Miś na miarę naszych możliwości
Dzięki tym funduszom w niemal 900 lokalizacjach ma powstać około 18 tys. mieszkań komunalnych i społecznych oraz 2,5 tys. miejsc w akademikach. Cytując klasyka: to miś na miarę naszych możliwości. O tym, że to mały miś mogą przekonać kolejne liczby.
Polskie mieszkalnictwo napędzają deweloperzy i Kowalscy
Wystarczy bowiem dla porównania statystyka z ostatnich lat. Najwięcej, bo około 130 tys. nowych lokali dostarczały w tym czasie na rynek co roku firmy deweloperskie. Kolejna grupa, która ma znaczący wkład to gospodarstwa domowe, a więc statystyczni Kowalscy. Budowali w tym okresie ok. 70 tys. domów rocznie. Mówimy naturalnie o domach zakończonych i zasiedlonych, a nie w trakcie budowy.
CZYTAJ TEŻ: Nowe mieszkania komunalne w Sopocie. Kurort wzbogaci się o ponad 100 lokali
Trzeba oddać jednak rządowi sprawiedliwość: planowane nakłady pozwolą potroić z naddatkiem dotychczasowe wyniki. W ostatniej dekadzie w Polsce rocznie oddawanych do użytkowania było średnio 5,4 tys. mieszkań komunalnych, spółdzielczych oraz budowanych w ramach SIM-ów i TBS-ów. Planowane 18 tys. może więc stanowić wyraźne zwiększenie dotychczasowej skali. Nie wywoła jednak rewolucji, zwłaszcza w stosunku do skali potrzeb!
4 mln Polaków w luce czynszowej
Według szacunków problem tzw. luki czynszowej dotyczy w Polsce nawet 4 milionów rodzin. To osoby, które zarabiają zbyt dużo, by zakwalifikować się do najmu komunalnego, a jednocześnie zbyt mało, by uzyskać kredyt hipoteczny. Znajdują się one w systemowej próżni. Nowa strategia rządu ma być próbą wypełnienia tej luki poprzez zwiększenie podaży mieszkań społeczno-czynszowych.
To na razie pierwszy kroczek
– Według ogłoszonych informacji, z zapowiadanej puli środków, rząd planuje zakontraktować jednocześnie remont, termomodernizację oraz budowę 18 tys. lokali – komentuje Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań rynku Otodom. – Niewątpliwie odbudowa zasobu mieszkań dostępnego w ramach najmu komunalnego to krok w dobrą stronę. Być może to nawet ważniejszy element tej strategii niż sama realizacja nowych inwestycji. Pojawia się jednak pytanie, czy w tej samej kwocie uda się faktycznie zmieścić wszystkie te działania, w tym wspomniane 18 tys. mieszkań. Mimo tych poważnych wątpliwości co do skali przedstawionego planu, można wskazać jego realną zaletę. Jednym z ważniejszych elementów tej strategii może być wzmocnienie dość pozytywnego trendu w sektorze budownictwa społecznego i komunalnego. Obecnie zjawisko to nie występuje jeszcze w oczekiwanej skali. Patrząc na dane GUS, w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy liczba rozpoczynanych tego typu budów nie przekracza 5 tys. mieszkań. Jeżeli jednak udałoby się jednorazowo zakontraktować budowę dodatkowych 10 tys. mieszkań, co jest założeniem bardziej realistycznym niż nagły wzrost o 18 tys., to w statystykach powinniśmy zobaczyć wyraźne odbicie w dwóch-trzech najbliższych latach – dodaje ekspertka.





















Napisz komentarz
Komentarze