Staranował samochody, uderzył w mur i uciekł. Sprawcę znaleźli po plamach oleju

Do nietypowego zdarzenia doszło w centrum Słupska. Kierowca osobowego auta najpierw staranował trzy samochody a potem uderzył w mur. Na koniec zbiegł z miejsca zdarzenia. Policjanci znaleźli auto po... śladach substancji, które wyciekały z pojazdu. Okazało się, że kierowca był pod wpływem narkotyków.
Słupsk: Staranował samochody, uderzył w mur i uciekł. Sprawcę znaleźli po plamach oleju
46-letni kierowca staranował trzy auta w centrum Słupska i uderzył w mur klasztoru. Po kolizji uciekł, ale policja odnalazła go po śladach wyciekającego z samochodu oleju

Autor: Komenda Miejska Policji w Słupsku

Staranował samochody i uderzył w mur klasztoru

Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w połowie tygodnia w centrum Słupska. Około godziny 18 policjanci otrzymali zgłoszenie o samochodzie osobowym, który uderzył w mur klasztoru przy ulicy Pobożnego. Kierowca po kolizji nie czekał jednak na służby i uciekł z miejsca zdarzenia w kierunku Siemianic.

- Policjanci szybko ustalili świadków zdarzenia, którzy wskazali drogę ucieczki kierującego - wyjaśnia podkomisarz Jakub Bagiński, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Słupsku. - W czasie tych ustaleń okazało się, że chwilę przed obsługiwanym zdarzeniem, na ulicy Garncarskiej ten sam kierowca staranował prawidłowo jadące samochody, a następnie przejechał przez skrzyżowanie na czerwonym świetle i uderzył w mury klasztoru, po czym dalej uciekł w kierunku Siemianic. 

CZYTAJ TEŻ: Pod Ustką 71-latek pomylił gaz z hamulcem. Uszkodził sześć samochodów na parkingu

Podążyli śladami wycieku

Policjanci niczym po nitce do kłębka podążali po śladach wycieku substancji powstałych w wyniku kolizji. Około 2 kilometry dalej znaleźli przy lesie pojazd, który odpowiadał opisom świadków tego zdarzenia. Kilkanaście metrów od samochodu funkcjonariusze zatrzymali mężczyznę, który przyznał się do kolizji. Twierdził, że uciekł, bo spanikował. Jak się okazało po sprawdzeniu w policyjnej bazie, w grudniu ubiegłego roku zatrzymano 46-latkowi prawo jazdy.

- W czasie rozmowy policjanci zaczęli podejrzewać, że ów kierujący może być nietrzeźwy, jednak badanie alkomatem nie potwierdziło tych przypuszczeń. Kolejne badanie testerem narkotykowym wykazało, że mężczyzna może znajdować się pod wpływem marihuany i kokainy. W trakcie przeszukania mieszkania mundurowi zabezpieczyli kilka porcji suszu roślinnego, który po sprawdzeniu testerem okazał się marihuaną - dodaje podkomisarz Bagiński. 

Wysoki mandat i zarzuty

Kierowca został zatrzymany, a jego krew została pobrana do dalszych badań. Noc spędził w policyjnej celi. Funkcjonariusze ukarali słupszczanina mandatami na kwotę ponad 10 tysięcy złotych. Następnego dnia usłyszał zarzuty posiadania narkotyków, a jeżeli badania krwi potwierdzą przypuszczenia funkcjonariuszy - usłyszy również zarzut kierowania pojazdem pod wpływem środka odurzającego.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze