Syn znanego gdańskiego piekarza skazany za atak maczetą. Jest wyrok, ale to nie koniec sprawy

Wyrok w sprawie ataku maczetą w centrum Gdańska zapadł w poniedziałek, 30 marca przed Sądem Rejonowym Gdańsk-Południe. Jak poinformowała „Gazeta Wyborcza”, proces toczył się za zamkniętymi drzwiami, a szczegóły zdarzenia zostały ograniczone do niezbędnego minimum. Mimo to, ustne uzasadnienie wyroku rzuca światło na charakter sprawy i motywy decyzji sądu. Oskarżony to 38-letni syn gdańskiego piekarza Mateusz P.
Temida, zdjęcie ilustracyjne
Zapadł wyrok za atak maczetą w centrum Gdańska. 38-letni syn znanego piekarza dostał karę w zawieszeniu

Autor: Canva | Zdjęcie ilustracyjne

Atak maczetą w centrum Gdańska. Ustalenia sądu

Oskarżony w sprawie, 38-letni Mateusz P., syn znanego gdańskiego piekarza i cukiernika, jak podaje „Gazeta Wyborcza” został uznany za winnego narażenia kobiety na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, oraz spowodowanie obrażeń ciała.

Do zdarzenia doszło w listopadzie 2021 roku w mieszkaniu przy ul. Lawendowej w centrum Gdańska. Jak wynika z ustaleń sądu, mężczyzna zaatakował Aleksandrę W. maczetą, powodując poważne obrażenia kręgosłupa i mięśni.

Wyrok w zawieszeniu i środki zapobiegawcze dla oskarżonego

Sąd skazał Mateusza P. na 10 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata. Dodatkowo orzeczono zakaz zbliżania się i kontaktowania z pokrzywdzoną przez trzy lata oraz obowiązek zapłaty 5 tys. zł nawiązki. Oskarżony musi również pozostawać pod dozorem kuratora.

Jak podkreślono w uzasadnieniu, kluczowe znaczenie miały zeznania pokrzywdzonej, które – w ocenie sądu – były spójne z dokumentacją medyczną oraz opiniami biegłych i świadków. Sąd nie dał wiary wersji przedstawionej przez oskarżonego, wskazując na rozbieżności między relacjami stron.

Ocena szkodliwości czynu: skutki obrażeń wciąż są odczuwalne

Istotnym elementem sprawy była ocena społecznej szkodliwości czynu. Choć Mateusz P. nie był wcześniej karany i pogodził się z pokrzywdzoną, sąd uznał, że użycie niebezpiecznego narzędzia oraz powaga obrażeń wykluczają uznanie jego zachowania za nieznacznie szkodliwe.

– Oskarżony użył maczety, powodując dotkliwe obrażenia, których skutki są odczuwalne do dziś – wskazano w uzasadnieniu, cytowanym przez „Gazetę Wyborczą”.

Jednocześnie sąd uznał, że bezwzględna kara więzienia byłaby w tym przypadku zbyt surowa. Wziął pod uwagę m.in. brak wcześniejszych konfliktów z prawem oraz fakt zawarcia ugody między stronami. Pokrzywdzona otrzymała wcześniej ponad 40 tys. zł zadośćuczynienia.

Obrona zapowiada apelację. Sprawa wróci na wokandę 

Wyrok nie kończy jednak sprawy. Obrońca skazanego, cytowany przez „Gazetę Wyborczą”, zapowiedział apelację, argumentując, że sąd powinien warunkowo umorzyć postępowanie. Podkreślał, że doszło do pojednania stron, a sam czyn miał charakter incydentalny.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze