by wygrały – zaczęłoby się robić gorąco. Wprawdzie Paolo Urfer jest pewny, że Lechia Gdańsk odzyska zabrane pięć punktów, ale na ten moment tabela wygląda tak, że każda zdobycz jest kluczowa w tym absurdalnym sezonie Ekstraklasy.

Pierwsza połowa: Szybki cios Bujara Pllany i pechowy remis

Początek meczu był mocno szarpany. Piłka częściej była w powietrzu niż na ziemi, ale swoje szanse mieli jedni i drudzy. Wynik otworzył się w 11. minucie tego spotkania. Kapitalne dośrodkowanie z wolnego Ivana Zhelizki, Bujar Pllana skontrował piłkę efektownym szczupakiem i gospodarze mogli cieszyć się z prowadzenia.

Kiedy wydawało się, że w pierwszej połowie już nic się nie wydarzy, do akcji wkroczył Maksym Diachuk, który tak dostawił głowę do strzału Paula Mukairu, że zaskoczył Alexa Paulsena. Niepotrzebna interwencja, ponieważ piłka leciała prosto w ręce bramkarza. I tak w 37. minucie mieliśmy remis.

Ale to też było dobre podsumowanie pierwszych trzech kwadransów. Mnóstwo było przypadku – na finezyjne granie nie pozwalała również średniej jakości murawa. Można było jednak odnieść wrażenie, że z gry więcej mają Gdańszczanie, którzy, mimo mocno przemeblowanego składu, wyglądali całkiem przyzwoicie. „Portowcy” natomiast próbowali szarpać głównie lewą stroną, wykorzystując niepewną defensywę biało-zielonych.

Lechia Gdańsk-Pogoń Szczecin, Gdańsk 2026

Druga połowa: Rajd Alexandra Cirkovicia

Wraz z początkiem drugiej połowy, to goście próbowali poukładać wydarzenia na boisku, ale w 54. minucie o swojej klasie przypomniał Alexandar Cirković, który dosłownie „zezłomował” defensywę Pogoni. Ograł pięciu i wystawił na pustą do Tomasza Neugebauera – Lechia znów była na prowadzeniu. To był też moment przebudzenia się biało-zielonych, którzy w prosty i szybki sposób – czyli tak, jak lubią najbardziej – dość często przemieszczali się pod bramkę Valentina Cojocaru.

Widząc, co się dzieje, trener gości sięgnął po ciężkie działa, wprowadzając na murawę ofensywny tercet Grosicki-Angielski-Pozo. I mimo że faktycznie płynność gry się poprawiła, podopieczni Thomasa Thomasberga nie byli w stanie realnie zagrozić bramce Alexa Paulsena. Poza jednym strzałem Pula Mukairu, który fenomenalnie obronił Nowozelandczyk, goście walili głową w mur. 

Później, już w samej końcówce doliczonego czasu gry, bramkarz Lechii instynktownie obronił piłkę meczową. Zdecydowanie jego najlepszy mecz w biało-zielonych barwach.

Lechia Gdańsk pnie się w górę tabeli Ekstraklasy

Lechia trzymała się swojego planu – jak najszybciej przedostać się pod bramkę gości i próbować podwyższyć prowadzenie. Bliski drugiego gola był Tomasz Neugebauer, ale w ostatniej chwili piłkę spod nóg wyjął mu Valentino Cojocaru. 

Na 10 minut przed końcem szansę miał Maksym Diachuk, ale w idealnej sytuacji nie dał rady skierować głową piłki do bramki. Później jeszcze brakowało naprawdę niewiele Ivanowi Zhelizce i Bohdanowi Vyunnykowi.

Rację miał John Carver, mówiąc że wierzy w swoich podopiecznych. Bo w tak eksperymentalnym składzie może i nie było pięknej gry – poza kilkoma wyjątkami – ale na pewno nie brakowało ambicji. Biało-zieloni dobrze się asekurowali, mądrze podwajali i skutecznie wybijali z uderzenia „Portowców”. Jednocześnie dalej szukali swoich szans, dzięki czemu udało się dowieźć niezwykle ważne zwycięstwo.

Tym samym, Lechia ma 34 punkty, zwiększając przewagę nad strefą spadkową do pięciu punktów, i zajmuje 11. miejsce w tabeli.

Teraz przerwa na kadrę – czas na dojście do zdrowia kluczowych zawodników i przygotowanie się na najważniejszy etap sezonu.

Lechia Gdańsk - Pogoń Szczecin 2:1

Bramki: Pllana (4′), Neugebauer (54′) - Mukairu (37′).

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama