Coraz więcej osób zgłasza się do prokuratury w związku z problemami na platformie Zondacrypto. Liczba poszkodowanych stale rośnie. Wcześniej straty szacowano na około 350 mln zł, jednak – według śledczych – kwota ta może być znacznie wyższa.
Śledztwo prokuratury i działania służb
Śledztwo prowadzi Prokuratura Regionalna w Katowicach. Dotyczy ono podejrzenia wprowadzenia w błąd wielu osób w zakresie możliwości inwestowania i przechowywania środków na platformie.
Sprawą zajmują się także funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości.
CZYTAJ TEŻ: „Amerykański żołnierz” i kryptowaluty. Dwie kobiety oszukane na prawie 310 tys. zł!
Problemy z wypłatami środków
Afera wybuchła, gdy użytkownicy zaczęli zgłaszać problemy z wypłatą pieniędzy. Media, w tym Money.pl oraz Wirtualna Polska, informowały o 99-procentowym spadku rezerw bitcoinów na platformie.
Prezes giełdy Przemysław Kral początkowo tłumaczył sytuację problemami technicznymi. Później wskazał, że dostęp do portfela zawierającego 4,5 tys. bitcoinów wartego 300 mln dolarów, posiada Sylwester Suszek – zaginiony twórca giełdy BitBay, poprzedniczki Zondacrypto. W tej sprawie toczy się śledztwo.
Straty rosną, zgłoszeń przybywa
Do prokuratury zgłaszają się kolejne osoby z całej Polski. Wielu inwestorów informuje o stratach sięgających dziesiątek tysięcy złotych. Najczęściej wskazywanym problemem jest brak możliwości wypłaty środków, ale pojawiają się również inne zarzuty dotyczące funkcjonowania platformy.
Śledczy apelują, aby wszystkie osoby poszkodowane zgłaszały się do najbliższych jednostek policji lub prokuratury.
Co powinni zrobić użytkownicy?
Eksperci zalecają użytkownikom platformy zabezpieczenie historii transakcji oraz dokumentacji związanej z kontem. W wielu przypadkach rekomendowane jest również złożenie zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa.
Spór polityczny wokół rynku kryptowalut
Afera wywołała także debatę polityczną dotyczącą regulacji rynku kryptowalut. Donald Tusk przypomniał, że Sejm dwukrotnie chciał odrzucić weto prezydenta do ustawy o rynku kryptoaktywów. Jak zauważył premier, brak tych przepisów stworzył „lukę”, która mogła sprzyjać nadużyciom. Wskazywał też na relacje firmy z częścią środowiska politycznego prawicy.
Według szacunków przywoływanych przez premiera liczba potencjalnie poszkodowanych może sięgać nawet 30 tysięcy osób. Jak dotąd śledztwo nie potwierdziło tych danych.
























Napisz komentarz
Komentarze