Reklama Praca

Poszła wypłacić pieniądze, taksówka z córkami zniknęła. Zgłosiła uprowadzenie

Historia niczym z filmu kryminalnego. Matka z dwiema nastoletnimi córkami podróżowała taksówką. Wysiadła na chwilę, by podejść do bankomatu. Gdy wróciła, na miejscu nie zastała ani taksówki ani swoich córek. W aucie został też jej telefon. Zgłosiła na policję uprowadzenie nastolatek. Rozpoczął się wyścig z czasem. Siły zjednoczyły wszystkie jednostki policji. Finał poszukiwań okazał się... tak prozaiczny, że aż niewiarygodny.
Poszła wypłacić pieniądze, taksówka z córkami zniknęła. Zgłosiła uprowadzenie
Kobieta podróżująca taksówką z dwiema córkami, wysiadła na chwilę, by podejść do bankomatu. Gdy wróciła, na miejscu nie zastała ani taksówki ani swoich córek.

Autor: Canva | Zdjęcie ilustracyjne

Poszukiwanie nastolatek - cała policja na nogach!

O zdarzeniu poinformował "Fakt". Gdańska policja potwierdza, że policjanci długo nie zapomną minionego dnia. Jak relacjonuje asp. szt. Mariusz Chrzanowski, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku, 4 maja na komendę zgłosiła się roztrzęsiona kobieta informują, że uprowadzono jej dwie córki 14 i 17-latkę.

- Kobieta opowiedziała, że jechały taksówką, gdy nagle dotarło do niej, że ma za mało gotówki. Poprosiła więc taksówkarza, by się zatrzymał, a ona szybko wyskoczy do bankomatu. W aucie zostały dwie nastolatki oraz jej telefon. Kierowca miał zaczekać na kobietę, ale niestety, gdy wróciła, nie było już ani taksówki, ani córek, ani telefonu - opowiada asp. szt. Mariusz Chrzanowski. 

Rozpoczęto intensywne poszukiwania, zarządzono też blokady dróg na terenie województwa pomorskiego. Jednocześnie policjanci sprawdzali różne wersje zdarzenia.

CZYTAJ TEŻ: Narkotyki miał ukryte... w Biblii. 29-latek zatrzymany po pościgu

Nieoczekiwany finał poszukiwań

Poszukiwania nastolatek trwały około dwóch godzin. 

- W trakcie okazało się, że nastolatki poczuły się znudzone, zapłaciły taksówkarzowi i odesłały taksówkę, a następnie wybrały się do galerii handlowej. Nie miały jak poinformować o tym matki, bo jej komórka została w samochodzie. Wszyscy odetchnęliśmy z ulgą, bo okoliczności tego zdarzenia mogły mieć inny przebieg i całkiem inny finał - kontynuuje Mariusz Chrzanowski.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama Festiwal Kultury Ocalonej 2026