Historia rywalizacji Polski ze Szwecja zdecydowanie przemawiała na korzyść biało-czerwonych. Obie reprezentacje mierzyły się dotąd 17 razy. Polska przegrała tylko raz, raz padł remis, a bilans punktowy przed sobotnim meczem w Gdyni wynosił imponujące 490:172. Jedyna porażka miała miejsce w 2013 roku w Enköping, gdzie Polacy ulegli 11:19 w meczu kwalifikacyjnym do Pucharu Świata. Spotkanie to miało poważne konsekwencje, bo posadę selekcjonera stracił wówczas Tomasz Putra.
Ostatnia konfrontacja obu zespołów, rozegrana przed rokiem w Trelleborgu, zakończyła się zwycięstwem Polski 29:25. Choć wygrana trafiła na konto drużyny prowadzonej przez duet szkoleniowy Kamil Bobryk-Tomasz Stępień, czyli byłych podopiecznych Putry, wynik ten kazał z pokorą podejść do rewanżu. W rugby różnica czterech punktów to bardzo niewiele.
Szwedzi w rozgrywkach RET dysponowali zespołem opartym w dużej mierze na zawodnikach szkolonych w krajach o silniejszych tradycjach rugby. Wielu z nich reprezentuje Szwecję dzięki pochodzeniu swoich przodków, a to przekłada się na poziom sportowy i doświadczenie drużyny.
Polscy selekcjonerzy ogłosili skład na mecz w piątkowy wieczór, wręczając zawodnikom koszulki na uroczystej oprawie. Szczególny charakter miała ta chwila dla trzech kończących reprezentacyjne kariery rugbistów: kapitana Piotra Zeszutka, Wojciecha Piotrowicza oraz Jakub Wojtkowicza. Dwaj pierwsi na co dzień reprezentują barwy Energi Ogniwo Sopot, natomiast Wojtkowicz występuje w lidze irlandzkiej.
Przygotowania do meczu miały również wymiar symboliczny. Dzień przed spotkaniem drużyna, przebywająca na zgrupowaniu w Cetniewo, udała się na Hel, gdzie odwiedziła Muzeum Obrony Wybrzeża. Największe zainteresowanie zawodników wzbudziły stanowiska artyleryjskie, w tym potężna armata kalibru 406 mm w kompleksie Schleswig-Holstein z 1941 roku oraz odrestaurowana bateria im. Heliodora Laskowskiego, należące do najcenniejszych zabytków militarnych w Polsce.
Jak podkreślają trenerzy, takie inicjatywy mają głębszy sens.
- Zależy nam, by zwłaszcza zawodnicy występujący na co dzień poza Polską wiedzieli, dla kogo grają, jakie barwy reprezentują i jaką historię ma nasz kraj - zaznaczają Kamil Bobryk i Tomasz Stępień. Kilka lat temu, przed jednym z meczów w Gdyni, nasza reprezentacja gościła w Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.
Na boisko w Gdyni nasi reprezentanci wyszli wiedząc, że Czesi wysoko pokonali Duńczyków i musieli wygrać ze Szwecją. Zaczęli bardzo dobrze, szybko zdobywali punkty, ale po około kwadransie gry inicjatywę przejęli Szwedzi. Kiedy jednak Polacy znów zaczęli grać swoje rugby widać było różnice dwóch klas na korzyść biało-czerwonych, którzy do szatni schodzili prowadząc 36:3.
W drugiej części meczu nadal nasi rugbiści zdecydowanie przeważali grając szybko atakiem, dobrze podając piłkę ręką i nie mając praktycznie żadnych problemów z rywalem, ani w formacji młyna ani ataku. Wygrana dała Polakom zwycięstwo w grupie i awans do Rugby Europe Championship. Wracamy tam po dwóch latach nieobecności.
Polska - Szwecja 72:3 (36:3)
Punkty dla Polski: Wojciech Piotrowicz 27, Johan Janiec 10, Patryk Reksulak 5, Kacper Wróbel 5, Paweł Bartoszewicz-Malicki 5, Jakub Małecki 5, Wiktor Wilczuk 5, Mateusz Plichta 5.
Polska: Wojtkowicz (48 Cieslinski), Mohyła (48 Wilczuk), Szwagrzak (62 Gąska) - Małecki (54 Bartoszek), Zeszutek (60 Bithak - Toevalu, Meyer, Halaifonua - Nowicki (54 Plichta) - Piotrowicz - Bartoszewicz-Malicki (62 O'Neill), Saborit-Zajdow, Reksulak, Wróbel - Janiec.






















Napisz komentarz
Komentarze