Większość eksponatów nowej ekspozycji słupskiego muzeum „Małe przedmioty, wielkie historie. Dzieciństwo w PRL” pochodzi z Muzeum Zabawek i Zabawy w Kielcach , a czy są tu też obiekty, które udało się pozyskać od Słupszczan?
Nie mogło być inaczej! Pierwsi byli pracownicy naszego muzeum, którzy przynieśli nam swoje pamiątki. Ale też sama jestem kolekcjonerką, w swoich zbiorach mam słynną z tamtego czasu książeczkę „Poznaję świat”, a także samochód - zabawkę Moskwicz, zielony, na pedały, czymś takim jeździł w dzieciństwie mój brat. Wychowałam się w końcówce PRL, toteż tamte czasy nie kojarzą mi się źle, jeśli już negatywnie to z opowieści, rodziców, dziadków. Ja miałam szczęśliwe dzieciństwo.
Ale PRL to też to lata 40. czy 50. Obiekty z tamtych lat są na wystawie?
Z tego czasu są tu laleczki, samochodziki, mebelki dziecięce, zabawki drewniane produkowane przez kielecką spółdzielnię Gromada. Nieprzypadkowo przyjechały do nas z Kielc, to było zagłębie zabawkarstwa. Wiele jest na naszej wystawie zabawek przywiezionych z dawnego NRD czy te kupione w Peweksie. Jest nawet lalka Barbie, model z 1969 roku.
Małe przedmioty, wielki historie – taka jest idea ekspozycji.
Jednym z eksponatów jest mały drewniany kot w butach z roku 1954. Edycja limitowana. To kot „zaręczynowy”… W witrynie sklepu w Warszawie wypatrzyła go niegdyś pani Monika, marzyła, by go mieć, ale nie był na sprzedaż. Po latach narzeczony pani Moniki skontaktował się z Gromadą, prosząc o odszukanie zabawki w starych magazynach, miał nadzieję, że może uchował się choć jeden egzemplarz... I udało się! Gdy oświadczył się pani Monice, wręczył jej tę wymarzoną zabawkę. Zachowała się korespondencja tej pary, listy dotyczące drewnianego kota... Nawet zaproszenie na ślub dla Gromady!

Idealnie byłoby, gdy ktoś odnalazł pośród eksponatów swoją zabawkę sprzed lat...
W pewnym sensie tak się dzieje. U każdego, kto wchodzi na wystawę najpierw pojawia się uśmiech na twarzy, po chwili – „skanowanie” przestrzeni, a potem – na widok któregoś z obiektów – ogromna radość połączona z okrzykiem: Ja to kiedyś miałem! Wszystkie te odkrycia wzbudzają ogromne emocje. Nasza wystawa właściwie nie potrzebuje przewodnika. Wystarczy przyjść z mamą, babcią, opowieść sama się rozwija.
Przed nami – związany z ekspozycją – bogaty program edukacyjny.
Zapraszamy na zajęcia praktyczno-techniczne połączone z tworzeniem zabawek według wskazówek Adama Słodowego, prowadzącego niegdyś popularny program „Zrób to sam”. Na 1 czerwca planujemy Dzień Dziecka … dla dorosłych. Bo też słupska ekspozycja największe emocje wzbudza właśnie wśród nich! Na wystawie jest makieta kolejowa, to makieta ...niekompletna. Przypomina mi, jak kiedyś, z nosem przyklejonym do witryny sklepu „Harcerz”, marzyłam, by taką makietę mieć, jak z tego niespełnionego marzenia, podobną budowałam w domu z klocków, z pudełek po kasetach. Jak marzenie o zabawce rozwijało wyobraźnię.
Wystawa czynna będzie do 25 października 2026 roku w Białym Spichlerzu w Słupsku
























Napisz komentarz
Komentarze