Jest wyrok ws. tragicznego wypadku. Po pijaku wjechał w pieszych, zginęła jedna osoba

Siedem lat i siedem miesięcy więzienia, dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów i odszkodowania dla pokrzywdzonych i ich rodzin. Przed Sądem Rejonowym w Słupsku zakończył się proces Oskara I., który pod koniec 2024 roku wjechał samochodem w grupę pieszych. Jedna osoba zginęła, a pięć kolejnych zostało rannych.
Słupsk: Po pijaku wjechał w pieszych, zginęła jedna osoba. Jest wyrok
Oskar I., który prowadząc pod wpływem alkoholu i narkotyków zabił jedną osobę i ranił pięć kolejnych, spędzi w więzieniu kolejne 7 lat.

Autor: Hubert Bierndgarski | Zawsze Pomorze

Tragiczny wypadek na ulicy Nad Śluzami

Do wypadku doszło w listopadzie 2024 roku na ulicy Nad Śluzami w Słupsku. 20-letni wtedy Oskar. I na łuku drogi zjechał na chodnik i uderzył w grupę idących nim pieszych. W wyniku wypadku zginął 24-letni mężczyzna. Pozostałe osoby z obrażeniami ciała zostały przewiezione do szpitala. Część z nich do dzisiaj nie odzyskało pełnej sprawności. Już podczas czynności po wypadku okazało się, że kierowca jest pijany i pod wpływem narkotyków. Miał ponad półtora promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Zaraz po zatrzymaniu Oskar I. został tymczasowo aresztowany na dwa miesiące. W areszcie przebywa do dzisiaj. 

CZYTAJ TEŻ: Pijany kierowca wjechał w grupę pieszych w Słupsku! Jedna osoba nie żyje

Wyrok: 7 lat i 7 miesięcy więzienia 

Dwa tygodnie temu w Sądzie Rejonowym w Słupsku zakończył się proces w tej sprawie. Strony wygłosiły mowy końcowe. Sędzia odroczył jednak ogłoszenie wyroku. We wtorek, 31 marca poznaliśmy wyrok, na mocy którego sąd skazał Oskara I. za popełnienie zarzucanych mu przestępstw na karę łączną 7 lat i 7 miesięcy pozbawienia wolności oraz dodatkowo orzekł wobec niego dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. Dodatkowo zasądził na rzecz pokrzywdzonych nawiązki w kwotach od 3 do 20 tys. zł.

Sędzia Katarzyna Sikorska‑Löwe w uzasadnieniu wyroku podkreśliła, że zgromadzony materiał dowodowy jednoznacznie wskazuje na winę oskarżonego. Mężczyzna przyznał się do winy, nie kwestionował swojego stanu w chwili wypadku, co - jak uznał sąd - miało wpływ na wymiar kary. 

- Dowody wskazały, że prowadził pod wpływem alkoholu i po użyciu środków odurzających i nie zachował się adekwatnie do warunków na drodze czym spowodował wypadek. Oskarżony nie zbiegł jednak z miejsca zdarzenia. Przed sądem również przyznał się do winy i nie kwestionował tego w jakim stanie prowadził. I to ma również wpływ na wysokość kary. Sąd uznał, że kara siedmiu lat i siedmiu miesięcy pozbawienia wolności będzie wystarczającą karą do tego, że oskarżony zrozumiał naganność swojego postępowania - mówiła w uzasadnieniu sędzia Katarzyna Sikorska-Löwe z Sądu Rejonowego w Słupsku. 

Do wypadku doszło w listopadzie 2024 roku na ulicy Nad Śluzami w Słupsku (fot. KMP w Słupsku) 
ZOBACZ TAKŻE: Katastrofa kolejowa w Gdyni. Maszynista szynobusu usłyszał wyrok

Sąd uznał, że wymierzona kara ma charakter zarówno represyjny, jak i resocjalizacyjny oraz powinna działać odstraszająco wobec innych potencjalnych sprawców.

- Sąd brał pod uwagę śmierć jednego z pokrzywdzonych. Nie da się jednak wycenić życia ludzkiego. Proszę nie odbierać tej kary jako próby takiego wycenienia. To jest kara za popełniony czyn i skutki tego czynu. Kara musi mieć też skutek resocjalizacyjny - mówiła sędzia. 

Rodzina ofiary krytykuje wyrok. "Kpina"

Matka zmarłego mężczyzny, po ogłoszeniu wyroku, nie ukrywała zdenerwowania i żalu. Jej zdaniem ten wyrok to kpina i jak zapowiedziała, będzie składać odwołanie. Możliwe, że złoży również pozew cywilny wobec sprawcy wypadku. 

- Wyrok jest nieadekwatny do sprawy. Nieważne, co sąd mówił, że jest młodociany. Bardzo źle się z tym czuję, że ogłoszono tak niski wyrok. Za niski na krzywdę mojego syna i innych poszkodowanych. Jak się czuł jako dorosły, żeby po narkotykach i alkoholu prowadzić samochód, to powinien jako dorosły odpowiadać. Kara powinna być jak najwyższa. 25 lat - mówiła po ogłoszeniu wyroku matka mężczyzny, który zginął w wypadku. 

Również prokuratorzy nie wykluczają odwołania.

- Po szczegółowym przeanalizowaniu treści wyroku Prokuratura Okręgowa w Słupsku podejmie decyzję, czy z tym wyrokiem się zgadza, czy też nie i czy będzie od niego wnosiła apelację, a jeżeli tak, to w jakim zakresie - wyjaśnia Paweł Wnuk, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Słupsku. 

Obrońca poszkodowanego uznał, że sąd prawidłowo poszedł do wymierzenia kary. 

- Sąd wziął pod uwagę, że sprawca jest młodociany i popełnił duży życiowy błąd, ale nie może to przekreślać jego całego życia. Mój klient jest tą sytuacją załamany i rozumie ból rodzin. Materiał dowodowy wskazuje jasno, że mój klient nie jest zdemoralizowany ani zepsuty w stopniu takim, aby odizolować go od społeczeństwa na dziesięciolecia. Sad musi opierać się na materiałach dowodowych, a nie emocjach. Tak się stało w tym przypadku - mówił obrońca Bartłomiej Tutak.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama